Nie jestem wrogiem Karola Idzika

    719

    Rozmowa z burmistrzem Markiem Długozimą po zmianie przewodniczącego Rady Miejskiej Trzebnicy

    –  Karol Idzik w oświadczeniu dla prasy stwierdził, że został podczas spotkania klubu radnych krytykowany za swoją wypowiedź na sesji i potwierdził, że to go umocniło w przekonaniu, iż postąpił słusznie…

     – Było to cykliczne odbywające się w każdą pierwszą środę miesiąca spotkanie radnych klubu, więc p. Karol Idzik był na nim obecny z racji przynależności do klubu. W takich spotkaniach uczestniczył przez cały rok, bo jest członkiem klubu. Po prostu został poinformowany o spotkaniu klubu. Na spotkanie to jako gość zaproszony był p. Janusiewicz z koalicyjnego klubu Trzebnica 2000 Plus.

     – Jednak to na tym spotkaniu miały paść stwierdzenia, o których powiedział, że zarówno radni, jak i burmistrz byli niezadowoleni z jego wypowiedzi… Czy mógłby się Pan do tego odnieść?

     – Pan Karol Idzik wystąpił z oświadczeniem, które jest, w mojej ocenie, jego emocjonalnym wystąpieniem, a nie prawdziwą oceną rzeczywistości. Słowa, które wtedy padły, nie znajdują odbicia w tym, co się dzieje w radzie gminy i w klubie. W oświadczeniu padły konkretne zarzuty pod moim adresem, które są nieprawdziwe; na przykład: nigdy nie zabroniłem p. Idzikowi wysyłać listów gratulacyjnych do posła, nigdy nie zabroniłem mu też zwoływania sesji nadzwyczajnych. Przeciwnie, sesję nadzwyczajną zwołał sam, nie informując mnie o tym zamiarze. Później skwitował to słowami: burmistrz nie musi być na sesji, bo nie głosuje. Idąc tym tokiem myślenia musiałbym się odnieść do wszystkich tych nieprawdziwych zarzutów. Pozostawiam to bez komentarza  do oceny mieszkańców naszej gminy. Niech były przewodniczący poda choć jeden przykład, jedną uchwałę, jedną moją propozycję, jedno moje działanie, które zagraża w jego ocenie demokracji. Jeżeli  mówi o klubie, że jest „maszynką do głosowania”, to przypomnę, że jako przewodniczący  przez cały rok, do momentu utraty stanowiska,  głosował za wszystkimi propozycjami burmistrza. I to dosłownie: nigdy nie był przeciwny, ani nawet nigdy się nie wstrzymał od głosu. Dopiero w obliczu utraty stanowiska, i gdy klub stracił do niego zaufanie, próbuje się wybielić. Tymczasem prawda jest taka, że koalicja klubów radnych Marka Długozimy i Trzebnica 2000 Plus miała przygotowany projekt uchwały z podpisami radnych, o odwołaniu Karola Idzika z funkcji przewodniczącego rady, ale na spotkaniu klubowym radni zaproponowali, żeby p. Idzik mógł odejść honorowo, składając rezygnację. Tę propozycję pan Idzik przyjął, a na sesji stworzył nieprawdziwe tło i przesłanki swojego  odejścia. Gdy doszło do głosowania, sam oddał głos przeciwko swojej rezygnacji, a na pytanie radnego Darowskiego, czy pozostanie, jeżeli radni nie przegłosują uchwały o odwołaniu go ze stanowiska, odpowiedział, że tak. Dowodzi to prawdziwej intencji, którą była chęć utrzymania prestiżowego stanowiska za wszelką cenę.

     – Co było przyczyną tego, że przewodniczący Idzik utracił zaufanie Pana i radnych Marka Długozimy?

     – Główną przyczyną był brak współpracy przewodniczącego z klubem i burmistrzem oraz rozbijanie jedności klubu. Pan Idzik sam podejmował decyzje, których nie konsultował z klubem lub ze mną. Weźmy chociażby zwołanie sesji nadzwyczajnej. Ponadto uważam, że panu Idzikowi pomyliły się kompetencje przynależne przewodniczącemu rady, które są ściśle określone przepisami prawa. Swoimi działaniami utrudniał realizację wspólnie opracowanego i popartego przez wyborców planu rozwoju gminy.

     – Karol Idzik twierdzi, że radni koalicji nie mogą mieć własnego głosu i rzeczywiście podczas obrad rady rzadko występują z własnym, odrębnym zdaniem…

     – To jest nieprawda. Na spotkaniach klubowych wszyscy radni wypowiadają się na tematy związane z propozycjami zgłoszonych przeze mnie uchwał. Ich rady i sugestie zawsze biorę pod uwagę i zgłaszam propozycje autopoprawek do projektów wcześniej zgłoszonych. Dobrym przykładem jest gorąca dyskusja w klubie na temat podatków, a jej wyniki to zgłoszone na komisjach inne stawki podatkowe. Po to są spotykania klubu, by każdy radny mógł zaprezentować własne odrębne zdanie, by na klubie odbyła się dyskusja. Wystąpienia na sesji pozostawiam opozycji.  Pan przewodniczący przez cały rok nie wniósł nic konstruktywnego dla rozwoju gminy, nie wnosił żadnych zmian do budżetu. A przecież z racji zawodu mógł popracować na przykład  nad zreformowaniem statutu gminy, który jest przestarzały. Nie jest też prawdą, że radni nie mają odrębnego zdania podczas głosowań, np. Edward Sikora wstrzymał się przy głosowaniu nad podatkiem rolnym, a Jan Zielonka był za przyjęciem sprawozdania finansowego ZLA.

