Kłamstwa i manipulacje „propagandówki” burmistrza

196

Do tej pory propagandę znaliśmy z historii. Pamiętamy jak za czasów komuny, reżimowe gazety wysławiały jedynie słuszną władzę i służalczych wobec niej koniunkturalistów. Pamiętamy w jakim tonie pisano o wszelkich ruchach czy osobach, które próbowały mówić o wolności i demokracji. Wydawało się, że po 1989 roku wreszcie to się skończyło. Nic bardziej mylnego. Teraz tę rolę przejęły wszelkiej maści gazetki wydawane przez lokalne samorządy. Burmistrzowie i wójtowie za pieniądze gminy uprawiają propagandę rodem z PRL-u. Grzegorz Gauden, niegdyś redaktor naczelny Rzeczpospolitej słusznie zauważa, że jest to „prasa dworska”, która próbuje zabić niezależność mediów, ale jest to również zjawisko korupcjogenne. Ale wróćmy do Trzebnicy i wielkiej manipulacji „burmistrzówki”.

Na drugiej stronie jest artykuł (jak każdy propagandowy w tej gazecie oczywiście niepodpisany). Anonimowy autor, a może sam burmistrz, pisze wielkim tytułem, że sąd odrzucił skargi redaktora. W tekście opisuje jak to wiele zapytań zadają burmistrzowi dziennikarze NOWej gazety trzebnickiej i jak to rzekomo burmistrz natychmiast im odpowiada, bo przecież nie ma nic do ukrycia. Dalej oznajmia, że redaktor naczelny Daniel Długosz wniósł skargi do sądu na bezczynność burmistrza, a sąd te skargi odrzucił. Oczywiście specjalnie nie podał dlaczego sąd odrzucił skargi, bo to już jest kompromitujące dla burmistrza. Ale od początku. Sprawą, a właściwie sprawami (bo były trzy oddzielne skargi), który miał zajmować się sąd dotyczyły pytań, które zadaliśmy jeszcze we wrześniu 2011 roku. Pytaliśmy o wysypisko śmieci w Marcinowie, o koszty gminnej gazetki i o zatrudnienie w urzędzie kolejnego pracownika, który jak się okazało… ma się zajmować kontaktem z mediami. Burmistrz Długozima, zamiast szybko odpowiedzieć, po 14 dniach przysłał pisma, w których oznajmił, że odpowiedź otrzymamy po dwóch miesiącach. Gdy minął wskazany termin, zamiast spodziewanej odpowiedzi otrzymaliśmy kolejne pismo, w którym domagano się od nas wyjaśnień, po co chcemy uzyskać te informacje. Wtedy zdecydowaliśmy, że złożymy skargę do sądu na bezczynność burmistrza. Skargi składa się za pośrednictwem urzędu, a ten ma obowiązek skargę i wszystkie dokumenty w ciągu 2 tygodni przekazać do sądu. Okazało się, że burmistrz nawet tego terminu nie zachował i skargi do sądu w terminie nie przekazał. Dlatego też złożyliśmy wniosek o ukaranie burmistrza Marka Długozimę grzywną (o wyniku tej sprawy piszemy w osobnym artykule – str. 4). Gdy wniosek o ukaranie grzywną został złożony w sądzie, prawie natychmiast do redakcji przyszły odpowiedzi na pytania, o które walczyliśmy od 27 września. Dodajmy, że był to już styczeń 2012 roku!

W związku z otrzymaniem odpowiedzi na nasze pytania postanowiliśmy wycofać skargę poprzez niedokonanie wpisu sądowego, który niezbędny jest do tego, by sąd się skargą  zajmował. Sąd dla formalności, na posiedzeniu niejawnym, wydał decyzję o odrzuceniu skargi z powodów formalnych, czyli jak pisaliśmy wcześniej dlatego, że nie wnieśliśmy wpisu w wysokości 100 złotych. Tymczasem artykuł z gminnej gazetki sugeruje, że redaktor naczelny Daniel Długosz przegrał z burmistrzem, bo sąd odrzucił skargi. A prawda jest taka, że sąd skargą w jej meritum w ogóle się nie zajmował, bo po naszym wniosku o ukaranie burmistrza grzywną, odpowiedzi, o które występowaliśmy, gmina nam w końcu przekazała. Wyjaśnimy to na przykładzie. Załóżmy, że ktoś jest nam winny 5 tys. zł. Składamy więc pozew w sądzie. Dłużnik dostaje z sądu pismo i informację, że wnieśliśmy sprawę, więc szybko oddaje nam dług, a zatem nie ma sensu kontynuowanie rozprawy i uiszczanie opłaty sądowej, skoro to co chcieliśmy zostało wyegzekwowane. Co dalej? Sąd na posiedzeniu wydaje postanowienie, o odrzuceniu pozwu, ponieważ nie wniesiono stosownych opłat. Kto zatem wygrał – ta osoba, która otrzymała w końcu swoje pieniądze, czy dłużnik, który cieszy się z tego, że sąd odrzucił pozew? Marek Długozima zachował się właśnie jak ów dłużnik, który oddał nam pieniądze (czyli odpowiedział na pytania), a potem w swej propagandowej gazetce oznajmia, że wygrał ze swoim wierzycielem (czyli z redaktorem), bo sąd odrzucił pozew. Tak właśnie reżimowe gazety manipulują faktami. Po prostu nie podają całej prawdy. Działanie żenujące i niegodne burmistrza.

