Oborniczanie dobrze zaprezentowali się w Wiedniu

548

KP „Bór”, to drużyna trenowana przez kobietę-trenera, kierownikiem drużyny również jest kobieta, wielka fanka piłki nożnej. Jak się okazuje taki układ może być doskonały, ponieważ młodzi piłkarze odnoszą wiele sukcesów.

 Byliśmy w „grupie śmierci”

 

Młodzi piłkarze wyjechali na zawody już w piątek rano. Pierwszy mecz grali już w sobotę rano z FC Ariston (Bułgaria), z którym wygrali 3:0 (bramki strzelili: Mariusz Szmyt, Dominik Bień i Oskar Fatyga). Kolejny mecz rozegrali z SV Essling (Austria) i zremisowali 2:2 (obie bramki strzelił Adrian Łakomski), w trzecim meczu z SC Elie (Austria) oborniccy piłkarze przegrali 1:2 (bramkę strzelił Mikołaj Wyrzykowski). Kolejny mecz piłka wygrali 3:1 z FK Caslar (Czechy), a bramki strzelili: Dominik Bień i 2 Adrian Łakomski. Swój ostatni mecz chłopcy przegrali 0:1 z Wiktoria (Austria). – Organizatorzy nie przeprowadzili losowania, tylko podzielili drużyny według własnego uznania. Jak się okazało, my byliśmy w tzw. grupie śmierci. Pewnie gdybyśmy byli w innej grupie, udałoby się nam wywalczyć wyższe miejsce, ale i tak z 6. miejsca na 16 drużyn jesteśmy bardzo zadowoleni – mówi Agnieszka Szmyt, trenerka KP „Bór” i dodaje, że z Polski był jeszcze jeden zespół, spod Krakowa. Obornicka drużyna grała w  składzie: Bartek Gawlik, Wojciech Gawlik, Mariusz Szmyt, Marcel Szmyt, Dominik Bień, Mikołaj Wyrzykowski, Patryk Kosiedowski, Adrian Łakomski, Szymon Pawłowicz, Michał Popielarz, Filip Szypa, Kamil Wojtas, Piotr Wójtowicz, Tomasz Jaroszewski, Damian Bąkowski, Krystian Kubas, Bartosz Adamczyk, Jakub Kozłowski, Patryk Guzowski, Oskar Fatyga. Trener – Agnieszka Szmyt, kierowniczka drużyny – Monika Bień.

 Świetna organizacja

 

Trenerka przyznaje, że Polsce jeszcze daleko organizacyjnie do poziomu, który jest na zachodzie Europy. – Na turnieju były drużyny z kilku państw Europy. Każdy kraj miał swojego tłumacza, który towarzyszył drużynom i pomagał rozwiązywać problemy. Nocowaliśmy w przytulnym hoteliku położonym blisko stadionu. Pobudkę robiliśmy wcześnie rano, bo już o 8 szliśmy na stadion, gdzie wszyscy jedli śniadanie. O godz. 9 rozpoczynały się mecze. Turniej rozgrywany był równocześnie na 5 boiskach, a i tak na stadionie byliśmy do godz. 20. Mieliśmy mało czasu na zwiedzanie, ale i tak udało nam się wygospodarować czas na zwiedzenie stadionu narodowego i stadionu Austrii Wiedeń. By odreagować stres i zmęczenie udaliśmy się do wesołego miastecka znajdującego się w centrum Wiednia – opowiada trenerka.

 Kobieta – trener

 

Agnieszka Szmyt, trenerka młodych piłkarzy KP Bór przez 15 lat grała w piłkę nożną w AZS Wrocław, z którym zdobyła Mistrzostwo Polski: – Kiedy przeprowadziłam się z Wrocławia do Obornik 5 lat temu, chciałam, żeby mój syn trenował piłkę nożną. Zawiozłam go na trening na obornicki stadion na ul. Wolności. Wtedy zajęcia wyglądały w ten sposób, że trener dawał chłopakom piłkę i mówił, żeby grali. Mój syn nie był zadowolony z takich treningów, wydaje mi się, że coś szepnął prezesowi, że mama kiedyś grała w piłkę nożną i tak za kilka dni zostałam zaproszona na rozmowę do Marcina Wojców, prezesa klubu, który zaproponował mi, żebym spróbowała poprowadzić drużynę i tak minęły 4 sezony. Teraz mam mocną grupę 25 chłopców, którzy regularnie przychodzą na treningi – opowiada trenerka i dodaje, że obecnie szkoli 3 grupy wiekowe: żaków (roczniki 2003-2004), orliki (2001-2002) i młodzież (1999-2000).

