Dementowanie czy dezinformowanie?

164

Szef obornickiej orkiestry Dawid Michałkiewicz, informując 21 stycznia naszą dziennikarkę o wydatkach na finał dołączył takie oświadczenie: „Pragnę także zdementować fałszywą informację jaka ukazała się na temat burmistrza Obornik Śląskich pana Sławomira Błażewskiego i jego braku zainteresowania licytacją  w Obornickim Ośrodku Kultury. Pan burmistrz brał udział w naszej licytacji, za bardzo przyzwoitą cenę kupił on pióro, którym została podpisana umowa partnerska między Obornikami Śl. a Obornikami Wielkopolskimi. Następnie przeznaczył pióro na rzecz aukcji która odbędzie się za rok.”

Zdziwiło mnie to bardzo, bo obserwowałem całą licytację i widziałem, że burmistrz przyszedł pod sam jej koniec i był tam do czasu gdy uczestnicy wyszli przed budynek OOK, by oglądać pokaz „światełka do nieba”, który – zgodnie z programem – odbył się po licytacji. W dodatku, mimo że od imprezy minęło wtedy już prawie dwa tygodnie, jej szef nie wezwał do sprostowania ani mnie jako autora, ani redakcji.

Spytałem więc burmistrza Sławomira Błażewskiego, czy brał udział w orkiestrowej licytacji  i w jakich okolicznościach. Szef samorządu swoim zwyczajem unikał rozmowy. Powiedział tylko, że wziął udział w licytacji po… „światełku do nieba”, że cenę wywoławczą 300 zł na wystawione pióro podbił do 310 zł i wygrał. Gdy zapytałem, jak doszło do tej licytacji, odesłał mnie do organizatorów.

Prowadzący aukcję orkiestrowych gadżetów Bogdan Sapkowski wyjaśnił, że decyzja o zorganizowaniu drugiej części licytacji zapadła pod koniec pierwszej. – Wszystko działo się spontanicznie, więc nie pamiętam szczegółów. Prawdopodobnie kiedy zakończyła się licytacja tortu podszedłem do burmistrza, żeby przeprosić za uwagi, jakimi go przywitałem. On z kolei usprawiedliwił swoje spóźnienie. Wtedy zapytałem też oficjeli, czy chcą brać udział w aukcji, i czy może być licytowane  pióro, które już było kupowane przez władze Obornik Śl. i przekazywane z powrotem dla orkiestry. Ustaliliśmy też wtedy cenę wywoławczą.

Sapkowski wyjaśnił, że pióro przechowywane jest w ośrodku kultury i przez całą aukcję znajdowało się wśród innych gadżetów. Zapytany, dlaczego nie zostało zlicytowane wcześniej, podczas  „pierwszej części aukcji”, odpowiedział, że jest to przedmiot, który ma wartość symboliczną i mógłby nie uzyskać odpowiedniej ceny.

– Wydaje mi się, że zaprosiłem publiczność na drugą część aukcji, jednak nie umiem powiedzieć, czy ludzie już wychodzili przed ośrodek i ile osób zostało w sali. Nie pamiętam też, czy później oprócz burmistrza ktoś jeszcze licytował i ile razy on podbijał cenę, ale po sprzedaniu pióra nie wystawialiśmy już nic, bo nie było odpowiednich warunków: licytację zagłuszał przygotowujący się do występu zespół. Pióro burmistrz od razu przekazał orkiestrze – stwierdził Sapkowski, dodając, że gdyby burmistrz nie przyszedł, w ogóle nie byłoby licytowane.

Sapkowski przyznał też, że rozmawiał z Michałkiewiczem na temat informacji w NOWej gazecie. Ustalili, że trzeba to jakoś sprostować i wyjaśnić. Jednak o formie i treści przesłanego „sprostowania” nie wiedział. –  To jest wynik jego młodego wieku, niedawno skończył dziewiętnaście lat oraz emocjonalnego zaangażowania w akcję – powiedział Bogdan Sapkowski.

Być może rzeczywiście panowie, którzy umawiali się na „drugą część licytacji” nie mieli złych zamiarów. Że chodziło tylko o umożliwienie burmistrzowi, który spóźnił się na finał, udziału w tym charytatywnym przedsięwzięciu i wpłacenie jakiejś sumy. Być może w ten niedzielny wieczór nikt nie zamierzał robić promocji szefowi samorządu. Faktem jest jednak, że podczas aukcji złamano zasady fair-play. Po pierwsze, skoro pióro było wystawiane już wcześniej, znana była jego cena i taką można było ustalić na wywołanie. Na początku aukcji ludzie mieli jeszcze pieniądze i mogli ją podbić. Po drugie – aukcja to forma sprzedaży jawnej i ustalenie jej między sprzedawcą, a potencjalnym nabywcą jest zwyczajnym oszustwem. Wreszcie po trzecie – po pięknej walce, a właściwie współpracy, o orkiestrowy tort, należało definitywnie zakończyć aukcję, a burmistrz mógł swój udział  zaakcentować, wrzucając po prostu pieniądze do puszki bez walki o fanty.

Czy więc Dawid Michałkiewicz teraz pragnie dementować, czy raczej maskować mistyfikację urządzoną podczas finału WOŚP w Obornikach Śląskich?

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here