I do parku i nad wodę

    124

    – Osolin to doskonałe miejsce nie tylko na wakacyjny wypoczynek, ale i do stałego zamieszkania – mówi sołtyska wsi Mariola Walczak . – Teraz musimy zaprezentować wszystkim nasze walory: odnowiony park, staw, szkołę.

    Osolin to wieś znajdująca się 8 km od Obornik Śląskich, jak przeliczają elektroniczne mapy – około 9 minut jazdy samochodem. Malowniczo położona miejscowość od lat przyciąga turystów, a i mieszkańcom żyje się wygodnie: mają „pod ręką” szkołę, równe chodniki, a od jesieni minionego roku także piękny park z placem zabaw, którego mogą im pozazdrościć chociażby mieszkańcy Obornik Śląskich.

    Wieś pełna atrakcji

    Mariola  Walczak przedstawia mocne strony wsi:- Postanowiliśmy postawić na turystykę, sport i rekreację. Nasz staw jest niewielki, ale przyciąga ludzi. Wokół niego rozciągają się piękne tereny, na których są trzy ośrodki z domkami wypoczynkowymi – wskazuje sołtys. – W Osolinie można uprawiać między innymi nordic walking i jazdę konną. Jesteśmy naprawdę atrakcyjną wsią, położoną blisko Wrocławia. Nasze walory wrocławianie zaczęli doceniać już w latach 70., kiedy to powstało tu mnóstwo domów. Na początku używane były tylko jako dacze, zresztą postawione są na malutkich działeczkach. Obecnie, po przebudowach są to już domy całoroczne, których właściciele w zdecydowanej większości dalej pracują we Wrocławiu, a w Osolinie odpoczywają – dodaje sołtyska.

    Park to chluba

    Kiedyś osoliński park był parkiem przydworskim. – Ciągnął się aż do miejsca, w którym obecnie jest szkoła. Z dworu zostały resztki, kilka murków. Można powiedzieć, że taką pierwszą rewitalizacją park przechodził na przełomie lat 70. i 80. Odnowiono wtedy ścieżki, ale po pewnym czasie z powrotem zaczęły zanikać. Mieszkańcy dbali o ten teren jak mogli: ktoś zrobił ławeczki, boisko było regularnie koszone – mówi Mariola Walczak i dodaje, że w park trzeba było tchnąć życie.

    – Pomysłodawczynią odnowienia naszego parku jest Krystyna Maśkiewicz, była sołtyska Osolina. To ona, razem z innymi mieszkańcami, zabiegała o to, żeby rewitalizacja doszła do skutku. Za mnie tylko zadanie zostało wykonane – mówi obecna sołtyska.- Zasada była taka, że jeśli chciało się coś we wsi zrobić, to właśnie wieś musiała wykonać pierwszy krok – projekt. Za dokumentację potrzebną do odnowienia parku Osolin zapłacił z funduszu sołeckiego. Kiedy mieliśmy już ten etap za sobą, Kasia Jarczewska  z referatu ds. zamówień publicznych i pozyskiwania zewnętrznych źródeł finansowania w Urzędzie Miejskim w Obornikach Śląskich, wspólnie z mieszkańcami napisała plan odnowy wsi. Pieniążki na realizację zadania zapewniła jeszcze poprzednia Rada Miejska. Udało się uzyskać dofinansowanie z PROW-u na lata 2007-2013 w ramach programu „Odnowa i Rozwój Wsi”. Całkowity koszt rewitalizacji parku wyniósł 343 tys. 921 zł z czego 70 procent to środki unijne, a resztę wyłożyła gmina. Za projekt i realizację zadania odpowiedzialna była firma „Zieleń” . Jej właścicielka Małgorzata Wilczak orzekła, że park musi zachować swój charakter, że nie możemy posadzić wymyślnych roślin. Konserwator przyrody nakazał, żeby szata roślinna nie była zbyt nowoczesna – opowiada szefowa osolińskiego samorządu.

