Kliencie, obsłuż się sam!

701

Tesco, to trzecia sieć hipermarketów, która zdecydowała się zainwestować w Trzebnicy. To obok Biedronki i Intermarche kolejny sklep wielkopowierzchniowy, w którym można zakupić towary z praktycznie wszystkich grup, od spożywczych, przez chemię po artykuły do ogrodu. Mogłoby się wydawać, że kolejny sklep wymusi konkurencję. Wiadomo, że „sieciówki” konkurują ze sobą cenami i asortymentem, ale także obsługą. Jak się jednak okazuje, Tesco przyjęło chyba inną strategię. W ciągu kilkudziesięciu dni otrzymaliśmy kilka telefonów od Czytelników, którzy skarżą się na to, że w sklepie, do godz.10 nieczynne są kasy obsługiwane przez kasjerki, działają jedynie te samoobsługowe. Czytelnicy zwracali uwagę na fakt, że nawet młode osoby gubią się w ich obsłudze. Kasowanie produktów, które mają kody kreskowe jest dość proste; problem pojawia się wtedy, gdy trzeba wprowadzić towar na wagę lub sprzedawany na sztuki, a nie posiada kodu, jak na przykład pieczywo.

Nasi rozmówcy zwracali uwagę, że w okolicach kas powinny być osoby, które w razie potrzeby pomogą wprowadzić kod. Niestety, według ich relacji takich pracowników nie można znaleźć, a czasem zdarza się, że w punkcie obsługi klienta nie ma nikogo. Czytelnicy wskazywali również na to, że ze względu na niskie ceny do Tesco przychodzi wielu starszych ludzi, którzy muszą liczyć się z każdym groszem. Osoby starsze wkładają do koszyka po kilka rzeczy, np. 2-3 bułki, 2-3 jabłka i kiedy widzą,  że nie ma jeszcze kasjerek chodzą po sklepie, aż te się pojawią lub proszą innych klientów o pomoc w nabiciu towaru, bo w okolicach kas nie ma pracowników, którzy mogliby im pomóc. Tuż przed długim weekendem otrzymaliśmy również drogą mailową prośbę o interwencję w tej sprawie od Julity. Czytelniczka napisała: „Czy mogliby Państwo zainterweniować w takiej sprawie: w Tesco w Trzebnicy, kiedy jest się rano na zakupach, nikt w pracowników nie obsługuje kas – są czynne tylko kasy samoobsługowe, które nie każdy z ludzi potrafi obsługiwać. Trzeba długo czekać, aby ktoś z pracowników podszedł łaskawie i pomógł. Proszę, abyście coś zrobili z tą sprawą, ponieważ wiem, że jak zainterweniujecie w jakiejś sprawie to, to przynosi rezultat.”

Postanowiliśmy sprawdzić, w jakich godzinach czynne są kasy obsługiwane przez kasjerki. Kiedy weszliśmy do sklepu kilka minut przed 10 rano, klienci sami kasowali swoje zakupy.W punkcie obsługi klienta akurat nie było pracowników. Chwilkę po godz. 10 do jednej z kas podeszła pracownica, która zaprosiła klientów. Wtedy już nikt nie korzystał z kas samoobsługowych.

O procedury i sposób obsługi klientów zapytaliśmy Jakuba Jaremko, osobę wyznaczoną do kontaktu z mediami w firmie Tesco Polska sp. z o.o. Na nasze zapytania rzecznik odpowiedział mailowo w następujący sposób: „Kasy samoobsługowe mają zapewnić klientom – szczególnie tym z mniejszym koszykiem – szybką obsługę i komfort robienia zakupów. Polecenia głosowe i jasne komunikaty wyświetlane na ekranie, przeprowadzają klientów przez wszystkie etapy zakupów.

 Pod względem płatności, samoobsługowe kasy wcale nie różnią się od tych obsługiwanych przez kasjerki. Możemy płacić kartami płatniczymi i gotówką. Nie trzeba mieć odliczonej kwoty, ponieważ maszyna wyda nam resztę i automatycznie naliczy punkty Clubcard. Według danych przeciętna transakcja przy kasie samoobsługowej trwa połowę krócej, co pozwala zaoszczędzić sporo czasu. Osoby preferujące standardowy sposób płacenia za zakupy, mogą zwrócić się do Punktu Obsługi Klienta o otwarcie tradycyjnej kasy, gdy te w godzinach porannych są zamknięte”.

Komentarz:

Chyba jednak nie do końca jest tak, jak twierdzi rzecznik. W każdej rozmowie z nami klienci Tesco wskazywali, iż bardzo często się zdarza, że w punkcie obsługi klienta nie ma nikogo.W innych hipermarketach kasy samoobsługowe to tylko „dodatek”, a nie podstawa obsługi. Żaden z Czytelników zgłaszających nam problem nie został poinformowany przez obsługę sklepu, że może się domagać otwarcia tradycyjnej kasy. Cóż, klienci mają dwa wyjścia: albo za każdym razem, kiedy tylko przy kasie samoobsługowej pojawi się problem udawać się do punktu obsługi klienta, ale to zajmuje sporo czasu, albo po prostu iść na zakupy do konkurencji.

