Kto się skarży na nauczyciela?

    856

    Uczniowie często skarżą się, że nauczyciel jakiegoś przedmiotu za dużo wymaga. W większości przypadków problem ten nie wychodzi poza mury szkoły i udaje się go rozwiązać podczas jednej rozmowy zainteresowanych. Tym razem stało się jednak inaczej…

    Na początku stycznia do naszej redakcji przyszedł e-mail o dość powszechnie występującym w szkołach problemie, który w większości przypadków udaje się jednak załatwić wewnątrz szkoły – pomiędzy uczniami a nauczycielem czy dyrekcją. Tym razem ktoś zdecydował jednak załatwić sprawę za pośrednictwem mediów.

    „Piszę do was bo mamy w naszej szkole w Ujeźdźcu Wielkim problem z panią od matematyki.Wielokrotnie rozmawialiśmy z dyrektorem szkoły na ten temat, ale to nie przyniosło żadnego rezultatu. Pani lekceważy dzieci; nie potrafi przekazać wiedzy. Nasze dzieci mają same jedynki i to nie dlatego, że się nie uczą, a tylko dlatego że pani je lekceważy”.

    Zadzwoniliśmy do dyrektora Zespołu Szkół w Ujeźdźcu Wlk. Mariusza Szkaradzińskiego. Okazało się, że ten problem jest mu znany, że był już wcześniej poruszany. Ale, jak wyjaśni dyrektor,  tylko jeden raz otrzymał sygnał od rodziców, że dzieci nie radzą sobie z wymaganiami pani od matematyki: – Każdy taki sygnał przyjmujemy i staramy się rozwiązać korzystnie dla obu stron. Bo trzeba wiedzieć, że nauczyciel z jednej strony chciałby uczyć na takim poziomie, aby wszyscy uczniowie byli w stanie sobie poradzić, ale z drugiej – jest nastawiany na osiąganie wyników i z nich jest  rozliczany – powiedział M. Szkaradziński.

    Nauczycielka matematyki, której dotyczył e-mail na początku nie zgodziła się na rozmowę z nami, później jednak zmieniła zdanie i pojawiła się w gabinecie dyrektora. Bo przecież nie ma w tym nic złego, że nauczyciel jest wymagający:- Staram się przekazać jak najwięcej wiedzy dzieciom i do tej pory nikt się na to nie skarżył. Nie miałam w tej sprawie żadnych sygnałów od uczniów – powiedziała zaskoczona nauczycielka.

    Dyrektor szkoły także poinformował nas o tym, że anonimowa informacja, która została przesłana do naszej gazety jest pierwszą pisemną skargą dotyczącą relacji nauczyciel-uczeń.

    Podczas naszej rozmowy z dyrektorem zaproszony został także Grzegorz Szczepanik, który jest przewodniczącym Rady Rodziców: – To nie jest do końca prawda, że nauczyciel jest winien jedynek uczniów, ponieważ nauczyciel stara się przekazać wiedzę dziecku i jeżeli dziecko nie daje rady, to zawsze będzie mówiło, że nauczyciel za dużo wymaga. A wiadomo, że jest jeden nauczyciel, który za niewiele wstawi piątkę, a jest też taki który będzie więcej wymagał, aby dziecko zdobyło jak największą wiedzę – powiedział G. Szczepanik, dodając po chwili: –  Można powiedzieć, że problem w szkole nie istnieje. Oczywiście, że pojawiają się różne problemy, bo nie ma szkoły idealnej, ale jeśli jakiś problem występuje, jest on zawsze poruszany na radzie rodziców a następnie jest jak najszybciej rozwiązywany przez pana dyrektora, panią wicedyrektor. Problem z wymagającym nauczycielem był poruszany na radzie tylko jeden raz, dyrektor wyjaśniał tę sytuację i później już problem ten nie powrócił, dlatego myśleliśmy, że udało się go rozwiązać. A tu nagle okazuje się, że ktoś napisał w tej sprawie do gazety. To nas zaskoczyło.

     – Ze swojej strony mogę powiedzieć, że na przełomie grudnia i listopada odbyłem rozmowę z rodzicem w sprawie nauczyciela, a konkretnie współpracy nauczyciela z uczniem w trakcie realizacji zajęć dodatkowych. Ponieważ rodzic chciał pozostać anonimowy nie ujawniałem jego danych, a rozmowę z nauczycielem po wizycie rodzica przeprowadziła pani wicedyrektor. W rozmowie z rodzicem zawsze prosimy o sygnał z jego strony, w przypadku gdyby, mimo naszej reakcji, sytuacja się powtórzyła. Takiego sygnału nie było, w związku z tym uznaliśmy, że sprawa została skutecznie załatwiona – stwierdził dyr.Szkaradziński.

    Dyrektor szkoły nie zgadza się z zawartymi w przesłanym do nas e-mailu niektórymi informacjami, m. in. „Wielokrotnie rozmawialiśmy z dyrektorem na ten temat i to nie przyniosło żadnego rezultatu” – ta wypowiedź sugeruje, że duża grupa rodziców wielokrotnie rozmawiała z dyrektorem lub też takie rozmowy miały miejsce na posiedzeniach rady rodziców, a dyrektor nic z tym nie zrobił. Mariusz Szkaradziński poinformował nas o tym, iż nie było takiego zarzutu wobec nauczyciela na posiedzeniach Rady Rodziców. Ani grupa rodziców, ani rodzic uprawniony do ich reprezentowania nie interweniował w tej sprawie. Dyrektor nie zgadza się również ze stwierdzeniem, że „Nasze dzieci mają same jedynki i to nie, dlatego że się nie uczą, a tylko, dlatego że pani je lekceważy.” – Nauczycielka jest osobą wymagającą, a opinie uczniów na temat jej pracy kształtują się następująco. W czasie, kiedy uczniowie chodzą do naszego gimnazjum czasem narzekają, natomiast ci sami uczniowie będąc w szkołach ponadgimnazjalnych są zadowoleni, bo lepiej od kolegów radzą sobie w dalszej edukacji matematycznej – stwierdził pan dyrektor, który zapewnił nas, że w najbliższym czasie przyjrzy się tej sprawie bliżej.

     – Mogę wspólnie z panem przewodniczącym zapewnić, że na najbliższym spotkaniu Rady Rodziców omawiana dzisiaj sprawa będzie jednym z punktów obrad – oznajmił na koniec Mariusz Szkaradziński.

    ODPOWIEDŹ

    Please enter your comment!
    Please enter your name here