Czekał na lekarza, którego nie było

764

– Ponad pół godziny czekałem na umówioną wizytę u lekarza w Zakładzie Lecznictwa Ambulatoryjnego w Trzebnicy. Jak się okazało, czekałem niepotrzebnie, bo lekarza w ogóle nie było w ośrodku – z taką informacją zadzwonił do nas rozgoryczony Czytelnik.

Z prośbą o interwencję zadzwonił do redakcji NOWej gazety pan Stefan (nazwisko do wiadomości redakcji), mieszkaniec Trzebnicy. Mężczyzna był oburzony sytuacją, jaka spotkała go trzebnickim ośrodku zdrowia. – Dokładnie na 13.30 umówiłem się do lekarza w przychodni. Oczywiście zgodnie z procedurą najpierw się zarejestrowałem u pań rejestratorek i to one właśnie podały mi możliwą godzinę wizyty. Byłem punktualnie, a mimo to, we wskazanym gabinecie nie było lekarza, który miał mnie przyjąć. Czekałem na niego pół godziny, ale nie przyszedł – mówi pan Stefan i dodaje, że ponieważ jest stałym pacjentem trzebnickiej przychodni, nie pierwszy raz doświadczył takiej sytuacji. – Nikt nie był mi w stanie powiedzieć, gdzie jest lekarz, który miał mnie przyjąć, dlatego poszedłem do dyrektorki ZLA Anny Imielskiej. Pani dyrektor przyjęła mnie, posprawdzała jak byłem zarejestrowany i obiecała, że dopilnuje, aby takie sytuacje więcej się nie powtórzyły. Moja wizyta w publicznej placówce skończyła się jednak tak, że na popołudnie umówiłem się na wizytę prywatną, która kosztowała mnie 80 zł – mówi pan Stefan i po chwili dodaje, że to już nie pierwszy raz zdarzyło się, że podczas umówionej w rejestracji wizyty, nie było lekarza i porada w końcu nie doszła do skutku: – Takie sytuacje zdarzały się już zarówno mnie jak i moim znajomym. Wiem, że inni pacjenci też wielokrotnie skarżyli się na tego lekarza, ale skargi nic nie dają, bo nawet dyrektorka nie ma na niego wpływu. Całe miasto widzi, że ten konkretny lekarz zamiast pracować w ośrodku, tak jak powien, to jeździ samochodem po Trzebnicy. Uważam, że ktoś powinien wreszcie zrobić z tym porządek – mówił stanowczo trzebniczanin.

Anna Imielska, dyrektorka ZLA pamięta sytuację pana Stefana: – Rzeczywiście, pacjent przyszedł do mojego gabinetu wyjaśnić sytuację, ponieważ zaszła pomyłka. Nastąpiły pewne problemy komunikacyjne na linii lekarz – panie rejestratorki. Pacjent został zapisany do lekarza na godzinę, kiedy akurat lekarz miał zaplanowane wizyty domowe – tłumaczy Anna Imielska. Przeprowadziłam rozmowę z pracownikami i mam nadzieję, że takie sytuacje więcej się już nie powtórzą. Jeśli chodzi natomiast o organizację pracy, to wprowadzamy kilka zmian. Po pierwsze, chcę, żeby pacjenci mieli jasność, jaki lekarz w jakie dni i w jakich godzinach będzie dostępny w ośrodku. Pomoże to również wybrać pacjentom lekarza, do którego będą chcieli udać się po poradę. Wszystkie informacje są  wywieszane na korkowych tablicach, łącznie z wykazem który lekarz kiedy udaje się na wizyty domowe, a co za tym idzie nie będzie dostępny dla pacjentów w ośrodku. Na drzwiach każdego gabinetu wywieszone są  grafiki, tak żeby już nikt nie miał żadnych wątpliwości, a godziny przyjęć były transparentne. Od poniedziałku 2 kwietnia wprowadzamy system komputerowy, który z pewnością usprawni naszą pracę. Pozbywamy się zeszytów, a rejestracja następować będzie elektronicznie. Mam nadzieję, że dzięki takim działaniom podobne sytuacje, jak ostatnio zdarzyła się panu Stefanowi, więcej się nie powtórzą – zapewnia Anna Imielska. Za zaistniałą sytuację bardzo pacjenta przepraszamy.

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here