Gmina Żmigród pod wodą

177

Od dwóch tygodni na terenie gminy Żmigród obowiązuje alarm przeciwpowodziowy. Poziom rzek: Orli, Sąsiecznicy i Baryczy jest przekroczony o kilkadziesiąt centymetrów. Od kilku dni krajowa piątka jest nieprzejezdna – woda wylała się z koryta rzeki, natomiast w Korzeńsku dwa domy wraz ze szkółką drzewek zostały podtopione.

Gwałtowne ocieplenie, jakie nastąpiło niedawno i masowe roztopy spowodowały, że poziom rzek w gminie Żmigród gwałtownie wzrósł. Moment krytyczny nastąpił w nocy, z niedzieli na poniedziałek kiedy Orla wystąpiła z koryta podtapiając dwa domy. Udaliśmy się we wtorkowe przedpołudnie razem z naszą lokalną telewizją TVNOWA.PL na miejsce zdarzenia.

Najgorsza sytuacja na Orli

Przejeżdżając obwodnicą żmigrodzką obserwowaliśmy podwyższony stan Młynówki i Sąsiecznicy (na szczęście miastu nie grozi niebezpieczeństwo zalania), znacznie gorzej sytuacja przedstawiała się w Korzeńsku – już na trasie przed wioską widzieliśmy podtopione pola uprawne, natomiast w samej wiosce podtopione zostały dwa domy i szkółka drzewek. Na wysokości mostu, pod którym przepływa Orla ulokowali się strażacy monitorujący sytuację, część osób ze sztabu przeciwpowodziowego udała nieco dalej, by tamować wyrwę na wale – powód podtopień. Nie zabrakło gapiów, którzy co chwilę przystawali na moście i z niepokojem obserwowali rosnący poziom Orli: – No cóż tragedia, szkoda mi tych ludzi, którym zalało domy, ja mieszkam wyżej, więc mi to nie grozi – powiedział jeden z mieszkańców wioski. Rzeczywiście widok nie był przyjemny dla oka: dwa nowe budynki zostały podtopione – do wejścia jednego z nich prowadziła prowizoryczna kładka ułożona z cegieł i palet, w drugim domownicy obwarowali się workami z piaskiem, które ułożone zostały przed wjazdem do posesji oraz przed wejściem do domu. Niestety w żaden sposób nie udało im się zabezpieczyć prowadzonej od lat szkółki drzewek: – Już trzeci raz jesteśmy zalewani; największe straty ponieśliśmy podczas ubiegłorocznej czerwcowej powodzi, kiedy drzewka były w rozkwicie i zostały zalane. Teraz być może uda nam się ocalić drzewka, z uwagi na tę porę roku są w uśpieniu i być może nie zareagują na to zalanie. Tym, czym obecnie się martwimy, to walka z wodą, żeby nie wdarła się do mieszkania, woda jest jeszcze wyżej. Wyciągnęliśmy wszystko z piwnicy, dokumenty i sprzęt. Gmina nam pomaga, regularnie dowozi worki z piaskiem. Jednak mam pretensje do zarządcy cieków. Przecież ta wyrwa w wale jest już od marca ubiegłego roku, słyszałam że rozpisane były przetargi, jednak nie wyłoniły zwycięzcy.  Dlaczego nie robi się nic w tej sprawie? – dodaje rozżalona Beata Chojewska.

Właścicielka szkółki dodaje, że będzie musiała pomyśleć nad podjęciem innej działalności: – Najprawdopodobniej zrezygnujemy z prowadzenia szkółki, za dużo nas to kosztuje, a szkoda bo prowadzimy ją od kilkunastu lat i w sezonie zatrudniamy nawet 30 osób z okolic – dodaje kobieta.

Strażacy próbowali ratować sytuację, by nie dopuścić do jeszcze większych strat. Sytuacja nie wyglądała ciekawie – trudno było dostać się do przerwanego wału: – Strażacy łodzią transportowali belki z sianem, którym łatali wyrwę – powiedział Sławomir Frania ze sztabu przeciwpowodziowego.

