Stater z Masłowa

572

W poprzednim numerze NOWej zamieściliśmy artykuł wiceprezesa TMZT Leontyny Gągało o pastorze z Masłowa – Leonardzie Hermannie. Dziś tekst młodego trzebnickiego archeologa Aleksandra Jędrzejczyka na temat możliwości dokładnego zbadania najstarszych śladów mennictwa na ziemiach Polski, właśnie z okolic Masłowa.

Masłów – chciałoby się rzec: wieś jakich wiele. Jednakże nie jest tak do końca. Okolice tego malowniczego miejsca, skrywają wielką historię. W obrębie Masłowa istniało niegdyś ogromne pradziejowe cmentarzysko, które w wyniku rolniczej działalności człowieka, a także erozji gleb, zaczęło być systematycznie odsłaniane. Coraz to nowsze znaleziska zaintrygowały miejscowego pastora – Leonarda Davida Hermanna (żył na przełomie XVII/XVIII w.), do podjęcia próby opisania tych odkryć. Wszystko to co znalazł, wraz z obserwacjami okolicznej przyrody, trafiło na łamy „Maslographii” – monografii dziejów wsi. Praca została wzbogacona przez liczne ilustracje, a wśród nich znajdowały się rysunki monet.

Między świętami Bożego Narodzenia a Nowym Rokiem do Towarzystwa Miłośników Ziemi Trzebnickiej zgłosił się wielkopolski archeolog Mirosław Andrałojć. Problematyka, jaką zajmuje się obecnie, to najstarsze ślady mennictwa na terenach Polski. Tworząc katalog najstarszych monet, natrafił na informację dotyczącą znaleziska z okolic Trzebnicy. Jedna z nich okazała się być staterem. Ta starożytna grecka jednostka wagowa i monetarna zaintrygowała archeologa. Tym samym znalezisko z epoki żelaza, opisane na początku XVIII w., przywiodło badacza z Wielkopolski do TMZT.

Zaprezentowany nam projekt badawczy, który poprzez nieinwazyjne metody miał podjąć próbę wyjaśnienia zagadki dotyczącej najstarszych śladów mennictwa na ziemiach Polski, był niezwykle intrygujący. Trzeba przyznać, że tematyka badań poruszyła członków TMZT. Ewentualne ciekawe wyniki mogłyby pogłębić naszą wiedzę o dziejach naszej „małej ojczyzny”, jaką jest ziemia trzebnicka. Niestety z każdym listem e-mailowym entuzjazm po obu stronach opadał coraz bardziej. Okazało się, że oczekiwania Wielkopolan są nie do spełnienia.

Główną przeszkodą okazał się nasz status, jako jednostki muzealnej. Aby nasza pomoc była w pełni wydatna, musiałby się zmienić charakter naszego ośrodka. Muzeum Ziemi Trzebnickiej nie posiada praw takich, jak typowe muzeum. Nie mamy możliwości gromadzenia zabytków, ani przeprowadzenia niezbędnych analiz i zapewnienia środków na zabezpieczenie zbiorów. Co ważniejsze: nie możemy jako instytucja występować do konserwatora o niezbędne pozwolenia, jakie muszą być wydane na tego typu prace archeologiczne. Jednym zdaniem – same chęci (choćby były najlepsze) nie wystarczą do realizacji projektu.

Mamy nadzieję, że to zdarzenie zainicjuje debatę nad naszym muzealnym „patem”. Patem, który hamuje rozwój kulturowo – poznawczy dziejów Trzebnicy i jej okolic. A sądzę, że każdemu z nas zależy na pogłębianiu wiedzy o dziedzictwie historycznym, które jest naszym wspólnym dobrem.

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here