Sierpień „44

52

Nie mogło być inaczej,

bo od pewnego czasu

wiatr znad kanału La Manche

niebezpiecznie kłębił stepowe chmury.

I zawisło to wszystko nad mordowanym miastem.

Burza wisiała nieunikniona, a zaszyfrowane

prognozy przewożone przez kurierów

z różnych stron świata były dla miasta

niepomyślne.

 

Nie mogło być inaczej,

bo i brzozy znów rozrosły się na tyle,

by krzyży nie brakło.

Ulice nie chciały już oddawać echa

podkutych butów, a ostatnie dzieci

zapomniały zabawy.

 

Ziemia

gotowa była

na przyjęcie krwi.

Tylko śmierć nie wiedziała, że będzie

nie raz żałować swojej roli; ale w tamtych

czasach śmierć wiedziała mniej

od swych ofiar.

 

Nie mogło być inaczej.

Poeci znali już słowa wierszy,

które wkrótce będą pisać.

Szczury miały przedsmak gorzkiej uczty…

Miasto stało się czyste

od dachów po trzewia kanałów.

Czekało na swoich bohaterów

i swoje umieranie.

 

Miasto

było

gotowe.

 

 

 

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here