Uciążliwy sąsiad nie do usunięcia

164

Jak twierdzi nasza rozmówczyni, jej sąsiad, a właściwie dwaj sąsiedzi zamieszkujący na górnym pietrze, są nieobliczalni, dlatego też, w obawie przez zemstą, pragnie zostać anonimowa. Kobieta skontaktowała się z nami, ponieważ jak mówi, sytuacja w domu, w którym mieszka przy ul. Polnej 8 stała się już nie do zniesienia. – Ci mężczyźni mają przeszłość kryminalną, z którą z resztą nigdy się nie kryli. Od tylu lat już tu mieszkają, że niektórzy zdążyli się już przyzwyczaić do ich obecności i traktują ich jako element rzeczywistości – mówi kobieta.

 W domu, w którym jest osiem mieszkań, pięć zostało już wykupionych i są to mieszkania własnościowe, pozostałe stanowią mienie gminy, zasilają zasoby komunalne.- Mieszkam tu od 45 lat. Przez te wszystkie lata nie było w tym domu żadnego remontu. Jakieś drobne naprawy były wykonywane, ale to jeszcze w czasach, kiedy należeliśmy pod Brzeg Dolny. Wszyscy, którzy wykupowali mieszkania mieli nadzieję, że po odkupieniu lokali od gminy sytuacja się zmieni, właścicielami budynku zostaną ci, którzy będą chcieli ładniej mieszkać, a co za tym idzie wyłożą pieniądze na remont. Niestety, trzy mieszkania nadal są gminne, a jak usłyszałam kiedyś od burmistrza, Oborniki nie mają pieniędzy na remonty – żali się mieszkanka Rościsławic i dodaje, że największym problemem i zmorą domu są mężczyźni zamieszkujący na piętrze. – Obaj nie pracują, za mieszkanie czynszu nie płacą, albo robi to za nich opieka społeczna. Oni robią sobie co chcą: mają ochotę na warzywa to idą do czyjegoś ogródka; chcą pojechać autobusem do Obornik to wchodzą i nie płacą za bilet, bo kierowca się ich boi i nie zwróci im uwagi; jest im w zimie zimno – włamują się do czyjejś komórki czy piwnicy i kradną opał; mają ochotę na kurę, to ją kradną – przytacza przykłady kobieta i dodaje, że policja już wielokrotnie była wzywana. – Czasami przyjeżdżają, postraszą ich, innym razem powiedzą, że nie będą jeździć na „głupie wezwania” i jak tak będziemy „bez potrzeby” ich wzywać, to obarczą nas kosztami dojazdu. Już tak kiedyś było, jak jednemu z mieszkańców zginęły kury, a przez drzwi mieszkania tych panów było słychać gdakanie. Notorycznie w ich mieszkaniu odbywają się libacje, po których biegają nago po klatce schodowej, albo leżą do rana pod czyimiś drzwiami. My po prostu obawiamy się o swoje życie, bo oni czują się bezkarni i robią sobie co chcą – mówi mieszkanka. Jak dodaje, sprawę uciążliwych sąsiadów poruszała jeszcze w rozmowach z poprzednim burmistrzem Pawłem Misiorkiem, wielokrotnie prosiła również o interwencję prezesa ZGM w Obornikach (został już zlikwidowany). Kontaktowała się również z obecnymi pracownicami referatu spraw lokatorskich. – Zastanawia mnie, jak to jest możliwe, że tacy ludzie, którzy nie płaca za siebie mają mieszkanie, którego nie potrafią uszanować, a jest przecież tylu ludzi, tyle rodzin z dziećmi, które marzą o mieszkaniu. Mam też ogromne poczucie niesprawiedliwości, ponieważ ja na wszystko co mam musiałam ciężko pracować. Kiedy zwróciłam się o dofinansowanie wymiany okien odmówiono mi, a tym dwóm mężczyznom, za wymianę zapłaciła gmina – mówi rozgoryczona mieszkanka Rościsławic.

– Nie mogę udzielać informacji, czy dany lokal komunalny ma zadłużenie – powiedziała nam w rozmowie telefonicznej pracownica referatu spraw lokatorskich w Urzędzie Miejskim w Obornikach Śląskich. – Mogę powiedzieć, że nie mamy żadnego pisemnego zgłoszenia od mieszkańców tego budynku, o tym, że któryś lokatorzy są uciążliwi. A poza tym, wszelkie pytania proszę kierować do nas na piśmie – zakończyła rozmowę urzędniczka.

Mieszkanka Rościsławic przyznaje, że od czasu kiedy w urzędzie został utworzony rsl, nie wystosowała żadnego pisma (bo nie było nikogo, kto mógłby pomóc jej w jego napisaniu), a jedynie rozmawiała o problemach z paniami z tego referatu. – Oficjalne pismo złożyły dwie lub trzy rodziny, kiedy jeszcze był poprzedni burmistrz i Zakład Gospodarki Mieszkaniowej. Oficjalnej odpowiedzi nie dostaliśmy, ale mówiło się, że oni zostaną przeniesieni do mieszkania socjalnego, o mniejszym metrażu i niższym standardzie.

 Jak powiedziała nam asp. szt.Iwona Mazur, oficer prasowy Komendy Powiatowej Policji w Trzebnicy, gdyby jakaś jednostka zwróciła się do policji o opinię, funkcjonariusze na pewno przygotowaliby taki dokument. – Policjanci na pewno nie ignorują żadnego zgłoszenia. Nie ma mowy o tym, żeby funkcjonariusze odmówili przyjazdu, jeśli dzwoniący do dyżurnego przedstawi problem. Jeśli tylko zajedzie potrzeba, na pewno wyruszą na interwencję i na miejscu podejmą odpowiednie kroki, zgodne z procedurami.

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here