    „Zieleń” zaczęła prace pod koniec czerwca zeszłego roku. – Pamiętam jak się bali, żeby susza nie zniszczyła roślin. Cały czas je nawadniali. Już w końcu sierpnia park był gotowy. A w nim: piękne ławeczki, ścieżki, plac zabaw dla dzieci, nowoczesne grille, boisko, nowe kosze na śmieci i uregulowany strumyczek. Efekt był powalający – opowiada sołtyska. Jak dodaje, festyn, który zorganizowano z okazji otwarcia parku, na długo postanie mieszkańcom w pamięci. Była muzyka na żywo, można było kupić kiełbaski, chleb ze smalcem, ciasto, a dochód ze sprzedaży zasilił stowarzyszenie. Sołtyska podkreśla, że i mieszkańcy wsi, i turyści bardzo lubią park: – Jest w centrum wsi, można do niego bezpiecznie dojść chodnikiem, po drodze są sklepy, jest blisko szkoły, a trzeba dodać, że uczniowie w ramach lekcji często do niego zaglądają – wylicza zalety i mówi o jedynym – jej zdaniem – mankamencie, a mianowicie braku oświetlenia.

    Grunt to promocja

    W tak małej wsi są dwa stowarzyszenia. – „Okolice” w którym działa pan Nowacki i stara się przejąć zabytkowy spichlerz. Trzymamy za to kciuki, ale wiemy, że to wcale nie będzie takie proste, bo odnowienie budynku to koszt, który idzie w miliony. To, w którym działa między innymi Bartek Malec i ja niedługo zmieni statut tak, abyśmy mogli korzystać z odpisu jednego procenta podatku. Każde pieniądze się nam przydadzą – mówi Mariola Walczak i przypomina sobie, że swój pierwszy wniosek o dofinansowanie napisała na materiały promocyjne: – Chciałam, żeby wszystko było gotowe jeszcze przed otwarciem parku. Postawiliśmy na widokówki, bo wiadomo, że jak ktoś przyjeżdża turystycznie, to chce wysłać ładną kartkę, a nie byle co, płócienne torby ekologiczne, koszulki i długopisy. Nasze widokówki można kupić w każdym sklepie we wsi – wylicza sołtyska. Jak dodaje, marzeniem członków stowarzyszenia „Osiedle” Osolin jest przejęcie od nadleśnictwa stawu i stworzenie wokół niego miejsc do wypoczynku.

    Druga najpiękniejsza wieś

    Poprzedni rok był bardzo udany dla wsi. Odnowiony park, imprezy i jeszcze zajęcie drugiego miejsca w konkursie na Najpiękniejszą Wieś Dolnośląską. – Poruszyliśmy niebo i ziemię. Cała wieś była w pełni zmobilizowana. Wszyscy posprzątali swoje posesje, nigdzie nawet papierka nie było. Wszyscy się napracowaliśmy, ale Bartek Malec i Jaromir Kopp stawali na głowach, żebyśmy wygrali. Mieliśmy tylko półtorej godziny, żeby się pokazać. Komisję konkursową woziliśmy końmi pani Krysi, i to na wozie, a nie bryczką. Poczęstowaliśmy gości dziczyzną, bigosem i ciastem. Parkiem nie mogliśmy się pochwalić, bo prace jeszcze trwały. Bartek zrobił tablice ze zdjęciami ze zlotów samochodów – garbusów, który organizował. Bardzo się staraliśmy – opowiada sołtyska. I jak się okazuje opłacało się, bo Osolin zajął drugie miejsce. – Rozdanie nagród było w zwycięskiej miejscowości, w Dobkowie. Myślę, że komisja miała bardzo trudne zadanie, bo Dobków jest zupełnie inny, to miejscowość górska, ze starą architekturą, zupełnie inną niż osolińska.

    ODPOWIEDŹ

    Please enter your comment!
    Please enter your name here