Co wywożą ciężarówki na wysypisko w Dębnicy?

203

Do naszej redakcji wpłynęło pismo „Dziki zachód, dzikie wysypisko w gminie Prusice”, które zostało skierowane również, między innymi do Ministerstwa Ochrony Środowiska, wojewody dolnośląskiego, prokuratury i Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska. Mieszkańcy twierdzą w nim, że ZGK łamie prawo, ponieważ dokonuje wywózek śmieci na zamknięte składowisko odpadów.

W piśmie czytamy między innymi: „W związku z notorycznym łamaniem przepisów o ochronie środowiska, w postaci wywożenia śmieci na nieczynne składowisko w miejscowości Dębnica (…) domagamy się natychmiastowej interwencji, celem zakończenia nielegalnego procederu trwającego od ponad roku.” Dalej mieszkańcy piszą, że są przerażeni ilością ciężarówek, które przejeżdżają przez wieś i przewożą ogromne ilości śmieci. Wskazują również, że o procederze wiedzą władze gminy, a także kierownik ZGK. „W porze dziennej oraz w weekendy przyjeżdżają dostawcy śmieci, a w nocy owo składowisko bez potrzeby patroluje wynajęta agencja ochroniarska. Temat jest bardzo obszerny i niebezpieczny dla zdrowia i życia mieszkańców, dlatego prosimy o pilną interwencję i sprawdzenie jaką ilość śmieci wywieziono od czasu jego zamknięcia oraz o wyciągnięcie konsekwencji wobec winnych takiego stanu rzeczy”.

Pismo, które wpłynęło między innymi do NOWej gazety można by uznać za anonim, ponieważ nie podpisał się pod nim nikt. Jedyny podpis widniejący pod dokumentem, to napisane odręcznie „Mieszkańcy gminy Prusice”. Kiedy spróbowaliśmy skontaktować się z sołtyską Dębnicy, Marią Zalewską, telefon odebrał jej mąż. Mężczyzna znał już sprawę: – To pismo na pewno nie wyszło od sołtysa, ani rady sołeckiej. Rozmawialiśmy o tym, że ktoś podpisał się pod nim tym jako „mieszkańcy”. Nie wiemy kto mógł taki dokument wystosować – powiedział nam mąż pani Marii Zalewskiej. Na pytanie czy widział ostatnio jakieś transporty ciężarówek, które wywoziły śmieci mężczyzna odpowiedział, że nie.

Temat anonimowego listu był również poruszany przez radnych na sesji Rady Miasta i Gminy. Igor Bandrowicz, burmistrz Prusic zwrócił się z prośbą o wyjaśnienia opisanej przez „mieszkańców gminy” sytuacji do Jarosława Brodali, pełniącego obowiązki kierownika prusickiego Zakładu Gospodarki Komunalnej. – Właśnie przygotowuję odpowiedź dla burmistrza, ale zapewniam, że wszystkie czynności jakie wykonuje ZGK na terenie dawnego składowiska w Dębnicy są zgodne z prawem, a żadne śmieci nie są wywożone na to składowisko – powiedział nam wczoraj Jarosław Brodala i wyjaśnił, że decyzją administracyjną z 21 marca 2011 roku zamknięto istniejące składowisko w tej miejscowości. W punkcie drugim decyzji, który mówi o rekultywacji, jesteśmy zobowiązani do 31 kwietnia 2012 roku zrobić „warstwę zamykającą”, czyli na istniejące już śmieci nawieźć w odpowiedni sposób ziemię. Takie działania zaczęliśmy już w marcu, ponieważ wymagają one sporego nakładu pracy – mówi Jarosław Brodala i tłumaczy: – Najpierw musimy w odpowiedni sposób ukształtować kwatery, czyli niecki, w których znajdują się śmieci. Do przykrycia ich, potrzebowaliśmy ogromnej ilości ziemi. Część faktycznie przywiozło ZGK ciężarówkami, które wysypały ziemię na samym składowisku. Posiłkowaliśmy się również ziemią, którą w trakcie przebudowy kanalizacji pozyskała firma Skanska. Wywrotki tej firmy zrzucały ją przed składowiskiem, a my teraz za pomocą ogromnej ładowarki przetransportujemy ziemię w miejsca, gdzie będzie potrzebna – podaje Brodala. Kierownik wyjaśnia również, że „nowe” śmieci, które być może któryś z mieszkańców widział, zostały zebrane z okolic składowiska. – Co miesiąc pracownicy zbierają spod zamkniętego już składowiska śmieci, które podrzucają ludzie. Czasem zostawiają je pod płotem, a czasem przerzucają. Teraz, przed zamknięciem kwater, zebraliśmy 30 metrów sześciennych podrzuconych odpadów, które jeszcze udało się nam upchnąć pod przywiezioną ziemię. Gdybyśmy nie zebrali na czas tych śmieci, fruwałby po okolicznych polach – mówi Jarosław Brodala. Kierownik podaje również, że kiedy już zostanie nawieziona ziemia, na składowisko wkroczą walce, które ubiją całość. – Następne działania będziemy musieli wykonać do końca 2013 roku, będą to bentomaty i studnie odgazowujące. Natomiast do końca 2014 roku nasadzona zostanie trawa i rośliny motylkowe – zapowiedział kierownik.

Całe zamieszanie wokół wysypiska Brodala tłumaczy tym, że być może komuś przeszkadzały przejeżdżające ciężarówki, a być może był to wymierzony w jego osobę atak polityczny.

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here