Kolejna odsłona procesu Adama S.

160

Wznowiony proces rozpoczął się od dokończenia przesłuchania jednego ze świadków – funkcjonariusza Pawła Karcza, który w nocy z 28/29 stycznia 2011 r. zatrzymał do kontroli oskarżonego. Policjant odpowiadał na pytania związane z procedurą badania stanu trzeźwości u zatrzymanych. Na pytanie Adama S. dlaczego w trakcie badania nie wymieniano ustników odpowiedział, że po każdym pomiarze ustnik się wymienia, chyba, że badanie zostało przeprowadzone w niewłaściwy sposób – wówczas nie trzeba zmieniać ustnika. Na pytanie obrońców odpowiedział, że tej nocy panowała delikatna mgła, jednak jego zdaniem  można było bez problemu dostrzec światła policyjnego radiowozu. Nie posiadał informacji o tym, żeby w trakcie badania alkomatem w urządzeniu wystąpił problem z bateriami.

Sebastian Dobrzyniecki, drugi z policjantów który zatrzymywał Adama S. do kontroli pamięta, że razem ze swoim partnerem stali na oświetlonej stacji paliw, kiedy od strony Obornik zobaczyli światła nadjeżdżającego samochodu. Jego kolega dał znak latarką do zatrzymania, a kiedy samochód przejechał wsiedli do oznakowanego radiowozu i ruszyli za nim. Po przejechaniu kilkuset metrów dali sygnał świetlny i dźwiękowy, a pojazd zatrzymał się przed Golędzinowem na prawym poboczu. Świadek zeznając w procesie pamiętał, że gdy podszedł do kierowcy i poprosił o wyjście z samochodu kierowca miał powiedzieć, że „nie jest do końca osobą prywatną”. Świadek dodał, że podczas pomiaru badania zatrzymany kierowca początkowo uchylał się od badania, albo nie do końca chciał się poddać pomiarowi. Wyniki badania stwierdzającego zawartość alkoholu we krwi udało się uzyskać za pomocą manualnego badania, po dwóch udanych próbach pojawił się problem z urządzeniem – sygnalizowało, że bateria się rozładowała, więc policjanci podjechali na komendę. Tam po wymianie baterii i poinformowaniu o tym fakcie dyżurnego, Dobrzyniecki wrócił do radiowozu, gdzie wykonał trzeci pomiar. Świadek na pytanie obrony stwierdził (pod przyrzeczeniem), że tej nocy nie było mgły w miejscu, gdzie pełnili nocną kontrolę ruchu, a stacja paliw była oświetlona.

Ciężko stwierdzić czy coś pili – odpowiedział na pytanie sędziego Wojciech Dedyński, pasierb oskarżonego, który miał zawieść Adama S. na przyjęcie, które odbywało się w Żmigrodzie. Ok godz. 22 świadek, po telefonie od oskarżonego pojechał, by zabrać oskarżonego z przyjęcia. Po przyjeździe do Obornik Śl. Adam S. przesiadł się do swojego auta, każde z nich odjechało by załatwiać „swoje sprawy”. Świadek nie widział, by na zakończenie spotkania w Żmigrodzie jego uczestnicy pili alkohol – on sam wyszedł chwilę wcześniej po samochód. Nie czuł woni alkoholowej od oskarżonego. Z uwagi na tak długi czas trwania procesu, świadek nie przypomina sobie czy na trasie Oborniki Śl. – Golędzinów panowała mgła. Na pytanie prokuratora czy wie, że jego ojczym posiada własny alkomat, świadek odpowiedział, twierdząco; wie, że S. ma „takie śmieszne zabawki”, jednak nie był przy tym, gdy oskarżony sprawdzał stan trzeźwości własnym alkomatem, ani też nie wie, w jaki sposób działa.

Oskarżony miał także pytania do właściciela stacji pojazdów, gdzie wówczas stał zaparkowany radiowóz. Pytał czy często wymienia żarówki w lampach oświetlających stację, świadek odpowiedział: – Powiedzmy raz na rok; : – Czy pamięta pan, by wtedy była mgła – zapytał oskarżony: – O tej godzinie spałem, mam na myśli porę nocną jeśli pytamy o świecące lampy – odpowiedział Janusz Koszowski. Świadek odpowiedział też na pytanie prokuratora, że nie pamięta by miał problemy z lampą oświetlającą wjazd na stację. Na pytanie oskarżonego, czy policja informuje świadka o tym, gdy na jego prywatnym terenie chce robić kontrolę, odpowiedział że nigdy nie pytali go o zgodę, a on nie może im tego zakazać.

W procesie zeznawali również dwaj świadkowie, którzy o zatrzymaniu Adama S. dowiedzieli się z naszej gazety. Jechali wówczas do Wrocławia i widzieli jak radiowóz nagle wyjeżdża ze stacji paliw, musieli gwałtownie zahamować, na dworze panowały trudne warunki pogodowe. Lech Kot, który prowadził auto twierdził, że koło stacji paliw panowała duża mgła, a on jechał z prędkością 40 km/h, bo na drodze był dziury. We wcześniejszych zeznaniach Lech Kot zauważył na pewnym odcinku drogi tylne światła od samochodu, który jechał przed radiowozem. Kolejny świadek, Przemysław Kot, odpowiadając na pytania prokuratora stwierdził, że nie widział innego pojazdu, niż policyjny radiowóz, który nagle wyjechał ze stacji paliw. O zatrzymaniu dowiedział się gdy odwiedził ojca. Ten pokazał mu artykuł z NOWej gazety. Udali się do urzędu do Obornik, gdzie powiedzieli wiceburmistrzowi, że widzieli całą sytuację i mogą świadczyć w procesie, że było „inaczej niż gazeta to opisała”.

Ostatnim świadkiem, powołanym przez oskarżyciela, który zeznawał w poniedziałkowym procesie był Łukasz Budas, obornicki radny. Na pytania sędziego odpowiedział, że nie ma nic wspólnego z komendą w Obornikach Śl, ponadto nie dysponuje także wiedzą na temat urządzeń do badania trzeźwości, w które wyposażony jest ten posterunek. Na pytanie mecenasa oskarżonego czy w styczniu ub. roku, był na komendzie i chciał się przebadać alkomatem,świadek zeznał, że nie pamięta czy wtedy był na komisariacie, jednak z racji pełnienia funkcji publicznej czasem chodzi na komendę zbadać swój stan trzeźwości zanim wsiądzie za kierownicę. Na pytanie Adama S. czy czytał doniesienia o zatrzymaniu opisane przez NOWą gazetę, świadek odpowiedział, że nie pamięta by coś takiego miało miejsce. Nie pamiętał także, by kiedykolwiek miał problemy, by sprawdzić swój stan trzeźwości udając się na obornicki posterunek, ani także, że nie pamięta czy udał się do oskarżonego, by poinformować go, że na komisariacie jest problem z alkomatem.

Zanim sędzia wyznaczył termin kolejnej rozprawy przychylił się do wniosku obrońców oskarżonego, by powołać specjalistę ds. działania alkomatu. W ciągu 10 dni obrońcy mogą sami wskazać konkretną osobę, w przeciwnym razie eksperta wyznaczy sąd. Sędzia nie rozpatrzył jeszcze wniosku prokuratora, o sprawdzenie billingów telefonicznych świadków i oskarżonego, bo jak powiedział prokurator ma podejrzenia, że świadkowie w trakcie procesu mogą składać fałszywe zeznania.

1 KOMENTARZ

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here