Kierowca mądry po szkodzie

154

Pani Joanna pojechała samochodem na parking znajdujący się tuż za ośrodkiem zdrowia w Obornikach Śląskich. Jej syn wyjeżdżał na wycieczkę i właśnie tam uczniowie mieli zbiórkę. Na parkingu było tłoczno.

Prosił, żeby nie wzywać policji

Rodzice przywozili swoje pociechy, pacjenci przyjechali do lekarzy i jeszcze na dzieci czekały cztery autobusy. – Mój samochód stał zaparkowany, a inny kierowca cofał. Od razu zobaczyłam, że wykonuje dość dziwne manewry. Przez okno widziałam, że to starszy pan; nie patrzył w ogóle w lusterka. No i zarysował mi błotnik. Mężczyzna wysiadł z samochodu, przeprosił, i bardzo mnie prosił o to, żebyśmy nie zawiadamiali policji. Zresztą kilku funkcjonariuszy było na parkingu, bo sprawdzali autokary, którymi dzieci miały wyjechać na wycieczkę. Mężczyzna mówił, że obawia się mandatu i punktów karnych. Zwyczajnie po ludzku zrobiło mi się go żal. Umówiłam się z nim, że następnego dnia razem podjedziemy do lakiernika, który wyceni szkodę, a mężczyzna pokryje koszty naprawy – opowiada oborniczanka. Jak dodaje, mężczyzna wzbudził jej zaufanie. Kiedy jednak następnego dnia czekała na niego o umówionej godzinie u lakiernika, mężczyzna nie zjawił się. Czekała ponad 2 godziny. Lakiernik naprawił i polakierował błotnik, za który poszkodowana kobieta zapłaciła z własnej kieszeni.

Miała tylko numery

Pani Joanna nie spisała nawet oświadczenia, bo przecież zaufała mężczyźnie. Na szczęście miała numery rejestracyjne samochodu sprawcy kolizji. – Kiedy było dla mnie już jasne, że zostałam oszukana, poszłam po pomoc na policję. Funkcjonariusz, do którego trafiłam powiedział mi, że niestety, nawet gdyby bardzo chciał, nie może mi pomóc, ponieważ zgodnie z ustawą o ochronie danych osobowych nie może mi podać, ani imienia i nazwiska, ani tym bardziej adresu sprawcy wypadku. Powiedziałam, że przecież tyle osób widziało kolizję, że mam świadków na to, że to inny kierowca uszkodził mój samochód. Policjant sprawdził w systemie numery rejestracyjne, ale poinformował mnie, że chyba ja źle spisałam numery, bo takiej rejestracji nie ma w systemie – opowiada kobieta.

Dane nie, rada tak

Iwona Mazur, oficer prasowy Komendy Powiatowej Policji w Trzebnicy potwierdza, że nawet gdyby policjanci odnaleźli w bazie danych, po numerach rejestracyjnych, sprawcę kolizji, nie mogą podać jego danych osobowych, ani adresowych. – Kolizja to zdarzenie mające związek z ruchem drogowym, w którym uczestnicy nie odnoszą obrażeń ciała powyżej siedmiu dni. Każdy, kto brał udział w kolizji i został poszkodowany ma prawo złożyć w najbliższej jednostce policji zawiadomienie o wykroczeniu w ruchu drogowym, a także ma prawo do złożenia zawiadomienia o popełnionym wykroczeniu we właściwym sądzie i takie dalsze postępowanie powinni doradzić poszkodowanej – tłumaczy policjantka i dodaje: – Policjanci z Obornik postąpili zgodnie z prawem, ponieważ nie mogą podać żadnych danych osobowych w tym przypadku, nawet na podstawie numeru rejestracyjnego, gdyż obowiązuje ochrona danych. Policjantka radzi również, aby kierowcy biorący udział w kolizji spisywali oświadczenie, w którym zawarte są przede wszystkim dane osób, które w niej uczestniczyły: – Jak widać na dobrą wolę i solidność sprawców nie ma co liczyć. Zwykle namawiają oni poszkodowanych na przekazanie gotówki za naprawę, po to, aby policja nie wystawiła im mandatu i nie nałożyła na nich punktów karnych. Dlatego czasem lepiej zabezpieczyć się i wezwać funkcjonariuszy, niż później płacić z własnej kieszeni.

5 KOMENTARZY

  1. Sory,ale ja jej miejscu poszłabym do samego komendanta!!! to hanba,że usłyszala od Policji takio tekst „źle pani spisała numery”!!! a Przepraszam bardzo niech rusza dupy swoje i cos zaczna robic!!! Zawsze sa w tedy kiedy nie są potrzebnic a gdzie są w drugim momencie?????!!!!!! ps.Nawety jesli babka zaufala facetowi, to nie znaczy ze Policja nic z tym nie zrobi???A za przychodnią sa kamery wieć mogą się ruszyć do roboty??!!!!!!!!!

  2. Droga Gazeto Nowa
    Proponuje się zająć ważnymi tematami, takimi jak pomoc dzieciom, które nie stać na książki, kredki,zeszyty. Jest cała masa tematów , które warto poruszać. Pisanie o naiwnej babce , która straciła przez swoją głupotę 300 zł to świadczy o tym ,ze brakuje Wam pomysłowych dziennikarzy i tematów. A na miejscu Pani Joanny wstydziłabym się wyjść na ulicę – chwalić się swoją głupotą , gratuluję.

    • No i dobrze ze pisza o czyms takim, niech to bedzie przestroga. A pisanie o tym jak pomoc dzieciom … hmm. Wystarczy wpisac w google i jest tysiace instytucji na ktorych mozna przelac pieniazki. Albo zaniesc do punktu PCK (sami oferuja sie ze zabiora spod domu). Bardziej o pomocy powinni mowic na ambonie wiadomo kto.
      Pozdro

  3. A może Pani jest jakąś rodziną tego Pana który spowodował tę kolizję i stąd takie oburzenie, że dlaczego to gazeta pisze akurat o takich sprawach a nie innych.

    Historia ta może być jednak przestrogą na przyszłość dla innych kierowców.

Odpowiedz na „@ OborniczankaAnuluj

Please enter your comment!
Please enter your name here