Sprzątanie Pęgowa

104

Po raz czwarty mieszkańcy Pęgowa sprzątali swoją miejscowość. Pogoda nie przeszkodziła im w pracy. W sobotę, mimo ziąbu i popadującego deszczu zebrali ponad cztery przyczepy śmieci.

– Jest to wspólna inicjatywa sołectwa i Stowarzyszenia  na Rzecz Rozwoju Pęgowa – mówi sołtys Pęgowa Marta Rogala. – mieszkańcy sprzątają nie tylko własne posesje, ale i te dostępne dla każdego. A sprzątać było co, bo śmiecą nie tylko mieszkańcy  wsi, ale i przyjezdni.

Około stu mieszkańców już od wczesnych godzin porannych sprzątało miejscowość. Przedświąteczne porządki potęgowała akcja zbierania odpadów wielkogabarytowych, więc kontenery zapewnione przez ZGK napełniały się w bardzo szybkim  tempie.

W samym centrum wsi jest miejsce, w którym często przesiadują miejscowi „piwosze”, to plac, na którym ma niebawem zostać wybudowana remiza. Niestety, nie mają oni zwyczaju zabierania ze sobą opakowań po wypitych napojach, więc między fundamentami przyszłej budowli można znaleźć pełno „małpeczek” i „szczeniaczków”.

Pęgowianie  nie mają w pobliżu lasów, więc bardzo trudno bez zauważenia podrzucać własne śmieci. A jednak jest ich pełno w przydrożnych rowach. Tak jest przy każdej drodze przelotowej prowadzącej  przez wieś. Jest też jedna ulica poza centrum miejscowości, w pobliżu fermy drobiu. Trudno przypuszczać, że ktoś obcy specjalnie tu skręca, żeby wyrzucić butelki czy makulaturę. A jednak: – Przez godzinę zebraliśmy ok. dwudziestu worków – mówi pani prowadząca kilkuosobową grupę. – Dominują butelki i puszki po „piwku i winku”, chociaż nie ma tu żadnych ławeczek, czy murków, gdzie można by usiąść, żeby wypić. Są też śmieci, które prawdopodobnie ktoś specjalnie tu przywiózł. Znaleźliśmy wśród takich „podrzutków” fragmenty paczek z adresami odbiorców. Ci ludzie mieszkają w Obornikach Śl. i Wilczynie. Z tego wynika, że śmieci przyjechały  stamtąd. Opinia pęgowian jest  jednoznaczna: takie śmieci zostawiają ludzie, którzy nie chcą płacić za ich wywóz i czekają na okazję. Jest ich na pewno niewielu, ale skutki ich beztroskiego zaśmiecania odczuwają wszyscy.

Na placu spotkaliśmy m.in. gimnazjalistów Michała Zdziarskiego i Pawła Rogalę: –  Nas nikt nie musiał namawiać. Na akcję przychodzimy zawsze, bo przychodzą nasi rodzice. Miło jest później przejść się po wysprzątanym Pęgowie, choć wiemy, że i tak „pijaczki znowu naśmiecą” – powiedzieli chłopcy.

Stowarzyszenie istnieje od 2007, zarejestrowane zostało w 2008, a rok później uzyskało status organizacji pożytku publicznego. Ten czas wystarczył, żeby dało się poznać, nie tylko we wsi. O takich imprezach jak święto truskawki, a ostatnio jesienny  jarmark osobliwości, czyli pchli targ słyszano już w Obornikach Śl., Trzebnicy, a nawet we Wrocławiu. Stowarzyszenie od kilkunastu miesięcy zbiera środki na budowę trybuny na przyszkolnym boisku. Podczas meczów piłkarskich będzie służyła kibicom, ale będzie także wykorzystywana w czasie festynów – jako zadaszona scena do występów i wystaw.  – Nie mamy za bardzo pieniędzy, bo nie dostaliśmy dofinansowania z Europejskiego Funduszu Rozwoju Wsi Polskiej.  Jednak jesteśmy zdeterminowani i na 16 czerwca na święto truskawki chcemy ją postawić: mamy wykonawcę, który zgodził się  scenę wybudować i później czekać na pieniądze. A trzeba na to zebrać ok. 60 tys. zł  – powiedział Maciej Borowski.

To z inicjatywy stowarzyszenia zaprojektowano i rozpoczęto budowę świetlicy-remizy strażackiej dla OSP. Niestety, tym razem działacze się przeliczyli i nie otrzymali na ten kompleks unijnej dotacji. I o inicjatywie przypominają fundamenty: –  Świetlica na razie nie powstanie, ale gmina zamierza kontynuować budowę remizy – powiedział nam prezes stowarzyszenia. – Obecnie przy współpracy z radą sołecką, która dysponuje funduszem sołeckim finalizujemy projekt budowy chodnika przy drodze wojewódzkiej ulicy Dworcowej w kierunku stacji. Dzięki tej inicjatywie doszło do porozumienia między Dolnośląską Służbą Dróg i Kolei oraz gminą i razem, płacąc po 200 tys. zł sfinansują budowę. Chodnik ma powstać jeszcze w tym roku.

Mieszkańcom pomagał burmistrz Sławomir Błażewski, który potwierdził, że stara się wziąć w sprzątaniu w każdym sołectwie. – Jeśli gdzieś nie będę, to tylko dlatego, że w jednym czasie musiałbym być w dwóch wsiach – powiedział burmistrz.

– Jestem zadowolony z tej  akcji. Po pierwsze dlatego, że mimo niepogody wzięło w niej udział aż tylu mieszkańców. Po drugie: wprawdzie zebrane śmieci nie zmieściły się do podstawionych wozów i w poniedziałek trzeba było zrobić „drugi kurs”, ale było ich dużo mniej niż w roku ubiegłym, a to oznacza, że w kolejnych latach będzie jeszcze lepiej. Po trzecie, udało się też późniejsze spotkanie. Wprawdzie z powodu zimna i wiatru nie wszyscy zdecydowali się wejść na wieżę, ale później spotkaliśmy się w garażu sołtyski na pysznym bigosie i kiełbaskach – podsumował akcję prezes Borowski.

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here