Trzebnica rezygnuje z termomodernizacji

108

Decyzja burmistrza Marka Długozimy o wycofaniu się gminy Trzebnica z projektu termomodernizacji zapadła bezpośrednio po spotkaniu wszystkich partnerów projektu w Starostwie Powiatowym w Milicz, do czego doszło w środę 11 kwietnia. Z inicjatywy starosty milickiego Piotra Lecha, który jest liderem projektu, w zwołanym w trybie pilnym spotkaniu uczestniczyli przedstawiciele powiatów trzebnickiego i milickiego oraz gmin Trzebnica, Żmigród, Prusice, Oborniki Śląskie i Mokrsko.

Wszystkim znane było stanowisko gminy Trzebnica, która od dłuższego czasu sygnalizowała, że poważnie rozważa pomysł wycofania się z planów termomodernizacji, a więc najogólniej mówiąc ocieplenia poprzez wymianę okien i drzwi oraz wzmocnienie stropodachów, budynków posanatoryjnych w Trzebnicy, w których w przyszłości miały funkcjonować Szkoła Podstawowa nr 2 i Szkoła Muzyczna I i II stopnia. Wartość tego zadania, które w 30 proc. finansowane jest przez Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska (NFOŚ), szacowana jest na 2,95 mln zł.

Zdaniem burmistrza Długozimy, gmina wycofać się musiała wobec wystąpienia obiektywnych i nie dających się usunąć przeszkód, takich jak poważne opóźnienie przy przygotowywaniu dokumentacji projektowej przez wyłonionego w drodze przetargu projektanta, jak również nie uzyskanie ze Starostwa Powiatowego w Trzebnicy pozwolenie na budowę, co postawiło pod znakiem zapytania ukończenie i rozliczenie inwestycji termomodernizacyjnej do końca roku, co jest warunkiem niezbędnym, by uzyskać zewnętrzne dofinansowanie. W tej sytuacji, po wyłożeniu swoich argumentów, burmistrz Długozima złożył w Starostwie Powiatowym w Miliczu pisemną rezygnację z uczestnictwa we wspólnym projekcie termomodernizacyjnym, która nosi datę 11 kwietnia.

Trzeba przedstawić nowe wyliczenia

Starosta milicki rozpoczynając spotkanie podkreślił, że projekt termomodernizacji obiektów użyteczności publicznej realizowany przez 6 samorządów „zbliża się do finalizacji”, na powiat milicki liczy szczególnie. – Czekamy na zwrot wkładu własnego w postaci kosztów kwalifikowanych. Problemem stała się korespondencja, jaką otrzymaliśmy z NFOŚ 29 marca, w której wyrażono zaniepokojenie zmniejszeniem zakresu rzeczowego termomodernizacji w gminie Prusice oraz pomysłem wystąpienia z projektu gminy Trzebnica. Fundusz jednoznacznie stwierdził, że „celem dotrzymania terminu [ukończenia i rozliczenia inwestycji – przyp. WZ] najwłaściwsze będzie wykluczenie gminy Trzebnica – mówił starosta milicki, który podkreślił, że w efekcie termin podpisania ewentualnej umowy, na podstawie której nastąpiłby zwrot części poniesionych kosztów (w przypadku powiatu milickiego chodzi o 1,7 mln zł), został przesunięty o 60 dni. – To jest zagrożenie. Co do tego nie ma wątpliwości – konkludował milicki włodarz, oczekując od burmistrza Trzebnicy jednoznacznej deklaracji, czy gmina jest w stanie zakończyć projekt do końca 2012 r.

Burmistrz Długozima wywody starosty milickiego przyjął ze stoickim spokojem. Zabierając głos pokrótce przypomniał, jak doszło do obecnej sytuacji. Zauważył, że mimo iż udało się wyłonić w drodze przetargu projektanta przebudowy budynków posanatoryjnych, ten „ze względów obiektywnych” nie dotrzymał listopadowego terminu wykonania projektu i dostarczenia go gminie. Ponadto znacznie przedłużyła się w czasie procedura uzyskania z trzebnickiego starostwa pozwolenia na przebudowę budynków posanatoryjnych, wobec czego gmina wystosowała zapytanie do NFOŚ z zapytaniem, czy istnieje możliwość wydłużenia terminu realizacji projektu termomodernizacji o kilka miesięcy. Okazało się jednak, że „nie ma takiej możliwości, by projekt wydłużyć do 2013 r.”.