W innym miejscu, tym razem na polderze Jamnik trwała kolejna batalia z wodą. Tam strażacy przy pomocy pracowników MZGK łatali powstałą wyrwę. Akcja trwała całą noc, dopiero nad ranem udało się opanować sytuację. Kiedy udaliśmy się na miejsce buty grzęzły nam w błocie, cały wał był nasiąknięty od nadmiaru wody: – W tej chwili sytuacja jest ustabilizowana, wyrwa jest doszczelniana, woda przelewała się na nieużytki rolne – wyjaśnił Sławomir Frania. Na miejscu spotkaliśmy burmistrza Roberta Lewandowskiego, który przez cały czas monitoruje sytuację w gminie: – Znajdujemy się w tej szczególnej sytuacji, jesteśmy położeni w Dolinie Baryczy, otoczeni trzema rzekami. W tej chwili z każdej strony jest zagrożenie, szczególnie na Orli, gdzie przez niezałataną przerwę w wale  woda przelewa się od kilkunastu dni przez piątkę i przez nowe uszkodzenie wału wraca do Orli – dodał Lewandowski.

Pomimo doszczelniania wyrwy nie udało się uniknąć wtargnięcia wód Orli na krajową piątkę. Od kilku dni kierowcy podróżujący na trasie Wrocław – Poznań, na odcinku Borek-Korzeńsko kierowani są objazdem na starą trasę piątki: – Winien zaniedbania jest Dolnośląski Zarząd Melioracji i Urządzeń Wodnych, który nie załatał w porę wyrwy. Natomiast ja, jako gospodarz gminy, mam obowiązek kierowania sztabem i  podejmowania wszelkich środków, by ratować dobytek mieszkańców – dodał burmistrz.

W Wiszni alarm, jednak bez zagrożeń

Ponieważ w  ubiegłorocznej  czerwcowej powodzi ucierpieli także  mieszkańcy gminy Wisznia Mała, postanowiliśmy sprawdzić jak przedstawia się sytuacja na Odrze i Widawie: – Stan rzek  w gminie powoli się pogarsza. Widawa utrzymuje się powyżej stanu ostrzegawczego, odnotowuje się stały, nieznaczny przypływ wody. Powołany został sztab przeciwpowodziowy, który przy pomocy specjalistycznych urządzeń monitoruje sytuację w gminie -powiedział sekretarz gminy Edward Cudecki.

Tendencje spadkowe

Strażacy na bieżąco monitorują stan rzek w gminie i na szczęście odnotowują systematyczne opadanie wód. Dane zmieniają się dosłownie co godzinę, pocieszające jest jednak to, że odczyty wskazują kilkucentymetrowe spadki  Według danych z poniedziałku, z godz. 11.50 poziom rzeki Orla wynosił 339 cm (dla porównania 20 stycznia było 370 cm), stan alarmowy przekroczony jest o 79 cm. To samo tyczy się Sąsiecznicy, której poziom wody wynosi 270 cm, przekroczony o 40 cm, ale również powoli opada. Barycz na wysokości miejscowości Łąki utrzymuje się na wysokości 295 cm (jeszcze kilka dni temu wynosiła 310 cm), do stanu ostrzegawczego brakuje 17 cm. Widawa w Krzyżanowicach  przekracza o 49 cm stan ostrzegawczy, poziom rzeki wynosi 249 cm, jednak tutaj również powoli opada.

Pomimo tego, że wody w rzekach obniżają swój stan, w dalszym ciągu zalany odcinek krajowej piątki jest zablokowany: – Nie wiadomo kiedy będzie przejezdny, najpierw trzeba będzie zrobić ekspertyzę. Woda, która przez kilka dni stała i podmyła drogę mogła doprowadzić do uszkodzeń, teraz podczas minusowych temperatur może dojść do rozsadzenia asfaltu, dlatego dopiero po ekspertyzie, kiedy będzie pewny stan drogi zarządca zadecyduje o ponownym puszczeniu ruchu samochodowego – dowiedzieliśmy się w jednostce straży w Trzebnicy.

Strażakom udało się zabezpieczyć przerwany wał na Orli, żeby woda nie przelewała się na pola, jednak w dalszym ciągu pozostaje uszczelnienie zapory. Próbowaliśmy dowiedzieć się u zarządcy cieków (Dolnośląskiego Zarządu Melioracji) dlaczego wyrwa nie została załatana przez cały rok i kiedy zostanie załatana – niestety nie otrzymaliśmy odpowiedzi. Relację wideo opisującą sytuację powodziową w gminie Żmigród mogą państwo zobaczyć na stronie internetowej www.TVNOWA.PL- Internetowa Telewizja Krainy Wzgórz Trzebnickich.

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here