Szerszenie użądlili już po raz szósty

167

Trzy trasy do wyboru

Sobotni poranek, dzień rozpoczęcia trzebnickiego maratonu, zaczyna się już o godz. 6. – wtedy zawodnikom rozdawane są numery startowe. Potem ponad dwugodzinna odprawa rowerzystów – startujący ustawiają się na linii mety. Na kilkadziesiąt sekund przed startem sędzia odczytuje nazwiska uczestników i sprawdza czy każdy z nich ma zamontowany czip. Głos spikera: „za kilkanaście sekund odjedzie grupa z numerem…”, odliczanie i start! Kolejni kolarze opuszczają metę i udają się w trasę. Dla zwiększenia bezpieczeństwa ruch na większych skrzyżowaniach pilnują służby mundurowe, a przez miasto grupy rowerzystów odprowadzane są w asyście motocyklistów z Doborowego Towarzystwa Ryzykantów.

Pogoda jest wprost idealna do jazdy. Uczestnicy w wyznaczonej porze zjeżdżają na boisko Szkoły Podstawowej nr 2, gdzie już drugi rok mieści się teren zawodów. Te ostatnie chwile wykorzystują na sprawdzenie roweru, poprawianie stroju. Atmosfera sportowej rywalizacji jest doskonale widoczna, stres z każdą minutą przed startem rośnie. Niektórzy nadmiar adrenaliny zmniejszają robiąc dodatkowe kółka przed startem. Ci, którzy czekają w kolejce kibicują tym zawodnikom, którzy już czekają na sygnał do startu. Przechadzając się między rowerzystami słychać urywki  rozmów: kolarze żartują i śmieją się, wspominają swoje dotychczasowe udziały w maratonach, wymieniają się cennymi wskazówkami, które zapewne przydadzą się na trasie. Kolorowe koszulki z logo firm i nazw stowarzyszeń widać z każdej strony.

Trzebnicki maraton Żądło Szerszenia organizowany jest już po raz VI, i z roku na rok cieszy się coraz większą popularnością: – Udało nam się pobić rekord frekwencji, na trasie mamy 654 zawodników. Rozmawiamy kilkanaście minut po godzinie 11, wiec zapewne już niedługo będą zjeżdżać najszybsi, którzy trasę mini pokonują z prędkością 45 km/h. W tym roku zdecydowaliśmy się na wprowadzenie kolejnej trasy. Zauważyliśmy, że niektórzy zawodnicy na rozpoczęcie sezonu niekoniecznie chcą się mierzyć z tak dużym dystansem, inni chcą pojechać tylko turystycznie, dlatego wprowadziliśmy dystans mini o długości 75 km, poza tym mamy odcinki 150 km i 225 km. Ta najkrótsza trasa przeznaczona jest dla początkujących, wytyczona jest na płaskim terenie, natomiast pozostałe są już zarezerwowane dla zaawansowanych. Każda trasa jest dobra na rozpoczęcie sezonu, bo każdy rowerzysta jest spragniony ścigania. Dzisiejsza frekwencja świadczy o tym, że nawet gdyby był jeszcze większy dystans, to chętnych z pewnością by nie zabrakło – wyjaśnia Małgorzata Pawlaczek, rzecznik prasowy Szerszeni, dodając: – Organizacje maratonu robimy popołudniami, po pracy. Jest to niezwykle trudne przedsięwzięcie, ale daje nam dużą satysfakcję. Sami zajmujemy się wytyczaniem tras. Wiemy czego inni będą wymagać od nas oraz co jest im potrzebne. Zawsze po zimie jedziemy sprawdzić, jak przedstawia się stan dróg. Niestety tak duża liczba rowerzystów nie pozwala nam wziąć udziału w maratonie. Z żalem musimy zostać na miejscu i pilnować bieżących spraw.

 Cały rok na rowerze

 Maraton Żądło Szerszenia przygotowany jest przede wszystkim dla rowerzystów amatorów, to pierwszy maraton rowerowy, który rozpoczyna wiosenną edycję pozostałych tego typu imprez. Do Trzebnicy zjechało mnóstwo zawodników z całej Polski, którzy lubią wyzwania i chcą zmierzyć się z trzebnickimi podjazdami. Startują młodzi i starzy, a nawet rodziny. Wśród załóg prusacką gminę reprezentuje ekipa Bike Team Family: – Dzisiaj startuje z synem, z którym jeżdżę już od dwóch lat. Jest bardzo fajnie, chociaż teraz denerwuje się przed startem. Wybieramy się w trasę rodzinną. Ostatnio uczestniczyliśmy w rajdzie na orientację w Prusicach. Po dzisiejszym udziale oczekuję dobrej zabawy.

