Walne zebranie w KP „Bór” Oborniki Śląskie

114

Walne Zebranie Sprawozdawczo – Wyborcze, które zwołano na 27 czerwca, miało dać odpowiedź na pytanie o dalszy los obornickiej piłki. Tymczasem jednak „przy ul.Wolności zapadły ciemności”.

W środowe popołudnie budynek klubowy zapełnił się tymi, którym wciąż nieobojętne pozostały istnienie i przyszłość klubu piłkarskiego z Obornik Śląskich. Widok nie był porywający. Tyle, że nikt tłumów się nie spodziewał. Większość piłkarzy, bądź kibiców stowarzyszenia chętnie wypowiada się na temat jego działalności, ale czyni to zazwyczaj w mniej zobowiązujących okolicznościach. Tendencja to zresztą, co najmniej gminna. A że powszechnie wiadomo, iż w obornickim sporcie dzielić co nie ma, to i zainteresowanie tematem nikłe (tych interesownych, oczywiście). Mieliśmy zatem na sali zarząd klubu, trójkę trenerów, kierowników drużyn, kilku sympatyków i wolne krzesło dla burmistrza Błażewskiego. Sternik gminy spóźnił się nieco, gdyż środa jest akurat w „ratuszu” dniem przeznaczonym na spotkania z mieszkańcami. A zastąpić go, jak wiadomo, nie miał już kto.

Burmistrz nie stracił jednak wiele. Pod jego nieobecność dokonano jedynie kilku formalnych czynności, związanych z porządkiem zgromadzenia. Mógł natomiast zapoznać się już z najważniejszym, czyli sprawozdaniem merytoryczno-finansowym zarządu, oraz komisji rewizyjnej, a także późniejszą dyskusją nad dalszymi losami klubu. W polemikach dominowały dwie kwestie. Pierwsza – dramatyczna – oscylowała wokół szekspirowskiego „być albo nie być” i zakładała nawet rozwiązanie stowarzyszenia. Druga – pozytywistyczna – brała pod uwagę dwie przeciwstawne wizje aktywności: młodzieżową i seniorską. Główną orędowniczką tej pierwszej była pani Agnieszka Szmyt – czołowa animatorka dziecięcej piłki w KP. Na biegunie przeciwległym dało się słyszeć przede wszystkim argumenty Kornela Delczyka. Kiedy dyskusje przycichły, wszyscy już jednak zgodnie przypuścili szturm na burmistrza, bądź co bądź, człowieka z „jednej parafii”. Pan Sławomir okazał oczywiście ogromne zrozumienie dla problemów, z jakimi klub się boryka i pomóc obiecał: zarówno finansowo, jak i merytorycznie. Zwrócił uwagę na sfery wymagające korekty i obszary, które on sam może wesprzeć. Dał przede wszystkim nadzieję na uregulowanie niejasnej sytuacji na linii Bór – OSIR, a tym samym na odciążenie stowarzyszenia w aspekcie kosztów eksploatacji obiektów. Jednym słowem – obiecał WSPARCIE.

Powyższe deklaracje nie wpłynęły jednak w żaden sposób na podjętą wcześniej przez prezesa Boru decyzję. Po otrzymaniu absolutorium, wraz z całym zarządem, podał się do dymisji. I tutaj na razie kropka. Na więcej zabrakło już czasu. Świece na obornickim stadionie  z wolna się dopalały, a na boisko w Doniecku wychodzić zaczynali Portugalczycy i Hiszpanie. Opuszczając klubowe pomieszczenia burmistrz Błażewski miał jeszcze tylko okazję podziwiać niecodzienny wehikuł, zakupiony właśnie przez Ośrodek Sportu i Rekreacji (ta nazwa coraz mniej mnie przekonuje), jako „kosiarkę samojezdną” i wszyscy udali się do domów. Walne Zebranie będzie miało swą kontynuację już we wtorek, 3 lipca. Czy jednak do tego czasu znajdą się ludzie gotowi podjąć rękawicę i wziąć odpowiedzialność za dalsze losy klubu? Pozostaje mieć nadzieję.

 

i po krótkiej przerwie…

 

Po niespełna tygodniu od  opisanych powyżej wydarzeń doszło do kontynuacji działań w ramach walnego zebrania obornickiego klubu piłkarskiego. W kontekście dymisji dotychczasowych władz stowarzyszenia, kwestią najbardziej palącą stało sklecenie za wszelką cenę nowego zarządu. Nim jednak do tego doszło, w miejsce zaplanowanego sprawozdania komisji uchwał i wniosków , zgromadzeni członkowie klubu w dość swobodnej rozmowie próbowali znaleźć jakiś złoty środek na dalsze funkcjonowanie piłkarskiego Boru. Ponieważ dyskusja nie przynosiła żadnej cudownej recepty i nie wykreowała w żaden sposób wizji funkcjonowania klubu, przystąpiono niejako „z marszu” do wyborów nowych włodarzy. Ostatecznie, po wielu odmowach, tłumaczeniach i przekonywaniu potencjalnych kandydatów powołany został pięcioosobowy zarząd. Wszyscy jego członkowie zostali wybrani jednogłośnie. Nie inaczej stało się w przypadku trzyosobowej komisji rewizyjnej.

Po kilkunastu minutach oba zwierzchnie organy ukonstytuowały się w następujących składach:

Zarząd KP „Bór”:

Kornel Delczyk – prezes;

Henryk Kikut – wiceprezes;

Marcin Wojciów – skarbnik;

Grzegorz Przystarz – sekretarz;

Henryk Szyszko – członek zarządu.

 

Komisja Rewizyjna KP „Bór”:

Artur Przystarz – przewodniczący;

Andrzej Lozio – członek;

Marcin Bosak – członek.

 

Wybory nowych władz stowarzyszenia były ostatnim akcentem trwającego dwa popołudnia Walnego Zebrania KP Bór. Trudno jednak powiedzieć, by zgromadzeni członkowie opuszczali klubowe obiekty z nowymi nadziejami. Nie usłyszeli bowiem od powołanego zarządu żadnych konkretnych deklaracji, żadnej zamkniętej wizji. Ale być może zbyt wcześnie na tego rodzaju konkluzje. Dobrze, że znalazła się grupa osób chcąca kontynuować dzieło poprzedników. Zresztą już dnia następnego prezes – elekt, ochłonąwszy nieco, zapewnił mnie, iż pomysł na funkcjonowanie klubu to on ma całkiem konkretny. Obiecaliśmy sobie o tym porozmawiać szczerze, przy okazji większego wywiadu. Uchylając jednak rąbka tajemnicy, Kornel Delczyk zadeklarował daleko idące zmiany w kontekście strategii szkoleniowej stowarzyszenia. Może nie będzie to iście „młodzieżowa” rewolucja, ale z całą pewnością mocne przesunięcie akcentów (również tych finansowych) ku piłkarstwu dziecięcemu i młodzieżowemu. Jest to zatem plan na tyle ambitny, że sam z niecierpliwością czekam na szczegółową jego analizę. Oby się udało.

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here