Nie ukradł tych kur?

41

Niewinny-usłyszał w czwartek w Sądzie Rejonowym w Trzebnicy pan Zbigniew, którego siostra oskarżyła o kradzież kur na kwotę 230 zł. Sąd stwierdził, że ma za mało dowodów, na to, aby oskarżonego uczynić winnym stawianego mu zarzutu.

Sprawa w Sądzie Rejonowym w Trzebnicy odbyła się w czwartek. Na rozprawie pojawiło się poszkodowane małżeństwo, a także oskarżony wraz z żoną, która w tym dniu składała zeznania przed sądem. Obie rodziny mieszkają na wspólnym gospodarstwie w jednej z podtrzebnickich wiosek. I jak mówią, żyją w konflikcie już od 27 lat, ponieważ mama przepisała gospodarkę nie na córkę, panią Marię, a na syna, pana Zbigniewa.

Czwartkowa rozprawa w Sądzie Rejonowym w Trzebnicy dotyczyła kradzieży kur. Pani Maria Z. oskarża swojego brata Zbigniewa W. o to, że ten 26 sierpnia ub. r. ukradł jej kury. Pani Maria wyszła w tym dniu pod wieczór na podwórko, ponieważ usłyszała głośne gdakanie. Wówczas zobaczyła, że brat z żoną znajdują się w jej kurniku. Żona trzymała worek, a brat coś do niego chował. Gdy zobaczyli właścicielkę kur krzyczącą na nich, uciekli z workiem na swoją posesję. Na drugi dzień mąż pani Marii próbował doliczyć się kur i jak twierdzi, brakowało wtedy jednego koguta.

Obie rodziny mieszkają na wspólnym gospodarstwie i mają wspólne podwórko. Podczas zeznań w czwartek, żona pana Zbigniewa W. powiedziała, że nie pamięta co się działo 26 sierpnia z kurami.

– Maria Z. chowa kury, które chodzą po naszej, ogrodzonej części. Chodzą też po okolicznych podwórkach sąsiadów. Rano otwiera je i wypuszcza, po czym przez cały dzień chodzą wszędzie i dopiero wieczorem je zamyka. Gdy mąż chce wypuścić psy, to ona się denerwuje, że zamykamy jej kurnik, ale musimy tak robić, aby psy nie zagryzały kur – powiedziała na rozprawie żona Zbigniewa W.

Mimo wszystko Maria Z. oskarża brata i jego żonę o to, że ich psy zagryzają jej kury. Ci mówią, że czasami zdarzały się sytuacje, że psy zagryzły kury, bo wiadomo to są zwierzęta. Ale do takich sytuacji dochodziło wtedy, gdy kury latały po ich posesji. Zresztą zdarzały się i zagryzienia kur na innych posesjach czy ogródkach, gdzie również znajdowały się psy sąsiadów. Pani Maria kiedyś nawet w jednym przypadku wezwała policję.

Na rozprawie Zbigniew W. poprosił sąd o oddalenie oskarżenia. Stwierdził, że nie miał podstaw do tego, aby kraść siostrze kury, a jeżeli one giną, to niech ich lepiej pilnuje.

Po krótkiej przerwie sąd uznał, że Zbigniew W. jest niewinny wobec stawianych mu zarzutów z art. 119 par.1 kodeksu wykroczeń, który mówi, że kto kradnie lub przywłaszcza sobie cudzą rzecz ruchomą, jeżeli jej wartość nie przekracza 250 złotych, podlega karze aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny. Swoją decyzję sąd uzasadnił brakiem wystarczających dowodów na to, aby uznać oskarżonego za winnego postawionego mu czynu.

Dowody, które zebrano nie wskazują na to, że pan Zbigniew W. jest winny. Państwo Z. zgłosili kradzież drobiu na kwotę 230 zł, ale kury zagryzane były nie tylko przez psy państwa W., ale także przez psy na okolicznych posesjach. Oskarżony był 26 sierpnia przy drzwiach, ale na drugi dzień brakowało tylko koguta, a kradzież państwo Z. zgłosili na kwotę 230 zł, w tym przypadku musiałoby brakować więcej drobiu. Ponadto na podstawie konfliktu pokrzywdzona wywnioskowała, że to brat jej ukradł kury. To jednak nie są wystarczające dowody na to, aby oskarżonego uznać winnym kradzieży.

W tym przypadku najlepszym dowodem byliby świadkowie, jednak jak się okazuje, świadków brak, a najwięcej na ten temat mogłyby powiedzieć same kury, jedyni świadkowie całego zdarzenia. Te jednak choćby chciały,  nic powiedzieć nie mogą…

PODZIEL SIĘ

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here