Paryż zdobyty, teraz pozostał Nowy Jork…

98

Aktywny od dziecka

Zbigniew Kaczmarek już od 12 lat bierze udział w imprezach sportowych organizowanych w kraju i za granicą. Po raz pierwszy wystartował we wrocławskim maratonie w 1991 r.

: – Kilkanaście lat temu razem grupą kolegów zaczynałem przygodę z bieganiem. Ktos rzucił wtedy hasło „czemu by nie pojechać do Wrocławia i pobiec w maratonie”, więc pojechaliśmy. Spodobało mi się, od tej pory ćwiczę regularnie – opowiada Zbigniew Kaczmarek.

Własnie wtedy, startując we wrocławskim maratonie uzyskał czas 3 godz. 58 min. Dopiero dwa lata temu udało mu się pobić własny rekord.

Jak sam przyznaje od dziecka był aktywnym sportowcem, przez dłuższy czas grał w piłkę nożną, potem za namową żony wystartował w Biegu Sylwestrowym i tak każdego roku już od kilku lat kończy sezon w trzebnickim biegu.

: – W ciągu mojej 12 letniej przygody z bieganiem tylko 12 razy brałem udział w maratonach. Ktoś może się zdziwić, że to nie jest imponujący wynik jak na sportowca, jednak ja nie ścigam się tylko po to żeby biec. Mój każdy start w imprezach jest przemyślany, zawsze biegnę wtedy gdy wiem, że dobrze przygotowałem się do treningu i mogę poprawić swój wynik. Bieganie dla samego udziału w imprezie mnie nie satysfakcjonuje. W roku staram się wziąć udział w dwóch maratonach: na wiosnę i na jesień. Swój cykl imprez rozpoczynam w Sobótce, tamtejszy półmaraton jest świetnie zorganizowany. Do każdych zawodów przygotowuje się samodzielnie, czasem pytam o porady doświadczonych sportowców. Swój codzienny trening uprawiam przeważnie na mniej uczęszczanych trasach np. w kierunku na Domanowie, Węgrzynów czy Marcinowo, korzystam również ze stadionu – opowiada Zbigniew Kaczmarek.

Maratońskie marzenia

Pierwszy zagraniczny maraton, w którym Zbigniew Kaczmarek wziął udział odbywał się w Berlinie – tam wówczas udało mu się osiągnąć swój życiowy wynik – 3 godz 9 min. Potem pobiegł jeszcze w Pradze, Londynie i Rzymie. Po drodze pojawiły się nawet Helsinki i Belfast. Jak zaznacza w rozmowie, to są świetnie przygotowane imprezy, na bardzo wysokim poziomie w którym bierze udział po kilkadziesiąt tysięcy ludzi. Maratończycy biegną po trasach turystycznych, skąd rozpościerają się niezapomniane widoki i krajobrazy: – Nie rozglądam się kiedy biegnę i nie podziwiam tych uroków, nie chce się dekoncentrować. Zawsze gdy wybieram się na zawody za granicę spędzam tam kilka dni dłużej, ten czas przeznaczam na zwiedzanie. Dzień przed rozpoczęciem imprezy wyciszam się, nie ma mnie dla nikogo. Dotychczas moim marzeniem pozostawał Paryż. Wreszcie po latach przygotowań postanowiłem spróbować. I udało się! Pobiłem swój dotychczasowy rekord: z 3 godz 9 min (ustanowionego w Berlinie) na 3 godz 1 min i 34 sek…Nie ukrywam, że teraz chciałbym „zejść” poniżej dwóch godzin.

Teraz czas na kolejne marzenia. Udział w maratonie w Nowym Jorku jest dla Zbigniewa Kaczmarka jednym z ciągle niespełnionych marzeń. Jednak w tym przypadku wyjazd nie jest prostą sprawą: koszty wyjazdu wzwiazku z tak dużą odległością są astronomiczne, do tego dochodzi jeszcze kwestia noclegu, załatwienia wszelkich urzędowych formalności.

Póki co pozostają codzienne treningi i wyjazdy na ważne sportowe imprezy kraju.

: – Zawsze początek roku spędzam na szukanie interesujących zawodów, trzymam w ręku kalendarz i zapisuje terminy imprez. Zazwyczaj co weekend gdzieś wyjeżdżam, co powoduje, ze mam zaliczony trening tzw. metodą startową.

W ślady pana Zbigniewa idzie jego nastoletnia córka, która niedawno zajęła I. miejsce w biegu dla dzieci i młodzieży rozgrywanego na wrocławskich Partynicach – tzw. bieg śladami konia. Po torze wyścigowym na dystansie 600 m. pokonała pozostałych uczestników.

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here