Ma gdzie mieszkać dzięki urzędnicze

437

Przypomnijmy, pani Ewelina wraz z trójką miała opuścić mieszkanie, którego głównym lokatorem był jej konkubent. Mężczyzna dostał mieszkanie „z przydziału”, kiedy pracował w Państwowym Gospodarstwie Rolnym. Budynkiem zarządzała Spółdzielnia Mieszkaniowa w Strzeszowie, a kiedy PGR upadł, jego majątkiem zaczął zarządzać syndyk. Zarówno mieszkanie, które do tej pory zajmowała pani Ewelina wraz z konkubentem i dziećmi (kobieta wychowuje dwójkę swoich dzieci i syna zmarłej siostry), jak i inne w tym budynku zostały wystawione na sprzedaż. Syndyk poinformował pana Stanisława, głównego lokatora mieszkania, konkubenta pani Eweliny, że ma prawo pierwokupu mieszkania. Niestety, rodzinie nie udało się zgromadzić 18 tys. zł, na jakie syndyk wycenił lokal. Ewelina Schwabe starała się o kredyt, ale żaden bank nie chciał jej dać pieniędzy, ponieważ dochody jakie przedstawiała, to renta w wysokości 364 zł na starszą, niepełnosprawna córkę Annę i zasiłek rodzinny w wysokości 499 zł. A z tej sumy pani Ewelina musi opłacić internat za dwójkę niepełnosprawnych dzieci uczęszczających do szkoły specjalnej w Trzebnicy.

Tak więc, mimo podejmowanych prób, rodzinie nie udało się zgromadzić funduszy nawet na pierwszą wpłatę na mieszkanie. I w ten sposób syndyk sprzedał mieszkanie innej rodzinie, która również mieszka w Mienicach, ale w innej części wsi. Nowi właściciele dali pani Ewelinie i jej konkubentowi czas na wyprowadzkę do 25 maja. W analogicznej sytuacji znalazła się mama pani Eweliny Schwabe, która mieszkała w sąsiednim mieszkaniu. Ona również nie miała za co wykupić mieszkania, a jej dochody nie były wystarczające, aby banki dały wiarę, że będzie w stanie spłacić zaciągnięte na zakup mieszkania zobowiązanie. W między czasie Ewelina Schwabe razem ze swoim konkubentem kilkakrotnie pisali podania do wójta gminy o przyznanie mieszkania socjalnego lub komunalnego, za każdym razem uzyskując odmowną odpowiedź. Kobieta została sama, ponieważ jej partner trafił do aresztu śledczego celem odbycia kary 8 miesięcy bezwzględnego więzienia. A piątek 25 maja zbliżał się nieubłaganie.

