Uczta dla ducha, oczu, uszu i podniebienia

456

– Jubileuszowy plener w tym roku zmienił, a właściwie uszczegółowił formułę: bo teraz się nazywa polonijnym plenerem. Bo zapraszamy artystów polskiego pochodzenia. Zarówno ze wschodu, jak i zachodu – powiedział nam twórca i kurator imprezy Jerzy Tandecki. -W tym roku po raz czwarty skorzystaliśmy z gościnności ojców salwatorianów.

Warsztaty dla najmłodszych twórców

Po raz pierwszy podczas pleneru odbyły się dwudniowe warsztaty plastyczne dla uczniów Szkoły Podstawowej w Osolinie. W pierwszym dniu Janusz Łozowski uczył młodzież technik plastycznych w szkole, a w drugim uczestnicy warsztatów przyjechali do Bagna i w przypałacowym parku razem ze starszymi „kolegami” malowali pejzaże.

– Jeszcze podczas trwania roku szkolnego dowiedzieliśmy się o tej propozycji. Cześć dzieci zachęcałam do udziału w warsztatach, ale na ogół same się zgłaszały. Oczywiście nie wszyscy mogli, bo mieli już zaplanowane wakacje. W sumie wzięło udział dwanaścioro dzieci – powiedziała nam nauczycielka plastyki Joanna Słocińska-Głód. – W pierwszym dniu zajęcia odbyły się w Osolinie, żeby uczniowie mogli się oswoić z „dorosłym” malarstwem. Po raz pierwszy uczestniczyli w prawdziwym plenerze i na pewno było to dla nich niezwykłe wydarzenie.

Wydarzeniem był nie tylko udział w plenerze, ale i w uroczystym wernisażu. – Dla mnie te dwa dni minęły bardzo ciekawie. Uważam, że jest to nowe doświadczenie, które będzie procentować – powiedziała nam już szóstoklasistka Klaudia Bocianowska. –  Bardzo dużo się w tym dniu wydarzyło. Najpierw wujek Janusz pokazał nam różne sposoby malowania, np. sprayem, pryskając na obraz przez różne roślinki. A na drugi dzień już  tworzyliśmy obrazy według własnych pomysłów.

– Cały czas pomagała nam nasza pani, więc było miło i wesoło. Mamy nadzieję, że jeszcze takie warsztaty udanam się też zaliczyć  w przyszłym roku– dodały także szóstoklasistka Kamila Minorczyk i Celina Chodkowska, która rozpocznie naukę w klasie piątej.

Prace uczniów zostały także pokazane na wystawie i…, ku zaskoczeniu młodych twórców i ich opiekunów, także znalazły nabywców. – Środki uzyskane z tych transakcji przeznaczymy na pomoce dla kółka plastycznego – zaplanowała dyrektorka SP w Osolinie Maria Jaskólska. Dodała, że to nie pierwszy sukces młodych plastyków z jej szkoły. –  Braliśmy udział w projekcie marszałkowskim Młodzi Obywatele Kultury i prace naszych uczniów, jako jedynej (poza wrocławskimi) szkoły zostały wystawione na  biennale uczniowskiej sztuki użytkowej. Będzie je można od września oglądać także u nas w Osolinie.

Kolekcja zebrana na plenerach

Plener ma już stałych bywalców-obserwatorów oraz  nabywców dzieł sztuki. Spotkaliśmy wiele osób, które przyjechały do Bagna, bo słyszały, że można tu okazyjnie nabyć  prace autorów z zagranicy, ale przybyli też koneserzy, jeżdżący na wystawy konkretnych twórców.

Państwo Małgorzata i Zbigniew Małkiewiczowie właśnie dzięki plenerom stali się koneserami malarstwa. – Wcześniej też chętnie otaczaliśmy się obrazami, ale były to głównie reprodukcje znanych płócien. Oryginalne obrazy zaczęliśmy kupować właśnie na tych poplenerowych wystawach. Pierwsza odbyła  się w 1996 r.,  jeszcze w obornickiej Szarotce – powiedzieli. – Spodobały mi się akwarele profesora Maławskiego: architektura starego Lwowa oraz pejzaże – uściśliła p. Małgorzata. –  Kupiliśmy wtedy te akwarele za kilkadziesiąt złotych i zastanawiałam  się nad nabyciem obrazu olejnego, ale jak zdecydowaliśmy się, to… już go nie było. I tak już zostało, po każdym plenerze przybywały nam jak nie obrazy to akwarele. Dzięki temu w każdym pokoju teraz mamy jakąś galerię. Teraz kupujemy także obrazy gdzie indziej: w Krakowie, Trogirze (w Chorwacji – przyp. red.), wszędzie tam, gdzie akurat jesteśmy.

Pan Zbigniew skarży się, że nie ma już miejsca i każdy nowy obraz wymaga „przemeblowania” na ścianie.

Plener rozpoczął się w poniedziałek. Przez pięć dni jego uczestnicy tworzyli. Każdy z nich miał za zadanie wykonać trzy prace. Popołudnia i wieczory przeznaczali na rozmowy i spotkania.

