Ongiś bramą przedzielona – ulica Solna

90

Na dziewiętnastowiecznym planie miasta, wykonanym przez Maletiusa, widać wyraźnie, że dolna część ulicy Solnej, prowadząca od ul. Kościelnej, przekracza prostopadle ul. Długą, wiedzie wprost, a następnie zakręca w lewo (w dzisiejszą ulicę Wojciecha Bartosza Głowackiego), by potem poprowadzić do Rynku. Natomiast nieco dalej, już poza miejską bramą, jest na tym planie niewielki placyk, gdzie zaczyna się zupełnie inna, znacznie szersza ulica, zwana wtedy Młyńską, a obecnie Wałową.

Odbiciem tamtego stanu rzeczy są dwie równoległe dróżki tworzące dziś deptak między ul. Daszyńskiego a Głowackiego. Miejsce to słynne w całej dzisiejszej Trzebnicy z niezbyt legalnego, ale bardzo popularnego targu z murku: kwiatów, warzyw i owoców (widziałem tam pierwsze tegoroczne jagody, ze skoroszowskich lasów).

Uliczka nie jest wielka, ale ulokowanych jest tu sporo sklepów. Idąc od dołu można tu m. in. kupić wanny, kotły, grzejniki, pralki. Po drugiej stronie ulicy Daszyńskiego jest duży sklep spożywczy PSS „Społem”, potem oddział poczty (czynny już od godz. 8 rano !), sprzedaż firan, biuro podróży, kwiaciarnia „Natura” oraz chętnie przez trzebniczan odwiedzany „Kogucik”. Po drugiej stronie tego odcinka Solnej znajdują się sklepy: zielarski „Melisa”, z odzieżą dziecięca i punkt szklarski. Jest to więc uliczka ruchliwa i jak już wspomniałem dostępna dla samochodów jedynie na odcinku ul. Daszyńskiego – Kościelna (i to w jednym tylko kierunku).

Znaczną część obu członów ul. Solnej stanowią budynki mieszkalne Spółdzielni Mieszkaniowej, estetyczne i zadbane. Ładne wrażenie sprawiają kolorowe pelargoniami balkony od strony ulicy Głowackiego – szkoda, że władze spółdzielni zarzuciły, prowadzony kiedyś konkurs na najpiękniej ukwiecony balkon – a także krzewy (też przy spółdzielczych budynkach) od strony ul. Kościelnej.

Największe i najładniejsze drzewo tej ulicy to, rozpuszczająca warkocze gałązek, brzoza przy dawnym budynku ZGK. Obok od strony ul. Daszyńskiego znajduje się najsympatyczniejszy napis na murze. Zasadniczo nie cierpię bazgrania po ścianach, ale te trzy słowa ” Kocham Cie Agatko” (pisownia oryginalna) chwytają za serce. (Nasuwa się pytanie, czy autor i adresatka znają piękną piosenkę sprzed lat, wykonywaną przez Maćka Kosowskiego i Czerwono – Czarnych, pod wymownym tytułem „Agatko pocałuj”).

Ale są na tej ulicy także miejsca kontrowersyjne. W części dolnej należy do nich opustoszały, z bramką na kłódkę zamkniętą, dawny budynek Zakładu Gospodarki Komunalnej. Po przejęciu tego obiektu od gminy były plany ulokowania tutaj Powiatowego Urzędu Pracy, ale koszty remontu okazały się zbyt wysokie.Jest także pusty, zaniedbany placyk po rozebranym niedawno kiosku warzywniczym.

W górnej części Solnej do spraw dyskusyjnych należy wspomniany już handel na murku – szkoda, że nie udało się zrealizować pomysłu urządzenia tam „małego targu”. Ale są tu jeszcze dwa problemy, które pilnie powinny zostać rozwiązane. Pierwszym jest niewątpliwie naganny proceder wykorzystania trawnika rozdzielającego dwie części deptaka, jako … toalety dla psów. To pewnie miejsce wygodne dla właścicieli czworonogów, bo znajduje się w pobliżu ich mieszkań, ale… czy trzeba używać argumentów, że tak być nie powinno. Drugim problemem jest znajdujący się właśnie w tym miejscu jeden z siedmiu drewnianych słupów, oznaczających granice średniowiecznego miasta. Kilkanaście lat temu, na wniosek naszego towarzystwa regionalnego – TMZT, otwarto uroczyście szlak słupów granicznych wokół dawnej Trzebnicy. Zawierają one element herbu Piastów Śląskich – krzyż z przepaską, przypominającą sierp księżyca. Gdy już zostały wykonane i ustawione, oddano je (z wielką pompą) pod opiekę szkołom z naszego regionu, które miały dbać o słupy i okoliczny teren. Niestety zapał był to słomiany, pojawiły się pomysły nowe, a biedne słupy pozostawiono na pastwę losu i zmiennych warunków atmosferycznych. Dziś wyglądają żałośnie. Wielokrotnie rozmawialiśmy z włodarzami naszego miasta, wskazując, że koszt ich odnowienia byłby minimalny, a wartość – i dla turystów, i dla wychowania regionalnego – bezcenna. Niestety nikogo dziś ta sprawa nie obchodzi, bo pewnie są ważniejsze. Ale ponieważ zdarzają się cuda, może i ten kiedyś nastąpi.

Żeby zakończyć jednak miło, napiszę jeszcze, że ta uliczka jest ładna i optymistyczna, a nazwę swą zapewne zawdzięcza handlowi solą; wiele tak nazwanych ulic jest w Polsce, a we Wrocławiu jest nawet Plac Solny. Ale to w Polsce, bo np. w Szwecji, w granicach wielkiego Sztokholmu jest także komuna (gmina) o nazwie Solna. Dzięki pomocy mojej Córki ustaliłem, że ta nazwa nie ma nic wspólnego z solą, a wywodzi się od … słońca („sól” po szwedzku to „salt”).

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here