Wieści z trzebnickiego grodu

90

Wieści z trzebnickiego grodu

1 lipca 1898 r.otwarto linię kolejki wąskotorowej na odcinku z Wrocławia Karłowic do Trzebnicy. Był to fragment Kolejki Wrocławsko – Trzebnicko – Prusickiej, Spółka Akcyjna w Berlinie. Do końca tego roku oddano do użytku całą linię, od początkowej stacji we Wrocławiu (obecnie plac Stanisława Staszica) do końcowej w Prusicach. Kolejka posiadała tor wąski, o rozstawie szyn 750 mm. Długość torów wynosiła 41,45 km. Na większej części ułożono je równolegle do szosy wrocławsko – rawickiej. Kolejka miała trakcję parową. Zastosowany rozstaw szyn pozwolił na połączenie nowej kolejki z linią: Prusice – Żmigród, Żmigród – Milicz i Milicz- Sulmierzyce.

Na terenie Trzebnicy kolejka zatrzymywała się na stacjach: Trzebnica – Zdrój i Trzebnica – Gaj. Mimo istnienia już normalnotorowej kolei państwowej z Psiego Pola do Trzebnicy, wąskotorówka od samego początku cieszyła się ogromnym powodzeniem. Na linii panował ożywiony ruch pasażerski. Korzystali z niej mieszańcy Trzebnicy oraz turyści, kuracjusze i pielgrzymi. Podróż kolejką reklamowano jako niezwykłą, godną polecenia, przygodę. Duży był również ruch towarowy. Średnio w ciągu roku przewożono ponad 38 tys. ton ładunków.

Kolejka tylko częściowo zaspakajała zapotrzebowanie na transport towarowy dla Trzebnicy i okolic. Pod koniec XIX w., codziennie między Wrocławiem a Trzebnicą kursowało ok. 700 furmanek, które rocznie przewoziły łącznie ok. 110 tys. ton towarów.

Tabor kolejki był znacznie liczniejszy niż linii Żmigród – Milicz i składał się z 9 parowozów, 24 wagonów osobowych, 3 wagonów pocztowo – bagażowych i 112 wagonów towarowych. Z Wrocławia do Trzebnicy kursowały 3-4 pociągi dziennie. Były też kursy wycieczkowe. Ceny biletów wynosiły 90 fenigów – klasa 2 i 60 fenigów – klasa 3 (klasy 1 nie było)

Zarząd kolejki wykazywał dużą troskę o bezpieczeństwo i jakość usług przewozowych. Mimo to zdarzały się też niebezpieczne, a nawet śmiertelne wypadki. Większość z nich miała miejsce na szosie obok torów kolejowych. Ich przyczyną były wykolejenia wagonów, płoszenie się koni na widok nadjeżdżającego pociągu oraz pijani furmani i nieuważni przechodnie.

W Trzebnicy niedaleko stacji Trzebnica – Zdrój, lokomotywa potrąciła miejscowego notariusza (1904). Wraz z rozwojem motoryzacji dochodziło również do kolizji z automobilami. Pierwszy taki wypadek odnotowano w Trzebnicy. W 1910 r., koło wiaduktu kolejowego, pociąg najechał na samochód osobowy mieszkańca Trzebnicy, Jantkego.

W związku z tym, że na tym odcinku odbywał się intensywny ruch automobilowy, ograniczono w tym miejscu prędkość kolejki do 15 km/h. Kilka lat później odnotowano śmiertelny wypadek motocyklisty z Księginic, który z wielką prędkością uderzył w nadjeżdżający pociąg.

Kolejka trzebnicka, mimo że jeździła wolno i złośliwie nazywano ją „Latającym Trzebniczaninem”, a nawet „Pędzącym Trzebniczaninem”, była główną arterią komunikacyjną miasta i łączyła je ze światem zewnętrznym. Trzebnicka wąskotorówka służyła mieszkańcom tego grodu prawie 70 lat. Po 1945 r. zwano ją „ciuchcią”.

4 lipca 1926 r.rada parafialna zatwierdziła projekt zbudowania koło Pustelni w Lesie Bukowym groty dla uczczenia objawień Matki Bożej w Lourdes. Pomysłodawcą i fundatorem przedsięwzięcia było małżeństwo z Trzebnicy, Teresa i Rudolf Goletschky. Budowę groty zlecono trzebnickiej firmie budowlanej Hubert Jantke. (Po śmierci Huberta w 1925 r., firmę przejął jego syn, Max Jantke.) Grotę wzniesiono ze zbitego żeleziaka z okolic Komarowa. Cynkowa figura Niepokalanej wysokości 1,45 m i figura Bernadety zostały odlane w Monachium. Natomiast krzyż żelazny na szczycie groty, balustradę i drzwiczki do ambony wykonał trzebnicki ślusarz Józef Jantke. Poświęcenie groty odbyło 22 maja 1927 roku, w uroczystość odpustową kościółka leśnego Czternastu Świętych Wspomożycieli.

15 lipca 1410 r. –Konrad VII Biały, syn księcia oleśnickiego, Konrada III, wziął udział w bitwie pod Grunwaldem. Młody książę walczył po stronie Krzyżaków. Jednak jego chorągiew została rozbita, a on trafił do polskiej niewoli. Król polski dobrze traktował jeńca i obiecał dać mu wolność za cenę okupu. Wówczas skarbiec książąt oleśnickich był pusty, wobec tego Konrad III, na rzecz wykupu syna z niewoli Władysława Jagiełły, zaciągnął pożyczkę w wysokości 410 grzywien groszy praskich. Dług książęcy mieli spłacić mieszczanie miast księstwa. Ponieważ Trzebnica leżała na terenie księstwa oleśnickiego, książę zażądał od jej mieszkańców 41 grzywien rocznie.

16 lipca1464 r. – przez Trzebnicę przeszły gwałtowne burze. Od uderzenia pioruna spłonęła wieża kościoła klasztornego i całkowicie został zniszczony nowy dach cynowy nad kaplicą św. Jadwigi, a także dwa chóry. Klasztor ocalał. Natomiast ulewne deszcze spustoszyły miasto i okolice. Ponowne uderzenie pioruna w świątynię opactwa – jak odnotowały kroniki – miało miejsce w 1808 r. Wtedy również ucierpiał dach gotyckiej kaplicy św. Jadwigi. Po tym zdarzeniu klasztor zainstalował piorunochrony. W tym czasie była to rzadko spotykana nowinka techniczna. (Pierwszy w Polsce piorunochron założono w 1783 r. na budynku ratusza w Rawiczu, który w latach 1753 – 1756 zaprojektował architekt Leopold Ostritz z Trzebnicy.

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here