Innym reprezentantem z Prusic jest Zdzisław Domagała: – Kiedyś zapytano mnie „dlaczego ty nie chodzisz, stale widzę Cię, jak jeździsz rowerem”. Odpowiedziałem, że od chodzenia bolą mnie nogi. Co innego jest z jazdą na rowerze, kiedy siedzi się na siodełku. Dzisiaj jadę się tak po prostu przejechać. Przyjechałem prosto z Prusic, do domu też będę wracał na rowerze więc razem z trasą maratonu dzisiaj będzie jakieś 120 km.

Wśród uczestników wyróżnia się ekipa radiowców z Polskiego Radia Wrocław: Michał Wojtyło, Maciej Garncarek i Krystian Mrozik, jako team RAT – Radiowa Akademia Triathlonu, przygotowują się do zaplanowanych imprez: Trenujemy codziennie, biegamy, pływamy i jeździmy na rowerze. Przygotowujemy się do wzięcia udziały w IronManie organizowanym w Klagenfurcie – wyjaśnia Michał Wojtyło, jego kolega Krystian dodaje, że mają opracowany plan zawodów: – Razem z kolegą jedziemy razem, a Michał, który jest najszybszy dołącza do nas potem.

Przed startem rozmawiamy także z reprezentantem Szerszeni. Antoni Ćwirko, mimo swojego sędziwego wieku doskonale czuje się na rowerze: – To daje szczęście, radość i zdrowie, od młodości do starości. W maratonie startuje już 6 raz. Proszę życzyć mi szczęśliwej przejażdżki – odpowiada.

 www.dobrycel.pl

Podczas trwania VI edycji maratonu dwie wolontariuszki – Dominika Darowska i Małgorzata Król – zbierały datki na wsparcie osób niepełnosprawnych. Cel był szczytny, za uzyskaną kwotę mogą sfinansować produkcje roweru dostosowanego do potrzeb niepełnosprawnych.

Akcja rozpoczęła się we Wrocławiu już w 2008 r. Wtedy ulicami miasta przejechał specjalny rower, który mógł pomieścić nawet 6 osób. Akcje poparł prezydent miasta Rafał Dutkiewicz, a jej organizatorem jest Damian Lagortis, a sztab główny swoją siedzibę ma w Wyższej Szkole Bankowości: – Damian zaproponował nam udział w akcji, natychmiast się zgodziłyśmy wpadając na pomysł, by kwestę przeprowadzić podczas maratonu. Damian na 24 lata i od urodzenia jest sparaliżowany, ma dziecięce porażenie czterokończynowe, jednak dzięki rehabilitacji jeździ na wózku. Mimo swojej niepełnosprawności pomaga innym. Wykorzystuje rower do tego, by móc wyjść z domu – wyjaśnia Dominika Darowska.

Akcja trwa nieprzerwanie, a za uzyskane pieniądze konstruowane są rowery dla niepełnosprawnych. Każdy rower tworzony jest na specjalne zamówienie i przystosowany do osób niepełnosprawnych w różnym stopniu. Rower równoległy, o którym mowa, różni się siedziskiem, czasem trzeba dostosować konstrukcję tak, aby dana osoba mogła w nim czuć się wygodnie i bezpiecznie. Ponieważ pojazd przygotowany pod konkretną osobę, jego cena kształtuje w granicach 4 do nawet 7,5 tys. zł. Każdy z nas może zostać wolontariuszem, wystarczy, że uda się do siedziby sztabu. Tam dostaniemy puszkę wraz magnesami, które rozdawane są w zamian za oferowane datki: – Pieniądze można zbierać wszędzie, w gronie znajomych, przyjaciół czy rodziny. Jeżeli rozdaliśmy wszystkie magnesy, wówczas puszkę przekazujemy w sztabie. Innym sposobem aby pomóc jest zarejestrowanie się na stronie www.dobrycel.pl, gdzie można zagrać w specjalną grę edukacyjną. Odpowiadając na pytania otrzymujemy punkty za poprawną odpowiedź, które potem zamieniane są na pieniądze – dodają wolontariuszki. Rower równoległy jest pierwszym tego typu produkowanym w Polsce. Producenci tego roweru rozmawiali już z wrocławską wypożyczalnią rowerową i doszli do wniosku, że dwa egzemplarze tego typu pojazdu znajdą się w ofercie wypożyczalni.

Organizatorzy maratonu za naszym pośrednictwem chcieliby serdecznie podziękować wszystkim osobom i instytucjom, które wsparły stowarzyszenie w organizacji maratonu. W szczególności podziękowania należą się Zarządowi Dróg Powiatowego, który co roku remontuje drogi, by mogli po nich wygodnie przejechać zawodnicy, staroście trzebnickiemu za wsparcie, Państwowej Straży Pożarnej oraz Komendom Powiatowej Policji w Trzebnicy i Miliczu, za to, że dbają o bezpieczeństwo rowerzystów.

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here