Brukiem podzieleni

254

Stanisław Mokrzycki jest mieszkańcem bloku przy ulicy Polnej w Trzebnicy od wielu lat. Mieszkańcy domów o numerach od 4 do 14 na administratora wspólnoty mieszkaniowej wybrali firmę „Elżbieta i Maciej Adamek s. c., Zarządzanie i obrót nieruchomościami”.  Zarządem wspólnoty zajmuje się jednak zarząd właścicielski, wybrany przez właścicieli mieszkań. W maju 2011 roku, wspólnota mieszkaniowa, którą reprezentował 6-osobowy zarząd złożony z mieszkańców, zdecydował o wykonaniu robót brukarskich. Swoją ofertę złożyło tylko jedno przedsiębiorstwo, trzebnicka firma. Dokładnie 12 maja zarząd podpisał umowę z wykonawcą. Jak czytamy w umowie, wykonawca zobowiązał się do „wykonania drogi dojazdowej oraz parkingu o pow. 474 metrów kwadratowych, wykonania chodników i wejść na klatki schodowe 135 m kw., wymiany krawężników na ławie betonowej 230 szt., wymiany obrzeży 170 szt., naprawy schodów (12 stopni) oraz murów oporowych,  naprawy schodów oraz ułożenia płytek 2,5 x10, a także a także skucia podłoża betonowego o pow. 100 m kw.” Czytamy też, że w przypadku konieczności rozszerzenia prac nieprzewidzianych w umowie, strony mogą zmienić zakres umowy oraz przedłużyć termin wykonania robót. Według dołączonego do umowy kosztorysu całość prac miała kosztować ponad 72 tys. zł. Według zawartej umowy wykonawca miał otrzymać wynagrodzenie po dokonaniu odbioru, którego warunki ściśle określono w umowie.

 Zapłacili za fuszerkę

Od zejścia z placu budowy zatrudnionej firmy minął już rok, a zdaniem Stanisława Mokrzyckiego inwestycja nie została zakończona. – Przecież oni dostali pieniądze za prace, której nie wykonali – mówi mieszkaniec wspólnoty i wskazuje na schody, które według umowy miały zostać naprawione i wyłożone płytkami. Rok czasu nie mogę się doprosić naszego administratora, żeby wskazał mi, na jakiej podstawie wykonawcy prac zostały wypłacone pieniądze naszej wspólnoty. Proszę tylko spojrzeć, jak wykonano roboty: chodnik, który został ułożony wzdłuż bloków już się obsuwa. Przecież tu jest skarpa, wykonawca zamiast dobrze ją zabezpieczyć po prostu ułożył puzzle, a już teraz cały chodnik zjeżdża w stronę ul. Głowackiego. Poza tym, w ramach prac miały zostać naprawione schody, których stan woła o pomstę do nieba. Spękany beton, który został wylany jeszcze na początku lat 80-tych stwarza zagrożenie nie tylko dla mieszkańców, ale i innych przechodniów. Przecież jeśli ktoś połamie się na tych schodach w zimie, to wspólnota będzie płacić odszkodowanie – mówi Stanisław Mokrzycki wskazując na schody od ul. Polnej i te prowadzące w kierunku ul. Głowackiego. Jak podkreśla mężczyzna, wykonawca nie wywiązał się jeszcze z wielu innych punktów umowy, a mimo to wypłacono mu pieniądze. – W dokumentach jest podany bardzo wyraźnie i precyzyjnie zakres robót. Podczas remontu mieliśmy zyskać również nowe podejścia do klatek schodowych. Policzono również co do sztuki ile będzie potrzebnych krawężników i obrzeży. Niestety, i w tym punkcie umowy firma nie wywiązała się. Przecież wystarczy wyjść na podwórko i policzyć ile czego jest. Ale to, że nie wykonali całości prac, do jakich się zobowiązali to jedno, a fakt, że to, co zostało wykonane to fuszerka to drugie – wylicza Mokrzycki. Mężczyzna twierdzi, że zgodnie z umową firmie nie należało wypłacać pieniędzy, bo prace nie zostały zakończone. Co więcej, zarzuca administratorowi budynku, że płacąc firmie postąpiła wbrew zawartej przez mieszkańców umowie, ponieważ nie dokonano żadnych odbiorów.

