Ośrodek kultury wolny od kontroli?

64

Po zamieszaniu z rezygnacjami radnych Janiszewskiej i Buczaka oraz po powołaniu w ich miejsce nowych radnych, ugrupowanie burmistrza Długozimy nie pozostawiło żadnych złudzeń. Okazało się, że przychylni burmistrzowi radni biorą wszystko, nawet komisję rewizyjną.

Rada definitywnie potwierdziła wygaśnięcie mandatów Janiszewskiej i Buczaka. Tym razem nie ma już odwrotu, a byli radni „nie mogą się rozmyślić…”

Na wakujące miejsca w radzie weszli kolejni na liście komitetu Marka Długozimy: Mateusz Stanisz i Andrzej Łoposzko. Obaj panowie – a przy okazji także Janusz Szydłowski – zgłosili akces do komisji budżetowej, a radny Łoposzko także do komisji komunalnej. Łoposzko przejął także po Buczaku przewodnictwo w komisji budżetowej, wygrywając w głosowaniu z opozycjonistą Adamem Gubernatem.

Radny Jan Darowski zapytał się, czy gmina Trzebnica nie ma żadnych rachunków w banku, którego dyrektorem oddziału jest radny Łoposzko. Okazało się, że ma obligacje, choć w innym oddziale. Powstała zatem wątpliwość, czy Andrzej Łoposzko może być radnym skoro bank obsługuje finanse gminne.

Najwięcej emocji wzbudził wybór komisji rewizyjnej, zwyczajowo zdominowanej przez opozycję. Tym razem tak się nie stało, bo choć rzeczywiście do pracy w niej zgłosiło się czterech radnych opozycyjnych: Adam Gubernat, Wojciech Wróbel, Paweł Wolski i Janusz Szydłowski, to jednak klub Marka Długozimy przebił ich, wystawiając drużynę pięcioosobową: Barbara Trelińska, Tadeusz Cepiel, Jan Zielonka, Mateusz Stanisz, Andrzej Łoposzko. Dzięki temu został ustanowiony pewien historyczny pułap: w komisji rewizyjnej pracuje blisko połowa rady. Czy zatem kontroli będzie więcej? Niekoniecznie, bo obecność niektórych radnych, spowodowała obawy innych o bezstronność: przewodniczący rady Karol Idzik, spytał Gubernata, czy fakt, że w poprzedniej kadencji był zastępcą burmistrza nie będzie kolidować z jego pracą, polegającą na kontroli także zadań realizowanych przed rokiem i wcześniej.

 Tymczasem radny Darowski zauważył, że jeszcze bardziej narażony na stronniczość przy podejmowaniu kontroli będzie Mateusz Stanisz, pracownik jednostki podległej samorządowi, czyli pośrednio burmistrzowi – a do niedawna kierownik w tej jednostce! Bowiem stanowisko kierownika administracyjnego utracił i został menedżerem kultury już po wyborach, gdy okazało się, że ma szansę zostać radym, a jako radny nie może być kierownikiem w jednostce podległej samorządowi. Ten prosty zabieg pozwolił mu na objęcie mandatu radnego.

Stanisz wprawdzie zadeklarował, że jeżeli zajdzie potrzeba kontroli jego instytucji, to on się wyłączy. Jednak już kilka minut później zgodził się kandydować na… przewodniczącego komisji rewizyjnej jako kontrkandydat Wolskiego. Taka decyzja radnych klubu Długozimy wzbudza wiele kontrowersji. Po pierwsze radni Długozimy mają w komisji większość, a więc kontrole mogą być delikatnie mówiąc „pobieżne”, to do tego przewodniczącym został radny, który pracuje w jednostce, którą to radni powinni okresowo kontrolować. Przypomnijmy, że wiele dotacji z gminy na różnego typu projekty takie jak np. „Młodzi śpiewni” otrzymał właśnie Stanisz i teraz to on sam ma zarządzić kontrolę wydatkowania dotacji.

Wydaje się, więc, że nowy przewodniczący siebie jako przewodniczącego wyłączyć raczej nie będzie mógł za to placówkę spod kontroli… owszem.

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here