Dwa tygodnie przed datą przejęcia mieszkania przez nowych właścicieli zdesperowana kobieta przyszła do naszej redakcji prosić o interwencję w swojej sprawie. – Nie będę miała się gdzie podziać z trójką dzieci – mówiła wtedy. Kiedy pojechaliśmy do zajmowanego przez nią mieszkania okazało się, że również jej matka nie ma dokąd iść – Wezmę swoje rzeczy i pojadę do Wrocławia do noclegowni – zapowiedziała kobieta. Nowa właścicielka mieszkania zajmowanego do tej pory przez panią Ewelinę tłumaczyła, że sama jest mamą piątki dzieci i do początku roku szkolnego chciałby wprowadzić się do wyremontowanego już mieszkania. – Do tej pory wynajmowaliśmy mieszkanie, teraz chcemy iść na swoje, inwestować, remontować coś, co będzie już nasze. Daliśmy termin wyprowadzki do 25 maja, bo mamy tu sporo pracy, a chcemy się jak najszybciej wprowadzić do swojego mieszkania – argumentowała pani Halina, nowa właścicielka. Pani Ewelina i jej mama zostały postawione „pod ścianą”.Gmina nie miała mieszkań, ale wójt Jakub Bronowicki zapowiedział, że w razie potrzeby może dofinansować czynsz za nowe mieszkanie. W międzyczasie padła propozycja, żeby pani Ewelina zamieszkała w lokalu, w którym do tej pory mieszkała jej mama, ponieważ nowy właściciel miał dać jej matce jeszcze rok na wyprowadzkę. Okazało się jednak, że takie rozwiązanie również jest niemożliwe, ponieważ nowy właściciel nie zgodził się na takie wyjście. – W czwartek poszłam na piechotę do Wiszni Małej, do wójta i powiedziałam, że nie wyjdę dopóki nie będę miała miejsca dla dzieci i siebie. Wójt rozłożył ręce i powiedział, że nie da mi mieszkania, bo mieszkań nie ma.Wtedy Michalina Szczepańska, urzędniczka, która znała moją sytuację, bo jest kierowniczką w ośrodku pomocy społecznej, powiedziała, żebym poszła do jej pokoju, że coś wymyśli – opowiada pani Ewelina. – Wzięła książkę telefoniczną i dzwoniła po różnych ludziach. Okazało się, że jest do wynajęcia mieszkanie w Krynicznie. Pojechałyśmy do właściciela razem. Sama nic bym nie załatwiła, byłam taka roztrzęsiona.Właściciel się zgodził wynająć mi mieszkanie. Pani Michalina wynegocjowała warunki. Miesięcznie będę płacić 500 zł czynszu i rachunki za wodę i prąd. Czynsz muszę zapłacić każdego pierwszego. Teraz, ten tydzień do 1 czerwca właściciel powiedział, że mam gratis, jeśli sama pomaluję ściany – dodaje Ewelina Schwabe. Kiedy tylko było wiadomo pod jaki adres, pani Ewelina zorganizowała transport swoich rzeczy do nowego mieszkania. – Teraz w Krynicznie będę mieszkać razem z mamą i dziećmi. Mam jeszcze sporo pracy. W czasie transportu nasze rzeczy trochę się uszkodziły i pobrudziły, muszę wszystko jakoś zorganizować, pookładać pomyć – wylicza kobieta. Kiedy odwiedziliśmy ją w nowym mieszkaniu w niedzielę, dzieci biegały przed domem z innymi rówieśnikami z okolicy, a Ewelina Schwabe razem z mamą porządkowała rzeczy. Teraz kobiety zajmują przestronne mieszkanie składające się ze sporej kuchni, w której będzie spała mama pani Eweliny, sporego pokoju, który już jest przedzielony meblami tak, żeby dzieci miały swój kąt do spania i łazienki. Mieszkanie ma wymienione okna na nowe, szczelne plastikowe, nie ma centralnego ogrzewania, ale jest piec kaflowy; żeby wykąpać się w ciepłej wodzie trzeba ją będzie najpierw zagrzać w garnku na kuchence gazowej, ale dla Eweliny Schwabe i jej mamy to nie problem. – Z mieszkania z Mienic wzięłam wszystkie swoje rzeczy, nawet drewno, które miałam na opał. Teraz będę miała czym rozpalać tutaj w piecu. Najważniejsze, że mamy dach nad głową, że dzieci będą mogły spokojnie spać. Właściciel powiedział, że możemy tu mieszkać długo, żeby tylko był porządek i było cicho. Obiecał też, że zamelduje nas czasowo. – mówi młoda kobieta i podkreśla, że sama nie poradziłaby sobie, a swój spokój zawdzięcza urzędniczce, która pomogła się jej odnaleźć. – Cieszę się, że pracownik pomocy społecznej pomógł rozwiązać problem pani Schwabe. Ze swojej strony mogę zaoferować pomoc w postaci dopłaty do czynszu. Dokładną kwotę wyliczą pracownicy pomocy społecznej, ponieważ wysokość dopłaty jest uzależniona od wielu czynników – zapewnia Jakub Bronowicki, wójt Wiszni Małej.

 

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here