– Artyści potrzebują kontaktów i wsparcia. Dlatego takie spotkania podczas plenerów nas wzmacniają. My mieszkamy poza krajem, ale przecież Polska jest naszą ojczyzną i zawsze jak przyjeżdżamy, czujemy się jak w domu. A tu w seminarium czujemy bliskość Boga – powiedział prof. Mieczysław Małkowski, prezes kontynuującego przedwojenne tradycje Lwowskiego Towarzystwa Przyjaciół Sztuki.

Niektórzy z twórców, jak np. Ryszard Dalkiewicz z Grodna, Rajmund Majewski z Kowna, Izabella Degen z Frankfurtu, lwowianie: Mieczysłwa Maławski, Igor Metyk i Włodzimierz Łobuń, wrocławianie: Maria Rowdo Stanisław Przewłocki i Janusz Łozowski już wielokornie gościli na plenerze; Ludmiła Rubiszewska, mieszkanka Obornik Śl., Ewa Groń z amerykańskiej Florydy i Maria Karenova z czeskich Karlików i wrocławianka Karolina Groń w Bagnie były po raz pierwszy.

Artyści byli zachwyceni warunkami w jakich przyszło im przez tydzień pracować. Cisza, spokój, nastrojowe wnętrza, a także niezwykłe plenery nastrajały do intensywnej pracy.

Oborniczanka z Florydy

 – Ja pochodzę z Obornik Śląskich. Tu się urodziłam i wychowałam. Dopiero po ukończeniu wrocławskiej Akademii Sztuk Pięknych pojechałam w świat: najpierw na studia do Londynu, potem mieszkałam przez kilka lat w Warszawie, a potem do Nowego Jorku. Przez jakiś czas mieszkałam w Paryżu i Dubaju, a od siedmiu lat na Florydzie. Tam urodziła się moja córeczka, więc osiedliśmy, można powiedzieć, na stałe. Do Polski przyjeżdżamy na letnie wakacje. Do polskich zim już nam nietęskno – powiedziała nam Ewa Groń. – Na Florydzie zajmuję się malarstwem na ścianie oraz na płótnie – współczesnym. Ale na plenerze malowałam tylko architekturę tego pięknego pałacyku.  Odpowiadał mi jego klimat, który można ująć zdaniem: Bardzo dużo miłości.

Ryszard Dalkiewicz z Grodna, oprócz plenerów okolic Obornik Śląskich przywiózł do Bagna także pejzaże grodnieńskich lasów i zakoli Bugu. – Obrazy Niemna kupiono jeszcze przed oficjalnym otwarciem wystawy – powiedział nam artysta.

Żeby docenić i wzbogacić tak wysoką kulturę, starostwo ufundowało koncert muzyki kameralnej wrocławskiego zespołu Intermezzo.

Do tradycji bagnieńskich wernisaży weszły także dzieła sztuki dla podniebienia, czyli poczęstunki siostry Anieli Gareckiej, która na sobotni wernisaż przygotowała przepyszne: grochówkę, bigos i kaszankę. Ci którzy zapragnęli kuchnię siostry mieć na co dzień mogli na miejscu nabyć jeden z jej wielu podręczników kulinarnych.

Głównym sponsorem pleneru jest Stowarzyszenie Wspólnota Polska, a w organizacji w tym roku pomagali salwatorianie oraz po raz pierwszy starostwo.

Konkurencja w Trzebnicy

Jak dowiedzieliśmy się podczas sobotniego wernisażu, w Trzebnicy rodzi się konkurencyjna impreza, choć nie taka sama. Przygotowują ją ojcowie salwatorianie i siostry boromeuszki. Już  17 sierpnia rozpocznie się I Międzynarodowy Plener Plastyczny Trzebnica 2012 . – Sama nazwa „plener plastyczny” zakłada, że nie chodzi tylko o malarstwo. Artyści, którzy wezmą w nim udział posługują się w swojej twórczości różnorodną techniką. Będzie to więc malarstwo, obrazy w metalu, tkanina artystyczna, biżuteria artystyczna, rzeźba w kamieniu i drewnie, grafika. W trakcie pleneru planowane są spotkania autorskie z artystami. W skierowanym do nich liście zapraszającym prosiliśmy o przywiezienie ze sobą materiałów, które pozwoliłyby na wspólne świętowanie i smakowanie sztuki z prawdziwego zdarzenia  – powiedział nam  pomysłodawca i kurator naczelny pleneru ks. Bogdan Giemza – kuratorem artystycznym jest Janusz Łozowski.

Swoje przybycie potwierdziło dwunastu artystów z Polski, Ukrainy, Niemiec i USA

Wernisaż poplenerowej wystawy – jeden z elementów festynu parafialnego, jaki salwatorianie i boromeuszki przygotowują na  niedzielę 26 sierpnia – rozpocznie się o godz. 15.30 w klasztorze sióstr boromeuszek.

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here