Święto strażaków z Korzeńska

655

Tradycje od czasów powojennych

Jednostka straży pożarnej w Korzeńsku ma długą historię. Dwa lata po wojnie, w 1947 r. trójka żyjących, wówczas młodych chłopaków: Jan Szurowski, Jan Kowal i Tadeusz Syrko pomogli formować drużynę. Lokalizacja remizy pozostała bez zmian, na miejscu gdzie dziś znajduje się okazała remiza, dawniej stał powojenny budynek. W 2004 r. z inicjatywy Mieczysława Szymków, obecnego prezesa jednostki, który wówczas pełnił funkcję radnego, udało się rozbudować remizę: – 12 lat temu w tym miejscu stał mniejszy obiekt, zakończony pomieszczeniem służącym za świetlicę. Z tego budynku dziś został może kawałek ściany. Po rozbudowie uzyskaliśmy pomieszczenie przeznaczone na kotłownię, zaplecze, gdzie spotykają się członkowie zarządu oraz świetlicę, w której prowadzimy kurs kształcenia komputerowego dla mieszkańców. Kilka lat temu pozyskaliśmy sprzęt: sześć komputerów, laptop i drukarki. Wtedy mnóstwo dzieciarni i osób starszych korzystało z komputerów, bo na wsi  jeszcze  nie było dostępu do internetu i do sprzętu komputerowego, tak jak dzisiaj. Druh Kamil Belcarz prowadził ten kurs, z którego korzystało wiele osób – powiedział prezes Mieczysław Szymków.

Pierwszy samochód, który udało się wówczas pozyskać był amerykański dodge, wyposażony w kilka węży i motopompę strażacką, potem w latach 60-tych dostaliśmy pierwszy samochód marki star, wtedy też pojawiły się namiastki okrycia strażaków: hełmy i mundury. Kolejny samochód, który strażacy otrzymali w połowie lat 70-tych, to był GBAM, na motopompę. Ostatni pojazd, jaki otrzymali z komendy wojewódzkiego ośrodka szkolenia, dzięki staraniom Zdzisława Średniawskiego, służy do dziś.

Jednostka się rozwija

Nasza jednostka jest jedną z pierwszych w kraju, która została włączona do krajowego systemu ratowniczo-gaśniczego. Uczestniczymy w akcjach poza granicami gminy, m.in. w powodziach, które dotknęły naszych sąsiadów; gasiliśmy również pożary w milickich lasach. Nasza jednostka finansowana jest dwutorowo: z bieżącego utrzymania gminy oraz krajowego systemu ratownictwa gaśniczego, która uzupełnia nas w sprzęt wysokiej klasy: pompy, nożyce, rozpieraki, agregaty prądotwórcze. Teraz naszym marzeniem jest pozyskanie nowego samochodu, bo ten ma już ponad 21 lat i nie spełnia naszych oczekiwań. Jest już po prostu wiekowy, technologia od tego czasu poszła naprzód. Chcemy również zmodernizować ogrodzenie wokół remizy – dodaje prezes.

OSP w Korzeńsku skupia ponad 20 osób, z czego 12 jest członkami jednostki operacyjno –  technicznej, a 6 z nich jest czynnymi ratownikami – ma ukończone kursy medyczne, dzięki którym może udzielać pomocy ofiarom wypadków, zanim przyjedzie pogotowie. Ze względu na swoje położenie: przy trasie drogi krajowej nr 5 oraz przy torach kolejowych, często biorą udział w niesieniu pomocy ofiarom wypadków drogowych. Na co dzień czuwają nad bezpieczeństwem mieszkańców Korzeńska, Chodlewa, Laskowej, Dębna i Przywsia. Dzisiaj wielu młodych mężczyzn służy w korzeńskiej jednostce. Mieczysław Szymków jest im wdzięczny za zaangażowanie, podobnie jak Karolinie Oleś, która od kilku lat jest w jednostce sekretarzem i pomaga prezesowi prowadzić buchalterię. W ciągu roku strażacy z Korzeńska biorą udział od 30 do 50 akcji.

Najważniejsza akcja

Jedną z najbardziej dramatycznych akcji Mieczysław Szymków dobrze zapamiętał. To był jego początki w służbie strażackiej. Miał 17 lat, gdy wraz z kolegami strażakami udał się do płonących zakładów roszarniczych w Żmigrodzie. Był 22 czerwca 1976 r., płonęły hale fabryki „Żmileń”, przyczyną pożaru był nagromadzony w workach pył, który zapalił się od impulsu ognia. W wyniku wybuchu 20 osób spłonęło, a trzy zostały ciężko poparzone: – To się działo na moich oczach – dodaje Mieczysław Szymków. -To doświadczenie z płonącej fabryki w Żmigrodzie utkwiło mi na długo

Dziecięce marzenia

Każdy chłopiec ma marzenia, by zostać strażakiem. Ja swoim wyszedłem naprzeciw. Praca strażaka od zawsze mnie pociągała, już od dziecka kręciłem się koło remizy. Do straży wstąpiłem, gdy miałem 13 lat, naczelnikiem był wtedy, nieżyjący już Władysław Zawada. Potem zostałem kierowcą, a następnie zawodowym strażakiem. Wówczas zaangażowałam się w moją pracę i brałem udział w każdej akcji, gdy tylko mogłem. Od trzech lat pełnię funkcję prezesa jednostki – powiedział Mieczysław Szymków.

Nie tylko pomoc

Dziś praca strażaka to nie tylko niesienie pomocy; uczestniczą również w różnego rodzaju zabezpieczaniach uroczystości kościelnych, czy samorządowych. Strażacy pomagają w organizacji masowych imprez, a od kilku lat jeżdżą do wielkopolskiej miejscowości Cichowo. Znajduje się tam Skansen Filmowy Soplicowo, zbudowany z elementów scenografii stworzonej na potrzeby ekranizacji poematu Pan Tadeusz w reżyserii Andrzeja Wajdy.Odbywają się tam.zawody pożarnicze sikawek konnych. Strażacy muszą przy tym pokonać tor przeszkód oraz sprawdzić się w ćwiczeniu gaśniczym, polegający na podaniu dwóch prądów wody z wiekowych sikawek.

1 KOMENTARZ

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here