Skąd się wzięła aktualna rachuba lat?

901

Obecnie na świecie najpowszechniejsza jest chrześcijańska rachuba lat, a w centrum tych obliczeń pozostają narodziny Jezusa Chrystusa. Jest ona nazywana „erą Chrystusową”, „erą Dionizego” od nazwiska jej twórcy, rzymskiego mnicha Dionizego Mniejszego czy wreszcie, nazywana jest „naszą erą” przez tych, którzy w nazwie chcą unikać imienia Chrystusa. Jeśli nawet imię Chrystusa jest pomijane, to i tak pozostaje ono punktem odniesienia.

Kim był mnich Dionizy Mniejszy, który stworzył powszechnie dziś używaną rachubę czasu? Pochodził ze Scytii (prawdopodobnie to dzisiejsza Dobrudża w Rumunii), jednakże niemal całe życie spędził w Rzymie, gdzie zmarł w 540 roku. Należał do największych uczonych swojej epoki, jednak określał siebie pokornym przydomkiem „Mniejszy” („Exiguus”). Posiadał bogatą wiedzę teologiczną i astronomiczną, biegle znał język grecki i łaciński.

 Na prośbę papieża Jana I, w 525 roku Dionizy opracował tabelę, zawierającą daty obchodzenia Wielkanocy. Istniejący i obowiązujący wówczas wykaz, autorstwa św. Cyryla Aleksandryjskiego, był doprowadzony do 531 roku. Na podstawie skomplikowanego systemu kalendarza księżycowego i słonecznego Dionizy opracował ruchome daty świętowania Wielkanocy na dalsze 95 lat, czyli od 532 do 626 roku. Najbardziej znaczącą nowością w jego obliczeniach  było przyjęcie jako punktu odniesienia narodzenia Jezusa Chrystusa. Uzasadniał to następująco: „Wybraliśmy liczenie lat od Wcielenia Pana naszego Jezusa Chrystusa, aby bardziej był widoczny początek naszej nadziei i by jaśniejszym światłem zabłysło dla nas źródło odnowienia ludzi, czyli tajemnica naszego Odkupienia”. Dionizy odrzucił rachubę lat według popularnej wówczas ery dioklecjańskiej, wg której obliczano dotychczasowe obchody Wielkanocy. Zaczynała się ona od panowania Dioklecjana (284 rok), jednego z największych cesarzy rzymskich i zarazem najbardziej okrutnych prześladowców chrześcijan. Dionizy świadomie pominął stosowanie tej ery, uzasadniając to następująco: „Nie chcieliśmy włączać do naszych obliczeń pamięci bezbożnika i prześladowcy, który byt raczej tyranem niż władcą”. Dionizy nie podawał jednak, w jaki sposób ustalił rok narodzenia Chrystusa. Nie wiadomo nawet, czy sam się tym zajmował. Zapewne przyjął jedną z wersji datowania spotykanych u autorów z III-V wieku.

 Sumując, podkreślmy raz jeszcze, Dionizy zwracał szczególną uwagę na teologiczne znaczenie swej rachuby. W myśl tych założeń mniej interesowała go chronologia. Dla niego decydujące było to, że narodzenie Jezusa jest momentem przełomowym w historii ludzkości, początkiem i źródłem nadziei zbawienia.

Upowszechnienie nowej rachuby

 Żeby było ciekawiej, sam Dionizy Mniejszy nie używał przyjętej przez siebie rachuby do oznaczania jakichkolwiek innych wydarzeń czy faktów poza wspomnianymi tabelami obchodów świąt Wielkanocy. Jak to się stało, że mimo to, rachuba rzymskiego mnicha wprowadzona w VI wieku, do dziś łączy narody świata i stanowi istotny element wspólnego dziedzictwa kulturowego? Jaka była droga upowszechniania się myśli Dionizego?

 Do jej rozpowszechnienia przyczynił się wielki dziejopisarz z VIII wieku, św. Beda Wielebny, zwany też Czcigodnym († 735). Stosował on konsekwentnie w opisach dawnych i współczesnych wydarzeń historycznych obliczenia w stosunku do narodzin Jezusa. W ten sposób utrwalił dzieło rzymskiego mnicha. Wkrótce w Anglii pojawiły się pierwsze dokumenty prywatne i królewskie, które przyjmowały jako podstawę datowania Boże Narodzenie. Tak więc, ten sposób obliczania upowszechnił się w VIII – IX wieku, najpierw na Wyspach Brytyjskich, następnie w państwach karolińskich, by w XI wieku rozpowszechnić się także w Italii. Hiszpania przyjęła nowy sposób rachuby lat dopiero w XIV wieku, a ujednolicenie w całej Europie nastąpiło w roku 1700, gdy w Rosji na mocy specjalnego ukazu cara Piotra Wielkiego wprowadzono rachubę lat od Narodzenia Jezusa (!).

 Dziś nie wyobrażamy sobie chyba innego sposobu obliczania dat, dlatego można powiedzieć, że rachuba Dionizego ma nie tylko wymiar praktyczny, ale także jednoczący ludzkość. Posługuje się nią ogromna część ludzkości, niezależnie od światopoglądu i wyznania. Łączy więc narody świata i stanowi ważny element wspólnego dziedzictwa kulturowego.

Błąd Dionizego. Czy zmienić kalendarz?

Dziś powszechnie wiadomo, że Dionizy popełnił błąd w swych obliczeniach daty narodzin Jezusa Chrystusa. W rzeczywistości należało przyjąć datę o kilka lat wcześniejszą. Mówi się, że od czterech do siedmiu lat. Co z tym fantem zrobić? Czy istnieje konieczność reformy kalendarza, jak niektórzy czasami sugerują?

