Oszukani podwykonawcy

852

Kilka obornicki firm i jedna ze Żmigrodu, podpisały umowę z firmą EM Communication na podwykonawstwo przy przebudowie odwodnienia przy linii kolejowej na odcinku z Obornik Śląskich do Skokowej. Na plac budowy poszczególni przedsiębiorcy weszli 17 października. Wszyscy mówią zgodnie, że na początku nic nie zwiastowało problemów. – Umowy z EM mieliśmy podpisane tak, że my wystawialiśmy im faktury z 14-dniowym terminem płatności  i na początku pieniądze wpływały dość regularnie – mówi Józef Wieczorek, właściciel firmy prowadzącej transport ciężarowy. – Mieliśmy bardzo dobry kontakt z EM; czasem odbieraliśmy telefony, w których pani prezes Beata Cholewińska prosiła nas o pracę w niedziele, czy na dwie zmiany, ponieważ, jak twierdziła, musieliśmy dotrzymać wszystkich terminów – dodaje Mirosław Boduszek, właściciel firmy Domino wykonującej prace ziemne.

Proszę się nie martwić, to chwilowy problem

Po pewnym czasie, EM przestało przelewać firmom należne im pieniądze. – Wystawialiśmy faktury, ale nie otrzymywaliśmy za nie zapłaty. Cały czas byliśmy zapewniani, że pieniądze są w drodze, że już je dostaniemy, że już są przelane, że przecież dawno powinniśmy mieć już zapłatę na kontach – mówi Józef Wieczorek i dodaje, że wszyscy uwierzyli w zapewnienia prezes Cholewińskiej, bo przecież wcześniej regularnie płaciła. – Prace ziemne posiadają swoją specyfikę, ogromne koszty generuje samo paliwo do urządzeń i pojazdów.

Łączny dług wobec wszystkich (pięciu) obornickich i żmigrodzkiego przedsiębiorcy wynosi ponad 200 tys. złotych.

Bywały dni, kiedy paliwo na dzień roboczy kosztowało mnie ponad 3 tys. zł. Poprosiłem zatem EM, aby wypłaciło mi chociaż środki na paliwo. Jeden z członków zarządu powiedział, że mogę tankować na jednej z obornickich stacji paliw, a on ureguluje rachunek. Po kilku dniach jednak, właściciel stacji benzynowej powiedział mi, że żadnych pieniędzy nie dostał i sam muszę zapłacić rachunek na kilkanaście tysięcy złotych. Po tym zdarzeniu zaniepokoiliśmy się już wszyscy – mówi Józef Wieczorek.

Dlaczego mi pan nie wierzy?

Obornickie firmy zeszły z placu budowy pod koniec ubiegłego roku. Wszystkie prace wykonane przez nie na zlecenie EM Communication zostały odebrane przez głównego wykonawcę robót, firmę Dolkom. Czas płynął, a pieniędzy na kontach przedsiębiorców nie było. –  Ja sam wystawiłem faktury  EM Communication na kwotę 220 tys. zł i od tej sumy musiałem odprowadzić podatek VAT od usług i podatek dochodowy. Włożyłem w to wszystkie swoje oszczędności. Musiałem zapłacić zus-y pracownikom, którzy pracowali przy tym zleceniu i wypłacić im pensje – mówi Józef Wieczorek. Mirosław Boduszek, nie miał z czego zapłacić podatków z wystawionych faktur, dlatego też skarbówka zablokowała mu konta. Wkrótce okazało się, EM Communication jest zadłużone w hurtowniach i na piaskowni. W międzyczasie właściciele firm zorientowali się, że zostali podwójnie oszukani, ponieważ EM nie wpisało ich na listę podwykonawców, co pozwoliłoby firmom dochodzić swoich roszczeń u głównego wykonawcy robót.

Przedstawiciele EM kilkakrotnie spotykali się z przedsiębiorcami, którym tłumaczyli, że problemy z płynnością finansową są tylko chwilowe.

Jeszcze przed świętami wielkanocnymi prezes EM, Beata Cholewińska zapewniała, że jest w trakcie procedury uzyskania kredytu, aby spłacić wszystkich swoich wierzycieli i prosiła o wyrozumiałość, bo jak powiedziała, przedsiębiorcy przecież nie mają powodu, aby jej nie wierzyć.