6 KOMENTARZY

  1. Czytelnicy,jestem zadnia iż TRZEBNICKIE TESCO bedzie sprawniej funkcjonować,tylko pod 2 wzgledami pierwszy to taki aby KASJERKI zajmowały sie OBSŁUGIWANIEM KLIJENTÓW,A NIE PLOTKOWANIEM Z NIMI PRZEZ CO KLIJENCI MUSZA STAC BARDZO DŁUGO W KOLEJCE CO jest OBURZAJĄCE!!!!!!ONE MAJĄ OBSŁUGIWAC A NA PLOTKI ZNALEZC CZAS PO PRACY!!!!!!!!
    A po drugie TO JESLI JAKIEJS KASJERCE nie PODOBA sie praca na stanowisku KASJERKI I PRZYCHODZI tam bo „MUSI” I z bardzo okropna miną obsługuje JEST NIE DO WYTRZYMANIA!!!!!!!!!! A TYCH PAN PRACUJĄCYCH W TESCO TRZEBNICKIM JEST KILKA!!!!!!!!!!!! LEPIEJ NIECH COS Z TYM ZROBIĄ!!!!! Do sklepu przychodzi sie milej i czesciej gdy Obsługa tez jest mila i pomocna a w TESCO TEGO NIE MA!!!!!!!!!

  2. Po pierwsze jeśli komuś nie podoba się obsługa w Tesco, ani to, że do 10-tej rano czynne są jedynie kasy samoobsługowe – to wcale nie musi robić tam zakupów, przecież obok jest Biedronka. Po drugie całe to zamieszenie i irytacja ludzi związana z kasami samoobsługowymi jest bezsensowna, ponieważ i tak nic to nie zmieni! Jako wieloletni pracownik Tesco mogę powiedzieć tylko tyle, że sytuacja taka ma miejsce nie tylko w Trzebnicy, ale także w Marino, na Bielanach, na ul. Długiej… Ba! w całej Polsce! I bynajmniej nie chodzi tu o ułatwienie zakupów klientom, ale o cięcia kosztów! Ktoś wziął ogromne pieniądze za pomysł instalacji kas samoobsługowych w Polsce a koszty zakupu i montażu kas odbiły się na zatrudnieniu pracowników. Dla przykładu: w jednym z wrocławskich Tesco po uruchomieniu kas samoobsługowych z ponad 20 kasjerek zostało niecałe 10! Reszcie grzecznie podziękowano. Więc o czym tu mówić? Taka już jest obowiązująca polityka firmy. Nowych pracowników już się nie zatrudnia, a ci, którzy zostali mają zdwojone obowiązki, bo oprócz pracy na stanowisku na jakim są zatrudnieni (np.świeża żywność, chemia, stoisko przemysłowe) obarczeni są także obowiązkiem udzielania „pomocy” na kasach. Co za tym idzie cierpi na tym cały sklep: półki słabo zatowarowane, cen brakuje, a jeśli są, to nie zawsze zgodne z rzeczywistością, na sklepie bałagan i chaos… Ale trudno się dziwić. Ludzie w takich marketach na prawdę ciężko pracują i są silnie mobilni stanowiskowo. Więc może zamiast z góry osądzać, że „mi się nie podoba, bo….” warto się zastanowić nad tym, że my – jako pracownicy nie mamy wpływu na obowiązujące procedury i zauważyć to, że bardzo staramy się dogodzić klientom, pracując na kilku stanowiskach jednocześnie za najniższą krajową…

  3. A mi sie podobaja kasy samoobslugowe – nigdy nie mialem problemu, szybko i sprawnie mi szlo. I powiem ze chodze do TESCO ze wzgledu na to ze nie musze czekac w kolejce (jak np w Biedronce). Zreszta ludzie macie inne sklepy, Biedronka ma porownywalne ceny a nawet niejednokrotnie nizsze. Pozdrawiam. P.S. Prosze mniej marudzenia, ehh ta nasza polska mentalnosc – wiecznie zle.

  4. wiecie czym sie lepiej zajmijcie? kretynami ktorzy parkuja auta na miescu przeznaczonym dla rodzin z dzieckiem. miejsca sa dwa, ale zawsze jakis palant wjedzie miedzy dwa zaparkowane prawidlowo auta. I to co ktos tak sprytne wymyslil-spory odstep miedzy autami tak aby mozna bylo swobodnie wyjac pocieche, gubi sie w tej fali glupoty, bo ledwo sie da otworzyc drzwi od samochodu. Ja sama zgloslam to ochroniarzowi raz. Zwrocil uwage delikwentom, ale co z tego, jesli za godzine przyjedzie taki nastepny. pomyslalam sobie ze skoro w tej trzebnicy takie puste ludzie zyja to czemu obsluga tesco nie zamiesci tabliczki z informacja ze przestrzen miedzy dwoma samochodami to nie koleje miejsce parkingowe….

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here