Łącznie przejechaliśmy 1695 km

114

Klub Rowerowy „Rowerówka” działa przy Zespole Szkół w Krynicznie, a powstał wraz z pierwszą wyprawą dwudniową do Osolina wiosną 2009 r. Ten wyjazd zapoczątkował organizację kolejnych wycieczek i wypraw. Dorota Olbryt powiedziała, że nazwa klubu pochodzi od pytań powtarzanych przez niektórych uczestników: Jedziemy na rowerówkę? Czy w piątek będzie rowerówka?

– Wsparciem naszych wypraw jest nieoceniony pan Dariusz Leśniak. Gdyby nie on i jego opieka, niejeden z nas nie miałby szans dotrwać do końca wyjazdu. Poza tym wprowadza on w czasie wypraw ducha radosnej współpracy i skromności. Za to jesteśmy panu Darkowi niezwykle wdzięczni – opowiada pani Dorota, nauczycielka i miłośniczka rowerowych wypraw.

– Zastanawiam się czy powstanie klubu nie było wynikiem mojego egoistycznego pomysłu. Kilka lat temu kupiłam sobie fajny rower i zaczęłam na nim jeździć. A wiadomo, że jak człowiek zaczyna się czymś fascynować, to zaczyna zarażać też innych. I tak to się zaczęło, tym bardziej, że dzieci, które chciałyby coś zorganizowanego robić jest dużo – powiedziała pani Dorota.

Nauczycielka organizuje dzieciom dwa rodzaje wyjazdów rowerowych. Pierwszy z nich to wycieczka. Jest to jednodniowy wyjazd, których w klubie jest bardzo dużo. Dwudniowe i więcej wyjazdy to wyprawy. W wycieczkach najczęściej biorą udział dzieci małe, które dopiero trzeba nauczyć jeździć na rowerze, bo w rzeczywistości to wcale nie taka prosta sprawa jeździć w grupie. Dzieci muszą się na początku nauczyć jak jechać, jak powstrzymywać swoją energię w grupie i jechać równo z innymi.Trzeba też jeździć w kasku.

Zdarzają się wycieczki, że uczestnicy jeżdżą bez kasku, ale wtedy wyjazd organizowany jest tylko polnymi drogami lub przez las, natomiast jeśli wyjazd jest do Wrocławia lub do Milicza, wówczas wszyscy koniecznie muszą mieć kask.

– Dość często jeździmy do Wrocławia, ponieważ jest to jedna z nauk dla nich. Mówię w tej chwili o tych młodszych dzieciach. Tam wyjątkowo trzeba zachowywać ostrożność, a to jest jedna z najważniejszych rzeczy które trzeba dzieci uczyć. Ostrożność. Kask, rękawiczki, zachowanie na pasach, światłach itd. Dlatego na wyprawy zabieram troszkę bardziej doświadczone dzieci,  a w wyjazdach mogą brać udział wszystkie dzieci ze szkoły – dodała nauczycielka.

Co do samych wyjazdów, pani Dorota opowiada, że zawsze na początku jest bardzo duża grupa chętnych na nie. Po jakimś czasie jednak zostają tylko ci, którzy naprawdę lubią jeździć, bo jak podkreśla nauczycielka, to nie jest takie proste, gdy dzieci muszą uczyć się zasad. Nie każdy jeżdżąc na rowerze chce się ich trzymać, a jeżdżąc trzeba przestrzegać przepisów, zwracać uwagę na najsłabszych.

– Dlatego ja uważam, że taka jazda w grupie jest mocno wychowawcza. Te dzieci, które jeżdżą długo ze mną są tych zasad już nauczone. Jak byliśmy na Helu i jeździliśmy po nim, było to naprawdę widoczne. Już drugi rok nam nie wyszła wyprawa do Krakowa, ponieważ są problemy z wynajęciem wagonu rowerowego. A jeśli już jest taka możliwość to są to tak wysokie koszty, że kompletnie się to nie opłaca. Więc zastępujemy takie wyjazdy 3-4 – dniowymi wyjazdami tutaj po okolicy. Bardzo lubimy Milicz, Sułów – dodaje Dorota Olbryt.

Wyprawy te są połączone z ogniskami, kajakami, paintballem i różnymi zabawami. Takie wyjazdy kosztują mniej więcej 200 zł. Dla dzieci jest to więc przepiękna przygoda.

Rejony w których najczęściej dzieci jeżdżą to Zawonia, Trzebnica, Wrocław, Osolin., Oborniki Śląskie, Wilczyn.

Niestety są też dzieci, które nie nadają się na wyjazdy w grupie. Tak przynajmniej twierdzi pani Dorota. Nie potrafią się dostosować do zasad. Najczęściej to są dzieci, które mają problemy rodzinne.

– A znowu ja najbardziej chcę przygarnąć te dzieci. Nie wszystkie z nich się jednak nie nadają do klubu. Są też takie dzieci, które się do niego bardzo przywiązują. Na początku rzeczywiści mają problemy a później już nie. I świetnie sobie w nim radzą.

Na jednodniowe wycieczki pani Dorota zabiera dzieci, które mają się dopiero jazdy i zasad związanych z bezpieczeństwem uczyć, na kilkudniowe już bardziej zaawansowanych rowerzystów. Są jednak od tej zasady wyjątki.

– Mam takiego Adasia, który jest w IV klasie i jego tata nam bardzo pomaga, bo jeździ z nami jako opiekun. A do tego wszystkiego jest złotą rączką. To Adaś z nami po raz pierwszy pojechał na 4 dniową wyprawę do Milicza, 75 km bocznymi drogami. Gdy go zobaczyłam na zbiórce to mi się zaczęły nogi trząść. A on sobie najlepiej z nas wszystkich dał radę. A miał wtedy zaledwie 9 lat.

Warunkiem uczestnictwa w wycieczce rowerowej jest spełnienie wszystkich poniższych wymagań:

trzeba mieć kartę rowerową/motorowerową (uczestnik musi posiadać ją przy sobie w trakcie wycieczki), zgodę rodziców/prawnych opiekunów na udział w wycieczce, kask rowerowy i sprawny technicznie rower, prowiant i napoje na drogę, prowiant na ognisko oraz brak przeciwwskazań zdrowotnych do udziału w wycieczce. Grupę prowadzi kierownik i to on dyktuje tempo jazdy, wybiera drogę i nie można go wyprzedzać. Liczba rowerzystów jadących w zwartej grupie – kolumnie nie może przekraczać 15 osób. Odległości między rowerami powinny być takie, by możliwe było bezpieczne hamowanie, tzn. 2-3 metry. Zabrania się jazdy bez trzymania co najmniej jednej ręki na kierownicy. Odpoczynki w trasie powinny następować po przejechaniu 10-15 km, ale nie jest to normą i zależy od możliwości grupy. Łączna liczba przebytych kilometrów w ciągu jednego dnia nie powinna przekraczać  50.

Na jednodniowej wycieczce dzieci pokonują więc odcinek mniej więcej 20 km, natomiast na wyprawie od 30 do 75 km.

 

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here