Jak zatem wygląda przejrzystość i transparentność według Marka Długozimy, który rzekomo nie ma nic do ukrycia? Ten przykład jest chyba najlepszym na to dowodem. Na proste pytania odpowiedź otrzymaliśmy po kilku miesiącach i to dopiero po tym, jak złożyliśmy w sądzie wniosek o ukaranie burmistrza grzywną. Dodajmy, że sąd przychylił się do naszego wniosku i nałożył na burmistrza grzywnę (patrz artykuł na stronie 4)

Na koniec obalmy jeszcze kłamstwo, jakie znalazło się w niepodpisanym tekście z gminnej gazetki. W artykule napisano, że Samorządowe Kolegium Odwoławcze we Wrocławiu „nie przychyliło się do wniosku skarżącego Daniela Długosza zobowiązania Burmistrza Gminy Trzebnica do udostępnienia żądanej informacji.” Otóż jest to kłamstwo. Wrocławskie SKO uchyliło zaskarżoną decyzję w całości i przekazało sprawę do ponownego rozpatrzenia organowi pierwszej instancji czyli burmistrzowi. (patrz scan pisma). Kłamstwo? Celowa manipulacja? Czy może zwykły brak umiejętności czytania ze zrozumieniem…?

12 KOMENTARZY

  1. nie życzę sobie aby z moich podatków finansowano to pisemko – w mojej opinii to narzędzie do walki politycznej . Czy w końcu się dowiemy ile UM Trzebnica wydaje z Naszych pieniędzy na to pisemko ?.

  2. Burmistrzowie i wójtowie za pieniądze gminy uprawiają propagandę rodem z PRL-u. Grzegorz Gauden, niegdyś redaktor naczelny Rzeczpospolitej słusznie zauważa, że jest to „prasa dworska”, która próbuje zabić niezależność mediów, ale jest to również zjawisko korupcjogenne. Ale wróćmy do Trzebnicy i wielkiej manipulacji „burmistrzówki
    Ale już takiego wazelinarstwa i lizusostwa jakie prezentują „Wiadomości Żmigrodzkie”to już nikt nie przebije. Redaktorzy, zapoznajcie się z wydaniem nr 3/244 z marca tego roku, a szczególnie z artykułem ze str.5. Artykuł, który napisała żona dyrektora ZPK ,a on jej za to zapłacił, z pieniędzy ZPK . Tak że to co pisze rzekoma prasa burmistrza Długozimy to jest pikuś SZanowna REDAKCJO.

  3. Panu Długozimie wydaje sie że ma samych glupków wokół siebie.Kłamie od dłuższego czasu we wszystkich sprawach ,ważnych dla trzebniczan.Tak sie zapętlił w tym oszukiwaniu ludzi ,że sam juz nie wie co jest prawdą a co fałszem.

  4. W tym tygodniu byłem w Sądzie i o dziwo zobaczyłem, że Długosz i Buryło właściciel i redaktor Nowej mają sprawę w Sądzie Karnym za „nierzetelność”! Grozi za to kara więzienia! Dlaczego o tym Nowa nic nie pisze! Napiszcie tak jak w innych sprawach na pierwszej stronie Długosz oskarżony! albo Czy Długosz pójdzie do więzienia? A jak wygra to na którejś tam stronie małymi literkami Długosz uniewinniony! Moim zdaniem Nowa nie ma nic wspólnego z niezależnością i rzetelnością! Na całe szczęście ludzie mają swoją mądrość! A do wszystkich którzy są przez Gazetą Nową szkalowani, oczerniani – nie bójcie się i korzystajcie ze swoich praw!