Była piłkarka przyznaje, iż fakt, że trenuje chłopców budzi w wielu mężczyznach zdziwienie: – Kiedy byliśmy teraz w Wiedniu wszyscy mnie pytali, czy ja i Monika jesteśmy w zastępstwie za kogoś, za „trenera-mężczyznę”. Monika jest kierownikiem drużyny, bo pasjonuje się piłka nożną. To faktycznie dość niespotykane, żeby dwie kobiety prowadziły drużynę chłopców grających w piłkę nożną. Według niektórych jest to „postawione na głowie”. Zresztą, nawet u nas w domu tak jest, że ja i synowie uwielbiamy piłkę nożną, a mój mąż niekoniecznie – śmieje się trenerka i dodaje, że Euro 2012 będzie oglądała z synami, a jej mąż będzie „w mniejszości”.

 Wszystko za swoje

 

Czujemy się traktowani trochę po macoszemu. To, że chłopcy mają w czym grać to tylko i wyłącznie zasługa rodziców, którzy zobowiązali się, że miesięcznie będą płacić po 30 zł, a potem jak zbierze się konkretna kwota, to razem decydujemy co trzeba kupić młodym zawodnikom. Całe szczęście, że rodzice są chętni do pokrywania kosztów, bo inaczej nic byśmy nie mieli. Kilkakrotnie próbowałam prosić o dofinansowanie w różnych instytucjach, ale bez sukcesu. A przecież w sytuacji kiedy jeździmy na różne turnieje na Dolnym Śląsku, w Polsce, czy za granicą tak jak ostatnio, to przecież pokazujemy nie tylko siebie, ale też reprezentujemy Oborniki – mówi trenerka i dodaje, że zarówno ona, jak i Monika Bień, pracują całkiem za darmo: – Trenujemy dzieciaki, bo to lubimy, ale są takie sytuacje, jak na przykład wyjazdy, że przydałoby się nam wsparcie, chociażby bus, który mógłby nas zawieźć na zawody, bo razem z rodzicami wozimy zawodników własnymi samochodami. To właśnie wyjazdy są najdroższe. Ostatni do Wiednia też jechaliśmy bez żadnego dofinansowania, a koszt był wysoki, bo na jedno dziecko wyniósł 650 złotych. A nasi zawodnicy czekali na ten wyjazd, byli zadowoleni, bo zobaczyli coś nowego, a przy okazji odnieśli sportowe sukcesy.

 Trenuje dzieci z całej gminy

 

Agnieszka Szmyt trenuje łącznie około 45 piłkarzy, którzy na treningi są przywożeni przez rodziców z Pęgowa, Kuraszkowa, a nawet z Szewc. To właśnie w ich poświęceniu i zaangażowaniu trenerka upatruje sukces piłkarzy, którzy szkolą się dwa razy w tygodniu, we wtorki i czwartki po 1,5 godziny. Bogusława Kozłowska, mama 10-letniego Kuby jest bardzo zadowolona z treningów: – Syn przyjeżdża tu bardzo chętnie i najważniejsze jest to, że sporo się uczy. Daria Foryńska na treningi przywozi swojego syna Igora z Pęgowa: – Zmieniamy się z koleżanką, raz ja, raz ona zawozi chłopaków. Uważam, że warto, bo dzieci mają sporo ruchu, nie siedzą pod telewizorem czy komputerem, a przy okazji spotykają się kolegami i jeszcze mają możliwość, aby wyjechać nie tylko „w Polskę”, ale i zobaczyć coś ciekawego poza granicami.

 Zdobyli mistrzostwo Terenowej Grupy Młodzieżowej

 

W sobotę grupa młodzieżowa zagrała ostatni mecz sezonu  na stadionie w Obornikach. – Już przed sobotnim meczem mieliśmy zapewnione mistrzostwo, ponieważ mieliśmy dużą przewagę punktową. Przy dopingu rodziców, mecz z Trzebnicą wygraliśmy 3:2 stawiając przysłowiową kropkę na „i”. Do naszego mistrzostwa przyczynili się nie tylko nasi młodzi piłkarze, ale także ich wspaniali rodzice,  na których zawsze mogliśmy liczyć. Specjalne podziękowania pragniemy skierować do dyrektorki Krystyny Haładaj i wicedyrektorki Alicji Łukomskiej ze Szkoły Podstawowej nr 3 w Obornikach Śląskich za udostępnienie nam sali gimnastycznej do treningów w okresie zimowym, gdy okazało się, że nie mamy gdzie trenować, bo wszyscy byli ważniejsi tylko nie my, reprezentanci Obornik. Drogie panie dyrektorki bez słowa udostępniły nam salę w swojej szkole, abyśmy mogli przygotować się dobrze do sezonu – dziękuje Agnieszka Szmyt.

1 KOMENTARZ

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here