W tej sytuacji jedyną sensowną decyzją gminy było wycofanie się z przedsięwzięcia, tak by nie blokować  możliwości pozyskania zewnętrznego dofinansowania innym samorządom. – Nie ma zagrożenia dla projektu w przypadku wystąpienia Trzebnicy. Trzeba zrobić tylko wyliczenie, czy wycofanie się mojej gminy nie obniży całkowitej wartości projektu poniżej obligatoryjnego wskaźnika wynoszącego 10 mln zł. Nie możemy ogłosić przetargu i na dzień dzisiejszy gmina nie wejdzie w ryzykowny dla siebie projekt. Dbam jednak o to, by projekt innym się udał. Moją intencją nie jest sabotowanie projektu termomodernizacji, ale nie chcę, by robiono z nas kozła ofiarnego – wyjaśniał swoje stanowisko burmistrz Długozima, który wytknął jednak staroście milickiemu, że jako lider nie starał się on wyjaśnić sytuacji wcześniej, zwłaszcza że problemy pojawiły się również w przypadku gminy Prusice. Chodziło mu o to, że w ostatnim czasie władze Prusic zmniejszyły zakres rzeczowy swoich prac modernizacyjnych z 2,3 mln zł do 1,9 mln zł, czyli o 400 tys. zł. Jak pamiętamy, miały one objąć cztery budynki użyteczności publicznej: Zespół Szkół w Prusicach, Samodzielny Publiczny Zakład Opieki Zdrowotnej, Gminny Ośrodek Kultury i Sportu oraz remizę Ochotniczej Straży Pożarnej. Na posługiwanie się przykładem Prusic stanowczo nie zgodził się burmistrz tej gminy Igor Bandrowicz, który podkreślił z mocą, że gmina w projekcie pozostaje, i nie życzy sobie, by „odnosić się do nas dla analizy sytuacji Trzebnicy”.

Nie popełnię harakiri

Do dyskusji ze sporą energią włączył się starosta trzebnicki Robert Adach, który zadeklarował, że chce bronić gminy Trzebnica, przede wszystkim z powodu obawy, że wycofanie się jej z projektu termomodernizacji zagrozi uzyskaniu wymaganych przez NFOŚ wskaźników brzegowych. – Chodzi o kwotę brzegową. Trzeba ją osiągnąć, aby dostać dopłaty. Nawet jeśli dzisiaj osiągamy pułap 10-11 mln zł, to po przetargach może nie być tak wesoło – apelował do burmistrza Długozimy starosta trzebnicki, który dodatkowo złożył zapewnienie, że pozwolenia na budowę udzieli gminie na następny dzień po spotkaniu.

To jednak nie przekonało burmistrza Trzebnicy, który przypomniał, że planowany zakres prac termomodernizacyjnych w budynkach posanatoryjnych jest tak duży, iż konieczne będzie po zakończeniu inwestycji uzyskanie dodatkowego pozwolenia na użytkowanie obiektów, na co czeka się całymi miesiącami. – Jest nierealne zrobienie dwóch szkół w 4 miesiące. Tam była planowana kompleksowa modernizacja, ocieplenie stropów itp. Chciałem szkoły zrobić do połowy tego roku, ale obiektywnie się nie udało. Zawalił projektant. Ja popełnię harakiri, jeżeli podpiszę umowę, wiedząc że nie zrealizuję zadania – mówił Długozima. Jednocześnie wyraził swoje głębokie przekonanie, że wycofanie się Trzebnicy jest tak naprawdę ratunkiem dla całego przedsięwzięcia, w które zaangażowanych jest tyle samorządów. Prosił jednak, by ponownie przeliczyć wszystkie wskaźniki, co powinno jasno pokazać, iż nawet bez udziału Trzebnicy projekt się powiedzie. Argumentacja burmistrza była przekonująca dla większości partnerów projektu, z wyjątkiem powiatu milickiego.

Pytania do Funduszu

Mimo iż nie brakowało krótkich spięć między uczestnikami spotkania w milickim starostwie, dyskusja przyniosła oczekiwane rezultaty. Sytuacja została na tyle wyklarowana, że wizja krachu międzywojewódzkiego, międzypowiatowego i międzygminnego projektu termomodernizacji budynków publicznych została chyba ostatecznie oddalona. Co ciekawe, duża w tym zasługa burmistrza Długozimy, który domagał się przedstawienia precyzyjnych danych. A te mówią, że całkowita wartość projektu wynosi 17,5 mln zł. To oznacza, że po wycofaniu się Trzebnicy (2,95 mln zł), prawdopodobnym wycofaniu się Oborników Śląskich (186,5 tys. zł) oraz ograniczeniu zakresu rzeczowego termomodernizacji w Prusicach (400 tys. zł) wartość projektu zmniejszy się o 3,5 mln zł. Osiągnie więc bezpieczny pułap 14 mln zł, co jest sporym zapasem w stosunku do obligatoryjnego wskaźnika wynoszącego 10 mln zł.

Warto też wspomnieć, że obecne od samego początku w projekcie Oborniki Śląskie zrealizowały już w 2010 r. swoje zadanie (ocieplenie budynku Szkoły Podstawowej nr 2) bez zwrotu kosztów i pragną się wycofać z projektu tylko po to, by uniknąć „zbędnych kłopotów rozliczeniowych” pozostałych partnerów porozumienia.

Ewentualne pytania, które lider projektu, czyli Starostwo Powiatowe w Miliczu zamierza wysłać w najbliższych dniach do Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska, który odpowiada za wypłatę dopłat do zrealizowanych zdań termomodernizacyjnych, dotyczyć więc będą po pierwsze, kwestii prawidłowości przedstawionych wyżej wyliczeń, i po drugie, odpowiedzi na pytanie, czy ważna dla osiągnięcia obligatoryjnych wskaźników jest wartość kosztorysowa zadań, czy też wartość uzyskana po przeprowadzeniu przetargów, które tę wartość mogą zwiększyć lub zmniejszyć.

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here