    • Po pierwsze, jest to prywatny akt oskarżenia wystosowany przez byłego już wiceburmistrza Obornik Śl. Adama Stockiego . Takie oskarżenie może wytoczyć każdy, każdemu. Oczywiście o sprawie tej pisaliśmy, bo Sąd Rejonowy odrzucił wszystkie oskarżenia jakie pod adresem redaktora naczelnego i dziennikarza wysnuwał były burmistrz Adam Stocki. Otóż oskarżył on dziennikarza o napisanie, a R.N. o opublikowanie artykułów, dotyczących zatrzymania go za jazdę pod wpływem alkoholu. Tak jak wspomnieliśmy Sąd Rejonowy wszystkie zarzuty odrzucił, oczywiście Adam Stocki odwołał się do Sądu Okręgowego. Czekamy teraz na decyzję tego sądu. A swoją drogą ciekawe kto kryje się za pseudonimem „mieszkaniec”. My nie mamy wątpliwości.

      • Buhahahaha odpowiedz cienkopisów po 8 miesiącach. Macie refleks. nowa jesteście błazny i tyle. Ale wiem czemu nie było odpowiedzi od razu, baliście się tchórze, ze przegracie, a tak, możecie pisać o oddaleniu wniosków. Takie z was dziennikarze jak kangura kontener.

        P.S.
        Nowa dobrze się sprawdza jako podpałka w piecu. POLECAM.

        • Po pierwsze proszę zachować minimum kultury, bo takimi wypowiedziami drogi użytkowniku sam robisz z siebie błazna. Po drugie ponieważ wniesiono prywatny akt oskarżenia, a nie jak by się wydawało z wcześniejszego postu oskarżono nas np. przez prokuraturę, a jak już pisaliśmy, prywatnie każdy każdego może oskarzyć, ale to nie znaczy, że zarzuty są prawdziwe, co w naszym przypadku potwierdził Sąd. O sprawie pisaliśmy po jej zakończeniu z prostego powodu, nie chcieliśmy publikacjami wywierać na kogokolwiek jakiejkolwiek presji, ot i tyle. Nie boimy się pisać prawdy o urzędnikach, o nieprawidłowościach, które pojawiają się przy różnego typu decyzjach itp. Oczywiście wiemy, że opisywani przez nas urzędnicy w akcie desperacji będą występować do sądu z różnymi absurdalnymi zarzutami, ale to nie znaczy, że uda im się nas zastraszyć. Dlatego drodzy Czytelnicy, jeśli macie jakieś problemy lub chcecie się z nami podzielić pewnymi spostrzeżeniami zachęcamy do przysyłania maili bezpośrednio na adres redakcji, lub przez formularz naszego alertu, który znajduje się na głównej stronie.

  5. Kochani Trzebinianie, jestem przekonana, że wasz burmistrz nie potrafi tak manipulować opinią publiczną jak burmistrz Jedlicza.
    A jeśli chcecie poczytać anonimowe teksty rodem z PRL-u, to zapraszamy na naszą gminną stronę http://jedlicze.pl/node/3533
    Dodam tylko, że radni którzy nagrywali sesję nie ukrywali tego. Korzystali z przysługującego im prawa.

  6. Poczytałam waszą gminna gazetkę i muszę przyznać, że nie podoba mi się, że burmistrz i przewodniczący rady wykorzystują gazetę wydawaną za gminne pieniądze do walki z opozycją. Coś nie tak z ich poziomem.

  7. Redaktorzy Gazety Nowej piszą, że nie pisali o akcie oskarżenia ponieważ był to prywatny akt oskarżenia i że każdy może go złożyć. Gdy taki prywatny akt oskarżenia złożył Pan Brodala przeciw Korytkowskiemu to Gazeta tych dylematów nie miała. Redaktor Byryłło był na każdej rozprawie i pisano w sposób bardzo tendencyjny. Tak więc jeśli chodzi o politycznych przeciwników Korytkowski, Długozima, Stocki to Gazeta stosuje inne wartości. Jedynie co z tym można zrobić to przestać kupować Nową, nie odwiedzać jej strony internetowej o co do wszystkich apeluje.

  8. Ja rozumiem, że nie pisali bo to dotyczyło ich bezpośrednio. W momencie gdy wyrok zapadł jak najbardziej mogli o sprawie napisać. W przypadku pana Brodali i Korytkowskiego, to jak najbardziej powinni dziennikarze pisać, zwłaszcza gdy chodzi o radnych, czy byłych przewodniczących lub dyrektorów. Ale to prawda, drogi „mmm” nie powinieneś już odwiedzać tej strony, lepiej czytaj gazetkę burmistrza i ciesz się, że wzrastają podatki i wszystkie opłaty. Powodzenia.

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here