Maciej Adamek, który w poprzednim tygodniu udał się na miejsce, gdzie kładziono nową nawierzchnię, potwierdził, że po którejś ulewie faktycznie część krawężników poluzowała się. Jak zapewnia administrator, zostało to już zgłoszone do wykonawcy i w ramach gwarancji ma to naprawić.

 Mieli mało funduszy

Aby wyjaśnić sytuację, udaliśmy się razem z mieszkańcem domu przy Polnej do administratora nieruchomości, Elżbiety Adamek, która źródła problemu i nieporozumień upatruje… w braku pieniędzy. – Należałoby zacząć od tego, że na jednym z zebrań, które obyło się na początku 2011 roku, mieszkańcy wspólnoty wyrazili zapotrzebowanie na remont chodników i schodów, które należą do wspólnoty. Już wtedy uprzedzaliśmy mieszkańców, którzy niestety niezbyt licznie uczestniczą w zebraniach, że środki, jakie zgromadziła wspólnota nie są zbyt duże. Mieszkańcy zdecydowanie opowiadali się za przeprowadzeniem remontu. Kiedy okazało się, że tylko jedna firma złożyła swoją ofertę, ponownie zapytaliśmy wspólnotę, czy chce, aby od razu przeprowadzić prace czy też może warto byłoby się z nimi wstrzymać na jakiś czas, być może któryś z członków wspólnoty mógłby wskazać innego, sprawdzonego wykonawcę. Mieszkańcy zdecydowali jednak, aby przyjąć jedyną zgłoszoną ofertę. – odpowiada Elżbieta Adamek i dodaje, że nie robiono dodatkowego kosztorysu, a umowę z wykonawcą podpisano na podstawie oferty.