     – Jednak w poprzedniej kadencji radni koalicji przedstawiali odmienne stanowiska także podczas sesji. A radni PiS niejednokrotnie byli przeciwni propozycjom burmistrza…

     – W poprzedniej kadencji oprócz wyboru p. Janiszewskiej na wiceburmistrza, nie było koalicji PO-PiS. Radni Platformy współpracowali z ugrupowaniem Trzebnica 2000 Plus. Trudno mi ocenić motywy wystąpień radnych na sesjach. Często pytania zadawane na komisjach powtarzały się na sesji, być może w celu własnej autokreacji? Radni PiS prezentowali zwykle odmienne stanowisko, ponieważ nigdy nie było formalnej z nimi koalicji.

     – W jaki sposób przewodniczący dowiedział się, że ma zostać odwołany?

     – Na spotkaniu klubu poinformowaliśmy przewodniczącego, że został już przygotowany wniosek o zwołanie sesji nadzwyczajnej wraz z projektem uchwały z podpisami wszystkich radnych koalicji o jego odwołanie. Zaproponowaliśmy mu honorowe odejście poprzez złożenie rezygnacji ze stanowiska przewodniczącego rady, którą to propozycję przyjął.

     – Jednak, skoro  Idzik, jako przewodniczący rady, wniosku o odwołanie nie otrzymał, trzeba uznać, że formalnie go nie było?

     – Ustalenia na klubie były takie, że nie złożymy wniosku o zwołanie sesji nadzwyczajnej wraz z projektem uchwały o odwołanie p. Idzika z funkcji przewodniczącego rady do Biura Rady, gdyż p. Idzik zobowiązał się, że sam złoży rezygnację.

     – Karol Idzik stwierdził, że nie jest wrogiem burmistrza, ale jest przeciwny łamaniu zasad demokracji. Czy Pan jest wrogiem Idzika?

     – Niech p. Idzik poda choć jeden przykład rzekomego łamania zasad demokracji przez burmistrza. Wystarczy wspomnieć, że o cokolwiek poprosił mnie jako radny, czy jako osoba prywatna, zawsze otrzymał pomoc. Nigdy niczego mu nie odmówiłem. Zawsze byłem otwarty na jego propozycje i taką samą zasadę stosuję wobec wszystkich 21 radnych. Dlatego bolą mnie słowa o złej pracy oraz o łamaniu demokracji. Jego wystąpienie na ostatniej sesji wynikało z urażonej dumy człowieka, który został zmuszony do ustąpienia z prestiżowego stanowiska. A to oświadczenie pozostaje jego subiektywnym widzeniem rzeczywistości, stąd chęć dopieczenia mi do żywego. Jego postawa nie licuje z zachowaniem człowieka honoru. Lecz jeszcze raz podkreślam, jestem otwarty na wspólne działania. Zawsze całą swoją siłę, energię, wiedzę i doświadczenie oraz czas poświęcam dla dobra i rozwoju mieszkańców miasta i gminy. Jest to dla mnie służba, do której zostałem powołany przez mieszkańców i to oni mnie oceniają. Zawsze jestem nastawiony na współpracę dla dobra gminy, którą zarządzam, zarówno z posłem Markiem Łapińskim, starostą Robertem Adachem, radnym Janem Darowskim oraz pozostałymi radnymi i innymi podmiotami. Za podejmowane decyzje i działania ponoszę pełną odpowiedzialność. Czy zgodnie z istniejącym prawem mógłbym sprawować niedemokratyczne rządy? Moje oczekiwania wobec radnego Idzika przerosły go, to przecież ja mu zaproponowałem kandydowanie z mojej listy, rekomendowałem go na przewodniczącego, myśląc, że jego wiedza, pracowitość i chęć współpracy zostaną wykorzystane dla naszej gminy. Być może jego obowiązki zawodowe z tytułu wykonywanej funkcji adwokata nie pozwoliły mu poświęcić więcej czasu na pracę na rzecz gminy Nadal mam nadzieję na dobrą współpracę z radnym Idzikiem i nie jestem jego wrogiem.

     – Jak Pan skomentuje fakt, że choć oficjalnie radni koalicji w dalszym ciągu są jednomyślni, w głosowaniu tajnym nastąpił już wyłom?

     – To właśnie jest potwierdzenie demokracji, która panuje w naszym klubie. Demokracja dała możliwość przedstawienia swojego stanowiska temu radnemu. Parafrazując wypowiedź pana radnego Idzika, że demokracja jest zadana, a nie nadana, można powiedzieć, że stanowisko przewodniczącego też jest nadane, a nie zadane.

    ODPOWIEDŹ

    Please enter your comment!
    Please enter your name here