Zablokowali dojazd do budowy

Niektórzy zdesperowani przedsiębiorcy, zgłosili dług w Krajowym Rejestrze Długów, a w poprzednią środę zablokowali dojazd do budowy dla nowych firm, które zostały zatrudnione przy inwestycji. Kilka minut potem do pana Józefa zadzwoniła prezes Cholewińska, która prawie błagała o zakończenie blokady. W trakcie rozmowy, która odbywała się w naszej obecności kobieta zapewniała, że pieniądze będą w tych dniach na kontach przedsiębiorców, ponieważ właśnie kończy procedurę kredytową. Po kilkudziesięciu minutach na miejsce blokady przyjechała policja. Funkcjonariusz poinformował zebranych, że właściwym organem, do którego powinni się zgłosić jest Prokuratura Rejonowa w Trzebnicy i  po krótkiej wymianie zdań odjechał.

EM firma „krzak”?

Kiedy wczoraj próbowaliśmy się skontaktować z prezes firmy, jej telefon nie odpowiadał. Głucho było również w słuchawce, kiedy zadzwoniliśmy pod inne numery, pod którymi wcześniej przedsiębiorcy kontaktowali się z zarządem. Strona internetowa EM Communication praktycznie nie istnieje; znajdują się na niej trzy informacje: kontaktowy numer telefonu  do prezes, który nie działa, adres siedziby w Maksymilianowie i adres do korespondencji w Bydgoszczy. Tymczasem firma do KRS, czyli sądowego rejestru przedsiębiorców, została wpisana już na początku 2007 roku.

Wykonawca zerwał umowę

Dolkom zaprzecza, jakoby nie wypłacił EM finansowych zobowiązań za zeszły rok. Prezes firmy podaje, że ma kwity na wszystkie płatności za ten czas, jedynie kilka prac z tego roku, (z lutego i marca) nie jest uregulowanych, ponieważ zadania nie zostały do końca wykonane. – Właśnie w piątek 13 kwietnia zerwałem umowę z firmą EM Communication. Wczoraj nie mogłem się dodzwonić do niej. Pewnie spotkamy się w sądzie – powiedział nam wczoraj Czesław Rosa, prezes  Dolkom sp. z o. o., Dolnośląskie Przedsiębiorstwo Napraw Infrastruktury Komunikacyjnej. Jak mówi prezes, Dolkom jest spółką Skarbu Państwa i biorąc do robót podwykonawców obowiązują ją określone przepisy. – Podwykonawców wyłoniliśmy w przetargu i tak jak nakazuje prawo wybraliśmy najtańszą ofertę. EM miało pozytywne opinie z poprzednich robót, poza tym wszystkie papiery firmy były przez nas sprawdzone i były w porządku. Podpisaliśmy z nimi umowę, z której wynikało, że wszystkie prace wykonają siłami własnymi, nie było mowy o tym, żeby zatrudniali kolejnych podwykonawców. W związku z czym, nie dostaliśmy listy podwykonawców, którzy na pewno mogą się czuć teraz oszukani. Gdyby umowy zostały podpisane inaczej, a podwykonawcy wciągnięci na tak zwaną listę podwykonawców, w razie problemów z płatnościami mogliby starać się o pieniądze od nas. Teraz jednak, firmy którym EM Communication nie wypłaciło należnych kwot, nie są dla nas partnerem do rozmów, ponieważ oficjalnie nie pracowali dla nas – podkreśla Czesław Rosa i dodaje, że taka sytuacja staje się coraz częstsza, wziąwszy chociażby pod uwagę firmy, które pracowały przy budowie  wrocławskiego stadionu.- Dolkom jako główny wykonawca ma przez EM problemy, musimy zdążyć z pracami do Euro 2012, a każde takie niespodzianki powodują, że mamy opóźnienia. Całe szczęście, że EM miał dla nas wykonać tylko odwodnienie, a nie całość robót, bo wtedy byłoby tragicznie – mówi prezes i dodaje, że wkrótce podpisze bezpośrednie umowy z wykonawcami, którzy obecnie pracują na trasie modernizowanej linii kolejowej.

Pozostaje już tylko sąd

Tadeusz Tratkowski, zastępca Prokuratora Rejonowego w Trzebnicy uważa, że w powyższej sytuacji, przedsiębiorcy mogą jedynie wystąpić na drogę sądową. – Ani policja, ani też prokuratura nie zajmują się umowami cywilno-prawnymi. Mogę jedynie doradzić udanie się do radcy prawnego, który pokieruje sprawą. Ze względu na spore kwoty, jakie przedsiębiorstwo jest winne podwykonawcom, właściwy do rozpatrzenia sprawy wydaje się Sąd Okręgowy we Wrocławiu – dodaje Tadeusz Tratkowski.

Józef Wieczorek nie otrzymał kwoty ponad 103 tys. zł, Mirosław Boduszek ponad 48 tys.zł, a łączny dług wobec wszystkich (pięciu) obornickich i żmigrodzkiego przedsiębiorcy wynosi ponad 200 tys. złotych.

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here