Bór Oborniki Śl. pokonał Pogoń Oleśnicę

345

2:1 wygrali w Wielką Sobotę na własnym boisku piłkarze Boru Oborniki Śląskie z bardziej utytułowaną Pogonią Oleśnica. Gospodarze, oprócz atutu własnego boiska, mieli za sobą także pogodę, ale gościom, zwłaszcza w drugiej połowie, sprzyjał sędzia. Przed meczem mało kto liczył na zwycięstwo gospodarzy. Nic dziwnego, Pogoń z 41. punktami zwyciężając miała szanse awansu na 3. miejsce w lidze okręgowej. Debiutujący w tej klasie Bór plasował się w połowie ligowej stawki.

Brzydka pogoda w sobotę po południu, odstraszyła miłośników piłki nożnej. Na stadion w Obornikach Śl. przyszło ok. 50 najwytrwalszych, którzy może chcieli także uniknąć przedświątecznej krzątaniny. Gdy miał rozpocząć się mecz nagle załamała się pogoda – nad boiskiem zerwał się mocny, przenikający wiatr, który niejednokrotnie skracał i zmieniał tor piłki. Wiatr wiał w kierunku bramki Tomasza Idziorka z Pogoni. To on w tej części meczu miał najwięcej pracy. Po raz pierwszy w 24. minucie meczu, gdy podmuch wiatru zmienił kierunek piłki po silnym dośrodkowaniu Mateusza Hatysa.

Większość akcji było przeprowadzonych na połowie oleśniczan. Jednak napastnikom Boru nie udawało się przebić przez twardą obronę i oddać celne strzały. Dopiero w 36. minucie oborniczanie zmusili Idziorka do kapitulacji – po celnym dośrodkowaniu Stadnika Mateusz Fiłon głową umieścił piłkę w bramce. Oborniczanie jeszcze kilka razy w pierwszej połowie próbowali atakować bramkę Pogoni, ale bezskutecznie.

Napastnicy Pogoni tylko w czasie pierwszych 45. minut kilka razy przeprowadzili akcję w kierunku bramki Grzegorza Gawłowskiego, ale tylko dwukrotnie zmusili go do zdecydowanej interwencji

Druga połowa była zdecydowanie lepsza. Wprawdzie temperatura spadła jeszcze bardziej, ale wiatr nieco ustał i akcji udało się przeprowadzić znacznie więcej i to obu drużynom. Podczas jednej z takich akcji, 10 minut po przerwie, po udanej akcji napastników Pogoni i celnym strzale Sajewicza, Gawłowski skapitulował.

Po tej bramce trener Boru zmienił dwóch zawodników: za Piotra Stadnika wszedł Jakub Kobos, za Tomasza Wasiaka – Kornel Delczyk. Te zmiany odświeżyły drużynę Boru. Tempa nabrała jednak gra obu zespołów. Akcje rozgrywane były na jednej i drugiej połowie, ale zdecydowana postawa obrońców obu drużyn powodowała, że niewiele z nich kończyło się strzałem.

Jedną z takich akcji w 70. minucie napastnicy Boru zmusili Idziorka do wyjścia daleko w pole, co wykorzystał Mariusz Bełkowski i po samotnym rajdzie umieścił piłkę w siatce, ustalając wynik meczu na 2:1.

Gdy gra zbliżała się do końca coraz częściej dawało się widzieć zmęczenie i… przemarznięcie zawodników. Wiele akcji kończyło się przed polem karnym przeciwników… niedokładnym podaniem.

W drugiej połowie rozwiązał się też worek z żółtymi kartkami. I trzeba przyznać, że choć gra w tym fragmencie meczu była ostra w wykonaniu obu drużyn, sędzia bardziej krytycznie oceniał poczynania oborniczan. Jako pierwszy kartonik tego koloru zobaczył Mirosław Mularczyk z Pogoni za zatrzymanie korzystnej dla przeciwnika akcji. Kolejnych pięć żółtych kartek otrzymali jednak zawodnicy Boru: w 22 min. Tomasz Michalewski za odkopnięcie piłki po gwizdku, w 23 min. Henryk Szyszko, w 30 min. Szymon Delczyk za atak na nogi przeciwnika, w 34 min. Jakub Kobos za niebezpieczny wślizg, a w 39 min. Kornel Delczyk za przerwanie akcji korzystnej dla przeciwnika.

– Trzeba przede wszystkim podkreślić, że to był mecz walki. Jestem zaskoczony słabą grą drużyny z Oleśnicy, bo byliśmy przygotowani na trudniejsze przejścia. Spodziewaliśmy się lepszej gry z ich strony – powiedział po meczu trener Boru Marek Mroziński. – Jak się okazało, choć mają od nas dwa razy lepszy dorobek punktowy, nawiązaliśmy równorzędną walkę.

Trener zadowolony jest z postawy całej drużyny: – Chłopcy zrealizowali zadania taktyczne, które mieliśmy wyznaczone na ten mecz. Jak się okazało byli skuteczni i udało się nam zdobyć trzy punkty. Myślę, że trzeba pochwalić cały zespół za zaangażowanie. Nie było osoby, która wyróżniała się na tle dobrej gry całej naszej drużyny. Osobne słowa uznania należą się Mariuszowi Bełkowskiemu, który zdobył drugą bramkę: poszedł za akcją i dobrze ją wykończył. Poza tym bardzo dobrze zagrała obrona. Baliśmy się bardzo dobrego duetu napastników Pogoni: Bezak i Sajewicz. Zwłaszcza ten pierwszy jest liderem jeśli chodzi o liczbę strzelonych bramek w lidze okręgowej.

 

Piłkarze zagrali w składach:

Bór Oborniki Śląskie: Grzegorz Gawłowski, Henryk Szyszko, Sławomir Kuczek, Mateusz Rakowski, Mateusz Chatys, Mariusz Bełkowski, Tomasz Michalewski, Mateusz Fiłon, Piotr Stadnik Szymon Delczyk, Tomasz Wasiak, Przemysław Spaliński Jakub Kobos, Patryk Kundera, Andrzej Adamczyk, Kornel Delczyk, Marek Mielnik, Mirosław Bełkowski

MKS Pogoń Oleśnica

Tomasz Idziorek, Jakub Kędzierski, Mirosław Mularczyk, Mariusz Juncewicz, Piotr Michalewski, Arkadiusz Smyczyński, Andrzej Szczypkowski, Łukasz Szczypkowski, Mateusz Płuska, Grzegorz Sajewicz, Krzysztof Bezak, Jakub Krzesiński, Dawid Smolak, Maciej Sepetowski

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here