To mieszkańcy zmienili zakres prac Elżbieta Adamek przekonuje, że to właśnie decyzją mieszkańców wspólnoty zmieniono zakres prac w trakcie remontu: – Kiedy wykonawca brukował drogę i chodnik, to mieszkańcy wystąpili z inicjatywą, aby poszerzyć parking w taki sposób, aby powstało kilka dodatkowych miejsc parkingowych. Sami mówili, że jak już jest robiony parking, to warto dołożyć kilka metrów puzzli tak, aby już nie musieli parkować w błocie. Oczywiście uprzedziliśmy tych członków wspólnoty, których udało się nam wtedy zebrać, że zmiana zakresu prac pociągnie za sobą większe koszty, ale ci, którzy byli obecni opowiedzieli się za powiększeniem parkingu kosztem innych prac. Umowę z wykonawcą podpisywał zarząd i to w jego gestii było podpisanie aneksu do umowy z wykonawcą – mówi administratorka i zapewnia, że pieniądze wykonawcy zostały wypłacone jedynie za wykonane roboty. Elżbieta Adamek twierdzi, że zaraz po zakończeniu prac przez wykonawcę, pojechała na częściowy odbiór ze wspólnikiem – swoim synem Maciejem. W czasie odbioru, podczas którego obecny był również Stanisław Mokrzycki, razem z wykonawcą robót dokonali pomiarów: – Według pierwszych wyliczeń wykonawca miał położyć łącznie 474 m kw puzzli, oczywiście z wykonaniem wszystkich niezbędnych przy tym zadaniu robót ziemnych. Jak zmierzyliśmy, ułożonej kostki było łącznie z dodatkowymi miejscami parkingowymi i poszerzeniem drogi 633 m kw. Zatem na prośbę mieszkańców ułożono więcej puzzli niż to było wstępnie planowane, natomiast nie zrobiono schodów. W związku z tym, że wspólnota nie miała zgromadzonych wystarczających środków na swoim koncie odstąpiliśmy od remontu schodów. Prace, które wykonano i za które zapłacono, zostały ujęte w sprawozdaniu rzeczowo – finansowym, które zostało zatwierdzone przez większość właścicieli. Nowy zarząd również odebrał prace Stanisław Mokrzycki zarzuca administratorce, że bezpodstawnie wypłaciła wykonawcy ponad 74 tys. zł. – W umowie zawartej z wykonawcą był punkt, który mówił o tym, że jeśli potrzebne będą dodatkowe prace, to do umowy musi być zawarty aneks, a przecież nie podpisano takiego dokumentu. Nie rozumiem też, dlaczego na dokumencie potwierdzającym odbiór pracy, który został wystawiony w maju tego roku, są podpisy członków nowego zarządu skoro prace zostały zakończone jeszcze w czerwcu zeszłego roku. Skoro nie było wcześniej odbioru technicznego, to na jakiej podstawie wypłacono wykonawcy nasze pieniądze – pytał mieszkaniec wspólnoty. Elżbieta Adamek zapewnia, że wszystkie jej działania były zgodne z prawem. – Aby wyjaśnić sprawę do końca, członkowie nowego zarządu umówili się z nami, że wspólnie jeszcze raz dokonamy pomiarów wykonanych robót, aby sprawdzić, czy nie wypłacono za dużo wykonawcy. Nowy zarząd również stwierdził, że zapłacono tylko za wykonane prace. Należałoby również dodać, że z powodu braku środków na koncie wspólnoty płaciliśmy wykonawcy w 7 transzach. Trzeba nadmienić, że członkowie wspólnoty przy ul. Polnej mają spore zadłużenie wobec wspólnoty w Trzebnicy. Zwykle mieszkańcy zalegają łącznie ze średnią kwotą ponad 40 tys. zł. Tak było też w poprzednim roku, kiedy prowadzona była inwestycja. Pieniądze należne firmie za wykonaną pracę przelewaliśmy na podstawie obmiarów zrobionych w czerwcu zeszłego roku. To nie jest tak, że ja idę sobie do banku i przelewam czy wypłacam pieniądze wspólnoty komu chcę i kiedy chcę. Przy każdym przelewie na konto wykonawcy prac, podpisany na dokumencie musi być członek zarządu wspólnoty, upoważniony przez mieszkańców. Tak było i tym razem. Zresztą, to wszystko można sprawdzić w banku – zapewnia administratorka. Wszystko przez brak pieniędzy Jak się okazuje, lista zarzutów skierowana pod adresem administratora przez pana Mokrzyckiego jest jeszcze dłuższa. Otóż twierdzi, że to nie pierwszy raz, kiedy dokumenty nie zgadzają się ze stanem faktycznym i wskazuje analogiczną sytuację z przeszłości. – Dwa lata już proszę, żeby mi wskazano, gdzie się podziały 34 metry rury, za które zapłaciła wspólnota podczas remontu i do tej pory nie uzyskałem odpowiedzi. A dla nas to jest strata około 5 tys. zł – wskazuje mieszkaniec. Elżbieta Adamek odpowiada, że również tym razem, to zarząd, który wtedy zarządzał wspólnotą, rozliczył i zapłacił za prace ziemne. – W tamtej sytuacji faktycznie zużyto mniej materiału i wspólnota opowiedziała się za wykonaniem schodów od ulicy Polnej, których koszt był taki sam jak niezużytego materiału. Za taki stan rzeczy odpowiada brak inwentaryzacji majątku wspólnoty, ale na to również potrzebne są pieniądze – odpowiada administratorka i dodaje, że to chyba jedyna wspólnota, która nie ma uregulowanego stanu prawnego. – Proszę sobie wyobrazić, że po zsumowaniu udziału wszystkich członków wychodzi 240,1 procent a nie 100. To chyba jedyny taki przypadek! Kilkukrotnie apelowaliśmy do mieszkańców, aby podjąć działania i wreszcie uregulować te kwestie. Tym bardziej, że niejasna jest również sytuacja jeśli chodzi o grunty. Patrząc na mapy wyraźnie widać, że mieszkańcy trzech bloków mają udziały w gruntach pod domami swoich sąsiadów, w związku z czym dochodzi do kuriozalnych sytuacji, kiedy to wspólnota przy ul. Głowackiego musi wyrażać zgodę na wycięcie drzew pod blokiem przy ul. Polnej – dodaje administratorka.

1 KOMENTARZ

  1. TO STANDARD W ICH DZIAŁANIU , ZAWYŻANIE CEN I POMPOWANIE WSPÓLNOT Z PIENIĘDZY!!! Sam miałem przyjemność poznać ich metody działania , na szczęście i w Trzebnicy ludzie nie dają się oszukiwać i potrafią zadbać o swoje (jeszcze nie wszyscy ,ale to się zmienia). Zmienić administratora to bardzo prosta procedura.W innym mieście tej firmy dawno nie było by na rynku.

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here