POM świętował 20-lecie istnienia

    86

    W piątek w Karczmie Leśnej swoje 20 – lecie istnienia świętowała firma POM. Co prawda powstała najpierw w 1946, ale po likwidacji w 1991 r., trzynaście odważnych osób przekształciło ją w spółkę z o. o., która funkcjonuje do dziś, zatrudnia 41 osób, szkoli 28 uczniów i ciągle się rozwija. Początki Państwowego Ośrodka Maszynowego sięgają roku 1946. Firma zajmowała teren o   powierzchni 5 hektarów. W latach  90 – tych, gdy przyszły reformy w Polsce, jednym z zarządzeń ówczesnego rządu była likwidacja przedsiębiorstw państwowych m.in. POM-ów, PGR-ów itd.  Trzebnickie przedsiębiorstwo zostało więc postawione w stan likwidacji, chociaż w tym czasie dość dobrze funkcjonowało i nie groziło mu bankructwo. Był to rok 1991. Wszyscy zostali zwolnieni, ale kilka odważnych osób postanowiło założyć spółkę z o. o. właśnie na tym mieniu.

     – Ja byłem kierownikiem jednego działu, kolega innego. Razem postanowiliśmy utworzyć tę spółkę, część wydzierżawić od burmistrza Trzebnicy, ponieważ na całość nie było nas wówczas stać. 13 osób postanowiło wówczas utworzyć tę firmę. W październiku 1991 r zarejestrowano spółkę. Z tego też powodu w piątek firma świętowała 20 – lecie swojego istnienia. Nie udało się tego zrealizować pod koniec roku, ponieważ nie było czasu na organizację uroczystości – powiedział prezes Wiesław Sobczyński.

    Początkowo w firmie pracowało 13 osób, ale to się zaczęło zmieniać i liczba pracowników stale się zwiększała. Udawało się też zdobywać coraz więcej kontrahentów. Gdy udało się dojść do liczby 50 pracowników, w 2008 r. rozpoczął się kryzys i trzeba było trochę zmniejszyć załogę.

     – Ten kryzys nas aż tak bardzo nie dotknął, ale zmniejszyliśmy ilość pracowników ze względu na wprowadzenie nowoczesnych maszyn. Zakupiliśmy bardzo drogie i nowoczesne maszyny, pozostałych pracowników troszkę przekształciliśmy, dzięki temu wydajność pracy jest o wiele większa – dodał prezes POM-u.

    Obecnie w firmie zatrudnionych jest 41 osób, 28 uczniów, którzy kształcą się zawodu w Powiatowym Zespole Szkół nr 2 w Trzebnicy. Oczywiście liczba uczniów się cały czas zmienia. Uczą się w zawodzie ślusarza, tokarza, frezera itd. W ten sposób udaje się w ciągu jednego roku pozyskać dwóch, trzech zdolnych uczniów, którzy mają talent do obsługi nowoczesnych maszyn i to oni zostają po praktyce zatrudnieni w POM-ie.

    Po dawnym Państwowym Ośrodku Maszynowym przejęta została część niedokończonych zleceń. Na początku zajmowano się produkcją i remontami ładowarek, czyli koparek hydraulicznych o dużym zasięgu. Później rynek się zmieniał i nowoczesne maszyny zastepowały te stare.

     – Co prawda one jeszcze są, ale my już przestaliśmy się tym interesować. Przeszliśmy więc bardziej w obróbkę, spawalnictwo i teraz produkujemy części i podzespoły opryskiwaczy. Wytwarzamy także części zamienne, w dużej ilości do niemieckich firm. Obecnie 80% produkcji idzie na zachód. Jeżeli gospodarka niemiecka upadnie, to pociągnie za sobą wiele polskich firm – poinformował nas pan Wiesław.

    W latach 90 – tych w kraju był straszny zastój. Rynki zagraniczne nie były wówczas dla nas dostępne. Były więc ogromne trudności rozwojowe.

     – Na początku, gdy zaczęliśmy współpracować z firmami niemieckimi to sprowadzanie materiałów, wysyłki, procedury i wyczekiwanie w urzędach celnych godzinami było bardzo uciążliwe. Powodowało to wiele zmarnowanego czasu, ogromne straty finansowe. Wszystko trzeba było wystać, ponieważ celnicy byli wówczas „państwem w państwie”. Później, jak czasy się zmieniły i wszelkie czynności odbywały się o wiele sprawniej, wszystko zaczęło się lepiej układać – powiedział nam pan prezes.

    Ponieważ obecny klient jest bardzo wymagający,  trzeba pilnować jakości i terminowości dostaw.

    Jak nam powiedział prezes z kontrahentami zagranicznymi jest tak, że jeżeli człowiek się z nimi umówi na dany dzień, że towar będzie, to nie ma dyskusji, że wystąpiły jakieś problemy i towar dotrze później. – Jak ja im kiedyś powiedziałem, że maszyna się popsuła i nie było prądu, to powiedzieli abym kupił sobie elektrownię. To jest mój problem i ja muszę sobie z tym poradzić. Jeżeli towar nie dojdzie na czas, to od dotrze tam np. za dwa dni, ale już na mój koszt – dodał Wiesław Sobczyński

    W gabinecie prezesa znajdują się obecnie dwa biurka: prezesa i zastępcy Andrzeja Kędry. Jak nam powiedział Wiesław Sobczyński dobrze jest jeżeli siedzą razem w jednym gabinecie, ponieważ kiedy przyjdzie klient i prowadzone są rozmowy, to obydwaj są od razu na bieżąco z informacjami. To bardzo usprawnia pracę.

     Piątkowa uroczystość rozpoczęła się o godz. 18 w Karczmie Leśnej. Obecni na niej byli pracownicy firmy, wspólnicy, emeryci i renciści, którzy w POM-ie pracowali oraz przedstawiciele firm z Trzebnicy. Obecny był także burmistrz Marek Długozima, który w przeszłości pracował w POM-ie, jeszcze zanim powstała spółka. Później odszedł i rozwinął swoją zawodową karierę w innym kierunku.

    Na uroczystości były podziękowania, wręczenie medali oraz listów gratulacyjnych. Wszyscy pracownicy oraz zaproszeni goście otrzymali także pamiątkowe gadżety.

    ODPOWIEDŹ

    Please enter your comment!
    Please enter your name here