Zostanę bez dachu nad głową

166

Jerzy Sikorowski wprowadził się wraz z żoną Marią do domu w Strzeszowie w 1985 roku. Jego małżonka była pracownicą Spółdzielni Rolniczo-Handlowej Samopomoc Chłopska i lokum, w którym małżeństwo razem zamieszkiwało, dostała od pracodawcy jako swoje służbowe.

 

To był lokal służbowy

 

Przez lata państwo Sikorowscy mieszkali w lokalu nad sklepem. – Czuliśmy, że jest to nasz dom. Staraliśmy się o niego troszczyć. Do naszego 47-metrowego mieszkania przynależała również 50-metrowa działka, którą wspólnie z żoną zagospodarowaliśmy, posadziliśmy drzewa i inne rośliny. To, że ten dom jest pomalowany to tylko i wyłącznie zasługa moja i kolegi, z którym razem odmalowaliśmy cały budynek. W tym samym budynku mieszkały jeszcze inne rodziny, ale jedna pani zmarła,  jedni sąsiedzi przeprowadzili się do Bogatyni, a kolejni  wyprowadzili do innej wsi  – wspomina Jerzy Sikorowski. Mieszkaniec Strzeszowa zaznacza, że mimo iż przez tyle lat mieszkał z żoną w lokalu spółdzielni, nigdy nie mógł uzyskać zgody na to, aby zameldować się pod adresem zamieszkania.

 

Nowa umowa

 

Sytuacja pana Jerzego diametralnie się zmieniła, kiedy w 2009 roku zabrakło jego żony. – Po śmierci żony, która zmarła nagle na krwiaka mózgu, a która była najemcą mieszkania według poprzedniej umowy, to ja podpisałem umowę ze spółdzielnią. Oprócz normalnych opłat za rachunki – za wodę, prąd, śmieci i czynszu – zobowiązany byłem również do płacenia podatku od nieruchomości, za zajmowane przeze mnie mieszkanie i kawałek gruntu. Umowa zawarta była na czas nieokreślony, ale zaznaczono, że zarówno mnie, jak i spółdzielnię obowiązuje trzymiesięczny okres wypowiedzenia – wyjaśnia Jerzy Sikorowski. Najemca zapewnia, że nigdy nie zalegał z rachunkami. – Kiedyś najzwyczajniej nie zdążyłem dokonać wpłaty i właśnie po to, żeby takie sytuacje więcej się nie powtarzały założyłem konto bankowe i zleciłem stały przelew.

 

Odcięli prąd i wodę…

 

Jak zapewnia Jerzy Sikorowski, mimo tego, że regularnie płacił rachunki spółdzielnia odcięła mu media. – Wiem, że podejrzewali mnie o kradzież prądu, chyba nawet ktoś im na mnie doniósł, a przecież ja miałem swój licznik, którzy rejestrował pobór prądu tylko z mojego mieszkania – mówi najemca dodaje, że przypuszcza, iż zna powód, dla których był podejrzewany o kradzież: – W piwnicach domu ciągle stała woda, pilnowałem, żeby była stale wypompowywana, aby nie zniszczyła budynku. Wtedy właśnie prąd do pompy był czerpany  z korytarza, podpiętego pod instalację i liczniki sklepu. Nie wiem, czy to, że odcięto mi media to dlatego, że jestem dla nich niewygodnym lokatorem. Takie postępowanie utrudnia mi bardzo życie teraz. Zdarzyło się już, że spadłem w nocy ze schodów. Nie mam w mieszkaniu wody, a do spłukiwania toalety noszę wodę wiaderkami z pobliskiej rzeczki.

 

Przeczytaj, co czeka mieszkańca Strzeszowa

Liczba słów ukrytego tekstu: 738

Kup gazetę w kiosku
lub wydanie elektroniczne

ten artykuł znajduje
się w numerze 2012-28
Cena gazety: 3,00 brutto
LUB Wyślij sms

Wyślij sms o treści: AP.NOWA
na numer: 72068
Cena sms: 2,46 brutto
LUB Wykonaj szybki przelew

Szybkie przelewy i płatności
kartą poprzez dotpay.pl
Kwota przelewu: 1,50 brutto


Aby odblokować treść wpisz otrzymany kod:

UWAGA!!! Zakupiony kod jest aktywny przez 7 dni oraz odkrywa wszystkie płatne treści.

 

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here