Reglamentowana informacja na tablicach za kilkadziesiąt tysięcy

60

Przypomnijmy, że na majowej sesji nadzwyczajnej podjęto decyzję o przekazaniu  pieniędzy z gminnej kasy na zakup nowych tablic informacyjnych: – Będzie to pięć gablot. Kwota netto jednej wynosi 4 tys. zł. Będą stały: przy stacji kolejowej, Parku Wodnym „Zdrój”, na stadionie, w  Rynku oraz przy zatoce autobusowej. Mają one służyć turystom do informacji o imprezach kulturalnych w Trzebnicy. Z jednej strony będzie mapa, z drugiej oszklona tablica ogłoszeń – wyjaśniał podczas obrad burmistrz Marek Długozima. Kiedy radni zapytali, czy każdy będzie miał do nich dostęp, usłyszeli, że gabloty będą zamykane, więc znajdą się tam tylko informacje związane z działalnością gminy i jednostek jej podległych.

W sumie tych gminnych witryn, przy ośrodku kultury, hali ZAPO, czy w ważnych punktach miasta było już kilka. Teraz doszły kolejne; niespełna miesiąc po sesji w mieście zamontowano dodatkowe gabloty. Zmieniło się jednak ich położenie: obiecywany Rynek pozostał, a poza tym nowe witryny widzieliśmy już przed Urzędem Miejskim i przy wejściu na stawy. Ich wygląd także jest inny od zapowiadanego: nie ma bowiem mapy, a są tylko dwa oszklone skrzydła – zamykane przed „obcymi” informacjami (tj. takimi nie z gminnego poletka).

Burmistrz zapowiadał w maju, że tablice są po to, by turyści informowani byli na bieżąco o imprezach kulturalnych. Ale czy jest sens mnożenia tablic, skoro zamieszczone na nich informacje są wybiórcze i niepełne – przykład z ostatniego tygodnia: w gminnych gablotach nie było śladu informacji o koncercie uczniów Allegra, ani o musicalu baletowym dzieci z Sofiji, mimo że obie grupy artystyczne prowadzą zajęcia w murach TCKiS -u, a spektakl Sofiji odbywał się nawet na sali widowiskowej TOK-u. Tymczasem na nowych tablicach (podobnie jak i na starych) znajdziemy taką samą informację:  na dwóch (!) plakatach gorący i aktualny temat – zaproszenie na trzebnicką strefę kibica oraz plakat informujący o rozgrywanych Minimistrzostwach Europy 2012 Deichmann, które w miniony weekend odbyły się na Fair Play Arenie. Cóż, te plakaty umieszczone są w każdej tablicy, będącej własnością gminy, ponadto ulotki i banery o tych dwóch sportowych wydarzeniach widoczne były na szybach w prawie każdym sklepie, na dużych tablicach ogłoszeń przy urzędzie czy na ogromnych banerach rozwieszonych w wielu miejscach miasta. Czyżby zatem osoby odpowiedzialne za umieszczenie informacji w nowych gablotach nie miały pomysłu na to, co do tych kosztownych przeszklonych tablic „włożyć”?

Pozostaje jeszcze inna kwestia – mianowicie samo rozmieszczenie nowych gablot. Miejsce przy ul. Leśnej, naszym zdaniem jest już mocno „obstawione” tablicami, które mają informować mieszkańców i turystów o wydarzeniach społeczno-kulturalnych. Dosłownie tuż przed nową gablotą znajduje się… również tablica gminna (trochę mniejszych rozmiarów), za to z plakatami tej samej wielkości i powiadamiającymi o tych samych wydarzeniach. Miejsce ich umieszczenia, naprzeciw Różowego Pałacyku Starostwa wyraźnie sugeruje, że stanowią one opozycję wobec umieszczonych po drugiej stronie informacji o powiatowych imprezach kulturalnych. Kilkanaście metrów dalej, tj. przy grobli między stawami oraz za sceną, znajdują się kolejne gminne gabloty. Pamiętajmy, że wszystkie tablice i gabloty stawiane są za publiczne pieniądze. Przy okazji warto wspomnieć, że tuż przed wyborami samorządowymi na polecenie burmistrza usunięto kilka ogólnie dostępnych słupów ogłoszeniowych, a stawiane tablice są zamykane.

Czy mieszkańców Trzebnicy i przyjeżdżających tutaj turystów powinno obchodzić, która z proponowanych im imprez jest gminna, a która powiatowa. Czy to ważne czy imprezę organizuje samorząd, czy może prywatna osoba, firma czy fundacja? Oni chcieliby mieć (w jednym miejscu) pełną ofertę działań kulturalnych w naszym mieście. Czyżby lansowane na początku działalności publicznej przez Marka Długozimę hasło „ponad podziałami” okazało się tylko pustym frazesem? Czy Rada Miejska, której przewodniczący jest przecież menadżerem kultury, akceptuje takie zamykanie się na tylko swoim „kulturalnym podwórku”? Przecież działając wspólnie można (w każdej dziedzinie) osiągnąć więcej!

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here