Próbując odpowiedzieć, warto ponownie uzmysłowić sobie skomplikowane i różnorodne sposoby obliczania lat w starożytności. Dionizy Mniejszy nie był historykiem i nie prowadził szczegółowych badań historycznych. Jako teolog szczególną uwagę przywiązywał natomiast do teologicznego znaczenia dat i wydarzeń. Rok narodzenia Jezusa ustalił w ten sposób, że umieścił go na początku jednego z cykli wielkanocnych (liczących 19 lat), a więc w pierwszym jego roku. Uczynił tak po to, by podkreślić, że Chrystus jest początkiem wszystkiego, od Niego wszystko się zaczyna. „Zgodnie z tymi przyjętymi założeniami teologicznymi, była to rachuba prawidłowa” – podkreśla ks. Józef Naumowicz.

 Z kolei ks. Jan Kracik pisze: „Przypomnienie umownego charakteru terminu Bożego Narodzenia to nie odzieranie go ze swojskiego ciepła, ale szansa uświadomienia codziennej aktualności prawdy, że Bóg stał się człowiekiem. A to znacznie więcej niż traktowanie przez wielu tej bliskości jako urodzinowej, która wzrusza i przemija wraz z sypiącą się choinką”.

 W związku ze wspomnianym błędem, w historii powraca pytanie: Czy zatem nie należy zreformować kalendarz i dostosować go do rzeczywistej daty narodzin Chrystusa? „Zmiana kalendarza nie jest prosta ani też konieczna” – odpowiada ks. Naumowicz. Mimo większej wiedzy historycznej, nadal trudno byłoby ustalić dokładny rok narodzin Jezusa. Cytowany autor zwraca też uwagę na względy praktyczne. Jakiekolwiek korekty kalendarza, wymagałyby zmiany dat wszystkich wydarzeń historycznych, a to wprowadziłoby więcej zamieszania, niż pożytku.

Kalendarz juliański – kalendarz gregoriański

 Jeszcze jedno ważne dopowiedzenie dotyczące reformy kalendarza, określanego powszechnie jako gregoriański. Nowy rok cywilny rozpoczyna się 1 stycznia. Ale trzeba pamiętać, że jest to data umowna i przyjęta raczej przypadkowo. W starożytnym bowiem Rzymie nowy rok zaczynał się w marcu. Wtedy też dwaj konsulowie wybierani dokładnie na jeden rok obejmowali swój urząd. Jednak w 153 roku przed Chrystusem obaj konsulowie polegli w walce. Ponieważ trwała wojna i potrzebni byli przywódcy, stąd szybko wybrano nowych, którzy objęli funkcję już 1 stycznia. Odtąd data ta przyjęła się jako początek roku cywilnego. Tę tradycję utrzymał Juliusz Cezar w swojej reformie kalendarza w 46 roku przed Chrystusem. Kalendarz ten, zwany od imienia cezara „juliańskim”, stosowany był w całym Cesarstwie Rzymskim, a następnie stał się dziedzictwem kultury europejskiej i światowej.

 W miarę upływu lat i wieków okazała się konieczna reforma kalendarza juliańskiego. Nastąpiło to w XVI wieku z polecenia papieża Grzegorza XIII, stąd obecny kalendarz określa się od jego imienia „gregoriańskim”.

 Czym była podyktowana konieczność reformy kalendarza? Otóż w kalendarzu juliańskim rok liczył 365 dni, a co cztery lata, w tzw. roku przestępnym, dodawano jeden dzień. Niezupełnie jednak zgadzał się on z czasem astronomicznym. Był o 11 minut i 12 sekund dłuższy od roku słonecznego, a więc od rzeczywistego czasu obiegu Ziemi dookoła Słońca. Z tej, pozornie niewielkiej różnicy, w ciągu 128 lat powstawał jeden pełny dzień. W ciągu kilkunastu wieków rozbieżności między rokiem astronomicznym i kalendarzowym były coraz większe. Dla Kościoła nie było to obojętne, gdyż zgodnie z postanowieniem Soboru Nicejskiego z 325 roku Wielkanoc przypada w niedzielę po pierwszej  wiosennej pełni księżyca.

 Dlatego w 1582 roku papież Grzegorz XIII wydał bullę „Inter gravissimas”, która w trybie administracyjnym likwidowała 10 dni, jakie w kalendarzu juliańskim narosły od Soboru Nicejskiego. Tak więc rok 1582 skrócono o 10 dni, aby przywrócić zgodność dat z kalendarzem słonecznym. Decyzją papieża po 4 października 1582 roku nastąpił 15 października. Wg reformy papieskiej, rok przestępny nadal obowiązywał co cztery lata, jak w kalendarzu juliańskim, z tym, że w ciągu każdych czterech wieków trzy takie lata będą jednak zwyczajne (zawierające pełne setki lat, a niedające się bez reszty podzielić przez 400: np. 1700, 1800, 1900). Chodziło o to, aby na przyszłość nie powstawała różnica między rokiem słonecznym i kalendarzowym. Kalendarz gregoriański przyjął się szybko w krajach katolickich, następnie przyjęły go Kościoły protestanckie. Ale niektóre państwa, zwłaszcza prawosławne, odeszły od tzw. starego kalendarza, czyli juliańskiego dopiero w XX wieku, np. Bułgaria, Rumunia, Rosja, Grecja. Musiały one jednak odjąć nie dziesięć, ale już trzynaście dni. Wynikało to stąd, że lata 1700, 1800 i 1900 w kalendarzu gregoriańskim nie były przestępne i trwały o jeden dzień krócej niż w juliańskim. Stąd powiększyły różnicę między oboma kalendarzami o trzy dni. Kalendarz juliański stosują nadal Kościoły wschodnie, głównie przy wyznaczaniu daty świąt liturgicznych.

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here