Podwodna bitwa na basenie. Trzebnicka Hydra na 2. miejscu

354

W sobotę basen sportowy, gdzie odbywały się zawody był wyłączony dla mieszkańców. Jednak każdy kto chciał przyjść i zobaczyć podwodną grę w hokeja, a nie jest to codzienny widok, mógł z trybun obserwować przebieg akcji. Dodatkowo relacje z zawodów można było oglądać „live”, dzięki specjalnym kamerom zanurzonym w wodzie. Obraz transmitowany był do czterech telewizorów zamontowanych w hallu.

Pomysłodawcą pierwszego turnieju w hokeja podwodnego był Daniel Sielowski, z trzebnicko-wrocławskiego stowarzyszenia Hydra. To grupa osób, których wspólną pasją są ekstremalne sporty wodne: od free divingu (in. nurkowania na wstrzymanym oddechu na czas), po łowcze ekspedycje, aż po wodny hokej…

Nasza grupa powstała dzięki Maćkowi Marszałkowi, który przez 13 lat grał we Francji w hokeja podwodnego na profesjonalnym poziomie. Potem przyjechał do Polskim, znalazł mnie i Bartka Morawca, ludzi związanych z nurkowaniem na wstrzymanym oddechu. Jestem prezesem w Polsce pierwszego stowarzyszenia łowców podwodnych, a Bartek jednym z pierwszych instruktorów free divingu. Free diving to technika polegająca na jak najdłuższym wstrzymaniu oddechu pod wodą. Zawodowcy osiągają rekordowy czas w przedziale 8 do 12 minut! Znamy środowisko we Wrocławiu, które pasjonuje się podobnym sportem. Kiedyś próbowaliśmy zorganizować turniej hokeja podwodnego, jednak nam nie wyszło, a od jakiegoś czasu zaczęliśmy trenować na trzebnickim basenie. Początki nie był dla nas łatwe, sądziliśmy, że to zbyt infantylny sport, jednak udało nam się przełamać tą barierę i już od jakiegoś czasu spotykamy się regularnie. Tak powstała Hydra – relacjonuje Daniel Sielowski.

W tym wodnym klubie można spotkać ludzi interesujących się free divingiem, nurków sprzętowych, czy nawet pływaków, którzy są nie do prześcignięcia na torze. Można także, o czym przekonuje mnie Daniel Sielowski, spotkać osoby, które przychodzą na treningi z ciekawości. Do tej pory nie mieli niewiele wspólnego z wodnymi sportami. Hydra trzebnicka spotyka się w każdy czwartek na trzebnickim aquaparku, gdzie odbywają się ich cykliczne treningi: – Zapraszamy każdego kto choć trochę oswojony jest z wodą i potrafi pływać.

Hokej podwodny jest bardzo wyczerpującym sportem. Zawodnicy zanurzeni głęboko pod wodą zaciekle walczą o pływający krążek. Zawody trwają kilkanaście minut – do 10, a ten czas spędzony pod wodą porównywalny jest do biegu na 20-30 km.

Najważniejsze jest jednak przygotowanie, na kilkanaście minut przed startem zawodnicy rozgrzewają się, zakładają płetwy, specjalny czepek (z nausznikami), a w ręku trzymają krótkie kije w kształcie haka, którymi nie tylko popychają krążek, ale również płynnymi ruchami zahaczają nimi krążek, a następnie robią uniki przed nadpływającymi przeciwnikami. W basenie o krążek walczy 6 zawodników w każdej drużynie (3 w linii obrony, pozostali w ataku); trzeba przechwycić krążek, który jest na dnie basenu – musi być ciężki by nie wypływał; jego waga wynosi 1,3 kg. Najlepsi zawodowi gracze potrafią wyrzucić krążek nawet na 7 metrów.

Hokej podwodny jest bardzo popularną dyscypliną na zachodzie: w Anglii, Włoszech czy Kolumbii (skąd pochodzą mistrzowie tej dyscypliny). W Polsce dopiero powstają pierwsze przymiarki do uprawiania tej dyscypliny. Na basenie spotkało się sześć drużyn, które są reprezentacją Polski. Przyjechały drużyny z: Siemianic Śląskich. Gdyni, Gdańska, Wrocławia.

– W maju pojechaliśmy na podobne zawody do czeskich Budziejowic, tam przypatrywaliśmy się organizacji i zamarzyło się nam, by podobny turniej zorganizować u siebie. Niezwykle pomocna była organizacja ze strony władz basenu, które nam cały czas sprzyjają. W każdy czwartek trenujemy na 2-3 torach, serdecznie zapraszamy wszystkich chętnych – dodaje Daniel Sielowski

Organizatorzy chcieli nawiązać do nazwy turnieju, więc o pomoc zwrócili się do…trzebnickiego bractwa rycerskiego. Grupa rycerzy ubrana w lśniące zbroje przechadzała się w hallu głównym w towarzystwie swoich dam. Rycerze wprowadzali zawodników na basen, odprowadzali finałowe drużyny. Podczas oficjalnego otwarcia turnieju z głośników zabrzmiała średniowieczna muzyka, a rycerze życzyli zawodnikom powodzenia. Na kilka minut przed rozpoczęciem udało nam się porozmawiać z jednym z rycerzy Igorem Oksińskim: – Nasze bractwo powstało kilka lat temu, to zemsta dra Adama Domanasiewicza, któremu zaproponowałem, by nauczył się jeździć konno. Potem doktor stwierdził, że jazda konna to za mało i trzeba do tego dołączyć rycerstwo. I tak oto stoję teraz w zbroi, która waży ok 40 kg, jest niesamowicie gorąco! – opowiada rycerz Igor Oksiński.

Bractwo, które istnieje już kilka lat w tej chwili się zawiązuje. Niebawem będzie występować pod nazwą stowarzyszenia Trzebnickiej Grupy Historycznej. Jako rycerze często występują na turniejach i inscenizacjach historycznych, kilka razy brali udział w największej rekonstrukcji bitewnej – Bitwie pod Grunwaldem. W tym roku podobnie będą brać udział w tej spektakularnej inscenizacji. Członkowie bractwa dbają o każdy wystrój w swoim ubiorze – stroje z epoki (damy w strojach średniowiecznych o zabarwieniu wschodnim), niektóre sprowadzają z Dalekiego Wschodu albo…szukają na portalach aukcyjnych: – Skorzystaliśmy z zaproszenia od organizatorów, bo takie szalone przedsięwzięcia nas bardzo cieszą, to nasz żywioł. Kto wie, być może bierzemy udział w historycznym turnieju? Jako rycerze specjalizujemy się w walkach na koniach, nasza pasja co trzeba przyznać jest kosztowna. Kolczuga, w którą jestem ubrany jest zrobiona z 25 tys. kółeczek, które sam nitowałem – dodaje Igor Oksiński.

Zawody zakończyły się przed godz. 18. Zwycięzcami pierwszego turnieju hokeja podwodnego zostali reprezentanci z Gdańska z klubu Bałtyckie Foki, na drugim miejscu trzebnicka Hydra (organizator zawodów), na trzecim Walenie z Siemianowic Śląskich, na czwartym Orka Grynia, na piątym klub Aquarius z Bełchatowa, a na ostatnim miejscu Pirania z Wrocławia.

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here