Targowisko jak za króla Ćwieczka

1627

Jeszcze w ubiegłym roku, obornickie targowisko zostało przeniesione z placu przy dworcu kolejowym na teren Ośrodka Sportu i Rekreacji. Przenosiny związane były przede wszystkim z rozpoczętą przez PKP modernizacją linii kolejowej Poznań -Wrocław na odcinku koło Obornik Śl., gdyż plac zabrano  do składowania materiałów. Już wtedy wśród handlujących słychać było opinie, że nowe miejsce nie będzie tak atrakcyjne, jak to przy stacji, a przede wszystkim kupującym będzie trudno przyzwyczaić się do nowej lokalizacji, na czym oczywiście stracą sprzedający. Oburzony warunkami panującymi na targowisku handlowiec, który zadzwonił do naszej redakcji chciał pozostać anonimowy. Postanowiliśmy sami sprawdzić, jakie warunki panują na targowisku.

Kiedy udaliśmy się na obornicki targ, akurat było po deszczu. Przy ulicy księcia Józefa Poniatowskiego nie było już wolnych miejsc parkingowych, za to parking przy rampie do jazdy na rolkach i deskorolkach, tuż za Gospodą przy ul. Zielonej był całkowicie pusty.  Niestety, po wyjściu z samochodu okazało się, że około 100 metrów musimy pokonać w błocie. Również na części targu położonej bliżej hali sportowej i Szkoły Podstawowej nr 2 ziemia była rozmiękła i przemieszanie się po niej sprawiało trudność. O godz. 9, w czwartkowy poranek (bo właśnie w tym dniu handlarze przyjeżdżają do Obornik Śl.) większość stoisk była już rozłożona. Kiedy przedstawiliśmy się handlującym, rozmawiali z nami, zaznaczając, że nie chcą podawać danych personalnych, ani nazw firm i producentów, dla których pracują. Pani sprzedająca buty zaraz przy wejściu na plac targowy powiedziała nam, że jeździ praktycznie po całym Dolnym Śląsku i Wielkopolsce. – Opłaty targowe są tu takie jak gdzie indziej, za nasze stoisko płacimy około 100 złotych. To jest taka kwota, jaką musimy zapłacić również w innych miastach, wszędzie mniej więcej stoisko kosztuje nas tyle samo. Najdroższy zawsze jest Śmigiel w Wielkopolsce, ale tam też są świetne warunki i wielu kupujących. Faktem jest, że kiedy przenieśli w to miejsce targowisko, obroty bardzo nam spadły i czasami bywa tak mało klientów, że nawet nie zwróciły się nam koszty dojazdu do Obornik, nie mówiąc już o pokryciu kosztów opłaty targowej, czy naszym zarobku – mówi kobieta i dodaje, że dla niej największy problem to błoto, bo jak jak „coś spadnie na ziemię”,  to jest tu tak brudno, że teren nie nadaje się do sprzedaży.

Pan Krzysztof, który na swoim straganie sprzedawał bieliznę dziecięcą również nie chciał podawać nazwy firmy, dla której pracuje, ani także swojego nazwiska. – Ceny są jak wszędzie. Mnie najbardziej denerwuje to, że muszę korzystać z toalety w tej hali sportowej. Dzieci przychodzą tam na zajęcia wuefu i jest to dość krępujące – mówił kupiec i dodał po chwili, że na targu handlują albo przedstawiciele polskich producentów, którzy nie mają podpinanych umów na dostarczanie swoich produktów do wielkich sklepów sieciowych, albo też drobni handlarze, pracujący „na czarno”, bo na ZUS-y i podatki po prostu ich nie stać, i to oni właśnie najbardziej narzekają na ceny za rozłożenie stoiska, bo liczą się z każdym groszem.

– A ja jestem zadowolony, mam swoich stałych klientów, którzy mogą mnie znaleźć zawsze w tym samym miejscu na targu, zresztą płacę za to 10 zł dziennie – powiedział nam starszy mężczyzna sprzedający miód. – Ludzie już nie nabierają się na ten barwiony w Chinach cukier, który pod nazwą miód sprzedają supermarkety, wolą kupić u mnie uczciwy miód, bo wiedzą, że nie jest oszukany – mówi pszczelarz. Mężczyzna dodał, że to właśnie na targu „pozyskuje” najwięcej nowych klientów: – Jak ludzie spróbują czym handluję, zobaczą, że miód nie jest oszukany, to potem sami dzwonią do mnie pod numer, który jest na etykiecie i pytają, kiedy i gdzie będą mogli zrobić u mnie zakupy.

– Opłaty targowe ustala Rada Miejska, w związku z czym Ośrodek Sportu i Rekreacji, na terenie którego znajduje się targowisko, jedynie inkasuje opłaty nie mając wpływu na ich wysokość – powiedział na Ryszard Pajek, kierownik techniczny obiektu. – Jeśli chodzi o toalety, to do dyspozycji handlarzy, jak i kupujących są toalety w ogrzewanym obiekcie przy hali i hotelu. Wszyscy mogą z nich korzystać nieodpłatnie. Dodatkowo, kiedy otwarty jest latem basen, można skorzystać z sanitariatów, które znajdują się tam. Podłoże natomiast mamy takie jakie mamy. Przekonujemy handlujących, żeby ustawiali swoje stoiska w tej części, w której jest asfaltowe pokrycie. Niektórzy jednak twierdzą, że na tą część targowiska klienci nie dochodzą, a oni wolą stać zaraz przy wejściu na plac, bo tam jest większy ruch – wyjaśnia Ryszard Pajek.

Według informacji, jakie otrzymaliśmy w OSiR-ze, cena za metr kwadratowy stoiska wynosi 15 zł, natomiast opłata miesięczna – 45 złotych.

Warunki dla handlujących, jak i kupujących na obornickim targu już niedługo się poprawią. Jak zapowiadają oborniccy urzędnicy, w tym roku powinna ruszyć budowa nowego placu targowego, na który miasto otrzymało 1 milion złotych dotacji. Nowy plac targowy powstanie w ramach programu „Mój rynek”.

1 KOMENTARZ

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here