Czy lokatorzy komunalki zostaną bez wody?

78

Lokatorzy budynku przy ul. kard. Stefana Wyszyńskiego 2 w Obornikach Śl. są zrozpaczeni i z trwogą patrzą w najbliższą przyszłość. Niedawno otrzymali zawiadomienia, że ponieważ zalegają z opłatami do Zakładu Gospodarki Komunalnej, od 14 lutego zostaną pozbawieni wody.

Budynek przy ul. Wyszyńskiego 2 należy do wspólnoty mieszkaniowej. Dwa lokale wykupili dotychczasowi najemcy, cztery w dalszym ciągu są komunalne. – Każdy z lokatorów ma swój wodomierz. W czynszu płacimy do ZGM za wodę i za kanalizację – mówi p. Jerzy. – W moim wypadku jest to 50 zł miesięcznie, czyli 600 zł rocznie. To wszystko miało być w ZGM przeliczone i wpłacone na konto Zakładu Gospodarki Komunalnej. Jak się okazuje, nie zostalo.

Pod koniec stycznia lokatorzy domu dostali zawiadomienie z ZGM, że zakład wodociągowy, w związku z nieuregulowanymi rachunkami za wodę, 14 lutego odetnie im dostęp do wody i… możliwość odpływu ścieków. Zastępczy punkt czerpania wody wyznaczono w zakładzie wodociągów przy ul. Trzebnickiej, czyli ok. 1,5 km od domu przy ul. Wyszyńskiego – licząc na skróty!

– Każdy ma w domu  swój wodomierz. Te liczniki były sprawdzane raz na pół roku. Ale płacimy ryczałtem co miesiąc w czynszu i to jest dopiero później rozliczane. Ja za drugie półrocze 2010 r. mam nadpłatę 150 zł w ZGM, bo ZGK nie dostało nic.

Sprawdziliśmy w Zakładzie Gospodarki Komunalnej. – Rzeczywiście, w związku z wieloletnimi zaległościami wysłaliśmy do administratora tej wspólnoty takie zawiadomienie – powiedziała nam prokurent ZGK Krystyna Rajzer. – Bardzo trudno rozmawia się nam z tym odbiorcą. Nie mamy żadnej możliwości ściągnięcia zadłużenia, dlatego sięgnęliśmy po rozwiązanie ostateczne. Jeżeli zaległości nie zostaną uregulowane, 14 lutego odetniemy dopływ wody. Nie zostawimy jednak ludzi samych sobie. Zainstalujemy w budynku osobne wodomierze dla każdego mieszkania i możemy podpisać umowy indywidualne. Jednak każdy będzie musiał sam pociągnąć instalację z piwnicy do mieszkania.

Jednocześnie pani prokurent sprostowała informację o odcięciu odpływu ścieków. – To tylko błąd pisarski.

– Pismo dostaliśmy w czwartek 27 stycznia. Jedna z sąsiadek poszła do dyrektora Mroza. Powiedział, że on do tego nic nie ma, bo wodę zamyka ZGK. Poszła więc sąsiadka na wodociągi i tam dowiedziała się, że oni wykonują tylko polecenia przełożonych. Uważam, że takie traktowanie  przez zarządcę, to jest bezczelność. Oni nie płacą, a my mamy za to ponosić konsekwencje – dodaje wzburzony lokator.

Krzysztof Jurczyszyn podejrzewa, że to jego mieszkanie jest zadłużone  i obawia się, że gdy woda zostanie odcięta, to wszyscy będą mieli pretensje właśnie do niego. Sam jednak nie czuje się winny. Przeciwnie, ponieważ ma trójkę małych dzieci, bieżącej wody w domu potrzebuje najbardziej: – Gdy dostałem przydział tego mieszkania w kwietniu 2007, to tu była melina. Mieszkanie nie nadawało się do zamieszkania, a łazienka, bez wodomierza była ogólnie dostępna – powiedział. Zanim się jednak sprowadził z rodziną, trzeba było przeprowadzić dezynfekcję, a później remont. Umówił się wtedy z poprzednim dyrektorem, ZGM, że wszystkie prace sfinansuje sam, za to nie będzie płacił czynszu do czasu, gdy faktycznie w mieszkaniu zamieszka.

Pamięta, że mieszkaniu nie było prądu, ani gazu, ale woda w kranach była zawsze, choć  w jego mieszkaniu nie było wodomierza. Gdy po kilku miesiącach wprowadził się, za wodę miał liczony ryczałt. Po roku,  za własne pieniądze kupił wodomierz, który zainstalował pracownik ZGM. Wydawało się, że wszystko jest w porządku, bo z płatnościami nie zalegał.

Tak było do czasu, gdy przyszedł nowy dyrektor. Wtedy okazało się, że nie spisał umowy z poprzednikiem i  teraz będzie musiał spłacać cały czynsz. Pogodził się z tym i poprosił, żeby zaległość rozłożono mu na raty, które spłacał. W grudniu ub. roku jednak dostał rozliczenie za wodę i ścieki, i okazało się, że jest dłużny ok. 1050 złotych.

Z dyrektorem Mrozem próbowaliśmy się skontaktować kilkakrotnie. Najpierw odesłał nas do burmistrza  Obornik Śląskich, który zaproponował likwidację zakładu. Jednak  burmistrz Sławomir Błażewski nie miał nic do powiedzenia na temat ZGM. Udało nam się „złapać” Mroza po sesji Rady Miejskiej, na której podjęto decyzję o likwidacji zakładu mieszkaniowego. – Nic panu nie powiem na temat rozliczeń za wodę, bo ZGM już wypowiedział wszystkim wspólnotom umowy o administrowanie – skwitował dyrektor. – Na pytanie, jak zamierza w takim razie dostarczać wodę mieszkańcom lokali komunalnych, odpowiedział, że… znajdzie sposób.

Od ubiegłej środy ZGM zarządza likwidator Iwona Fuławska. Poinformowała nas, że z opłatami za wodę zalega w tym domu trzech lokatorów. Nie chciała jednak ujawnić, ani wysokości poszczególnych długów, ani sumarycznego. Nie dowiedzieliśmy się też, jak stare jest to zadłużenie.

Wbrew temu co mówił dyrektor Mróz, Iwona Fuławska stwierdziła, że administratorem tej wspólnoty pozostaje nadal ZGM. Oznacza to, że w dalszym ciągu reprezentuje wszystkich lokatorów także wobec zakładu komunalnego i powinien zadbać o założenie nowej instalacji. Zapłacić za nią powinni jednak członkowie wspólnoty, czyli właściciele mieszkań oraz – dla lokali komunalnych – ZGK, które z powodu zadłużenia jest likwidowane. 

Fuławska obiecała, że przed dniem 14 lutego nowa instalacja powstanie. Na koszt gminy, czyli podatnika?

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here