Boisko niezgody

229

Rozmówca nazwał również boisko miniorlikiem, a jak wiadomo, boiska budowane przy współfinansowaniu Ministerstwa Sportu i Turystyki z programu „Moje boisko Orlik” musi być udostępniane wszystkim chętnym.

 To boisko przyszkolne

Jadwiga Drobik, dyrektorka szkoły w Masłowie mówi, że udzielając informacji o zamknięciu boiska przy szkole ktoś pomylił pojęcia: – Wyjaśnienie nieporozumienia należałoby zacząć od tego, że boisko, które jest przy naszej szkole to nie orlik, a zwykłe przyszkolne boisko wielofunkcyjne. Gdyby był to orlik, to faktycznie, zgodnie z regulaminem i przepisami musielibyśmy wyznaczyć osobę, która czuwałaby nad boiskiem i organizowała na nim zajęcia, tak zwanego animatora. W związku z tym, że boisko, o którym mowa, to zwykłe boisko przyszkolne, to szkoła odpowiada za ewentualne zniszczenia, pokrywa również koszty naprawy, a także odpowiada za bezpieczeństwo osób tam przebywających – tłumaczy dyrektorka.

 Jestem za udostępnianiem

Dyrektorka szkoły podkreśla, że jej zdaniem po zajęciach lekcyjnych, jak i w czasie wakacji zarówno boisko wielofunkcyjne,  jaki to trawiaste do siatki i plac zabaw powinny tętnić życiem, pojawia się tylko jeden problem związany z ogólnym udostępnianiem dóbr szkoły – odpowiedzialność za ewentualne zniszczenia. – To prawda, że we wsi nie ma drugiego tak nowego i dobrze wyposażonego obiektu, ale trzeba pamiętać, że udostępnienie boiska bez nadzoru, wyznaczenia osoby, która przejmie odpowiedzialność może doprowadzić do sytuacji, kiedy po kilku dniach obiekt zostanie zdewastowany – tłumaczy Jadwiga Drobik.

 Chcą grać, ale bez odpowiedzialności

Dyrektorka podkreśla, że już w zeszłym roku powiadomiła rodziców dzieci, o terminie i temacie zebrania, na którym chciała zaproponować wypożyczenie kluczy od boiska rodzicom, którzy pilnowaliby porządku, kiedy z kompleksu korzystałyby dzieci. – Początkowo zrobiliśmy tak, że boisko znajdujące się na terenie szkoły stało otwarte. Niestety, jak się okazało, osoby, które z niego korzystały nie potrafiły go uszanować. Kilkakrotnie, kiedy przyjechałam po południu do szkoły, widziałam ten sam obrazek: nasze szkolne dzieci siedziały na trawie, na ławeczkach, albo w ogóle były przegonione, a na boisku grali dorośli mężczyźni, który niszczyli różne elementy, poprzerywane pręty w ogrodzeniu oraz porwana siatka w bramkach. Trzeba nadmienić, że nasze boisko nie jest „pancerne”, to konstrukcja przewidziana dla małych dzieci. Proszę zwrócić uwagę, że jest małe; tak małe, aby przebiegnięcie boiska nie sprawiało problemów 10-latkowi. Poza tym, do gry w piłkę nożną ustawione są małe bramki, tak, żeby dzieciaki mogły bronić strzałów. Zresztą sama konstrukcja otaczająca tartanową płytę boiska przewidziana jest na kopnięcia piłki przez dzieci, a nie dla dorosłych mężczyzn, którzy popołudniami grywali na boisku w nogę. Właśnie po to, żeby boisko nie zostało zniszczone zaprosiłam rodziców na zebranie. Niestety, nikt z dorosłych nie przyszedł. Na spotkanie z rodzicami przyszły za to dzieci, które bardzo chciały z boiska korzystać – opowiada dyrektorka. Jak dodaje, kluczyk od przyszkolnego boiska wzięła sołtyska Masłowa – Jolanta Kot.

Na początku faktycznie było fajnie, na boisku grały dzieciaki, a czasem także kobiety organizowały się w drużyny i rozgrywały mecze siatkówki. Jednak już po pewnym czasie sołtyska oddała mi klucze, ponieważ stwierdziła, że nie jest w stanie upilnować tego, co dzieje się na terenie szkoły. Grać przychodzili panowie z klubu Maslowia. Mimo iż mają własne boisko oddalone od naszego o około 300 metrów, zainstalowano im łapacze do piłek, to wolą korzystać z naszego. Być może dlatego, że nie trzeba biegać za piłką i nie trzeba kosić trawy? pyta dyrektorka.

– W zeszłym roku chciałam zrobić dobrze – mówi sołtyska Masłowa. – Wzięłam klucze od boiska, zobowiązałam się do pilnowania porządku, ale też nie mogłam całego popołudnia spędzić na pilnowaniu, kto i jak się zachowuje. Otwierałam boisko, dzieci przychodziły, zaczynały grę, ale już po chwili okazywało się, że na terenie szkoły są starsi chłopcy, którzy przeganiają uczniów. Wokół boiska i na samej płycie zaczynał robić się śmietnik. Kupowałam worki na śmieci, wraz z młodszymi dzieciakami rozwieszaliśmy je na terenie szkoły, razem zbieraliśmy śmieci. Niestety, worki były zrywane, śmieci dalej walały się po ziemi, a na boisku grali tylko starsi chłopcy i mężczyźni. Kilka razy usłyszałam wyzwiska pod swoim adresem. W takiej sytuacji oddałam pani dyrektor klucze. Po prostu nie byłam w stanie upilnować porządku.

 Dewastują na potęgę

Przeczytaj, dlaczego dyrektor nie chce udostępniać boiska

Liczba słów ukrytego tekstu: 785

Kup gazetę w kiosku
lub wydanie elektroniczne

ten artykuł znajduje
się w numerze 2012-32
Cena gazety: 3,00 brutto
LUB Wyślij sms

Wyślij sms o treści: AP.NOWA
na numer: 72068
Cena sms: 2,46 brutto
LUB Wykonaj szybki przelew

Szybkie przelewy i płatności
kartą poprzez dotpay.pl
Kwota przelewu: 1,50 brutto


Aby odblokować treść wpisz otrzymany kod:

UWAGA!!! Zakupiony kod jest aktywny przez 7 dni oraz odkrywa wszystkie płatne treści.

 

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here