OGIEŃ SPALIŁ LIDERA, ALE…

116

Po emocjonującym spektaklu siatkarze Ognia Żmigród pokonali we własnej hali lidera dolnośląskiej IV ligi SIL KUS-KUS Kamienna Góra. O losach bardzo ważnej „bitwy” zadecydował zwycięski tie-break żmigrodzian.

O tym, że sobotnia batalia pomiędzy tymi zespołami była bardzo istotna dla układu tabeli, świadczył choćby fakt, że obie ekipy wyszły na przedmeczową rozgrzewkę 40 minut od pierwszego gwizdka sędziego. Szkoleniowiec żmigrodzian Aleksander Wroński odesłał na ławkę rezerwowych podstawowego rozgrywającego Mateusza Butraka. – Nie mogłem inaczej zareagować jako trener. W ostatnim czasie Mateusz zawiódł cały zespół i moim zdaniem musiał ponieść konsekwencje – tłumaczył swoją decyzję szkoleniowiec Ognia.

Przypomnijmy, że w pierwszym pojedynku miedzy tymi zespołami żmigrodzianie ulegli w Kamiennej Górze 0:3. Tak więc teraz była znakomita okazja do rewanżu. Od początku pierwszego seta Ogień dominował i utrzymywał bezpieczny punktowy dystans nad liderem. Taka sytuacja miała miejsce aż do stanu 24:24. Gospodarze nie wykorzystali dwóch setboli i pozwolili rywalom wyjść na prowadzenie. Ostatecznie pierwszy set zakończył się zwycięstwem przyjezdnych 26:24.

W drugiej partii zacięta rywalizacja trwała do stanu 8:8. Sil Kus-Kus z biegiem czasu zwiększał swój dorobek punktowy i przy rezultacie 17:20 trener Aleksander Wroński poprosił o przerwę. Jak się okazało uwagi szkoleniowca nie dotarły do zawodników i Ogień przegrał tę odsłonę 21:25. W tym momencie na trybunach żmigrodzkiej hali sportowej nastąpiło poruszenie. Dlaczego? Otóż niektórzy fani siatkówki stracili wiarę w końcowe zwycięstwo Ognia. Nic bardziej mylnego! Żmigrodzianie zabrali się do odrabiania strat, a kluczem do zmiany losów spotkania była zmiana taktyczna. – Zaryzykowaliśmy i postanowiliśmy zagrywać bardzo mocne serwować z powietrza, aby rywale mieli problem z rozegraniem akcji – tłumaczy trener Wroński. Jak się okazało ten plan okazał się skuteczny, gdyż trzeci set zakończył się wygarną Ognia 25:23.

Stare siatkarskie porzekadło mówi, że kto prowadzi 2:0 i nie wygrywa 3:0, ten przegrywa 3:2. W tym dniu w żmigrodzkiej arenie sportowej zarówno kibice jak i sami zawodnicy byli świadkami takiej sytuacji. Czwarty set gospodarze również zwyciężyli, tym razem po przewadze 26:24. W tie-breaku, jak to zwykle bywa, wszystko jest możliwe, a o przegranej może zadecydować jeden błąd. Siatkarze z „Doliny Baryczy” poszli za ciosem również tę odsłonę wygrali 15:11. Po ostatniej zagrywce w ekipie gospodarzy nastąpiła eksplozja radości. – To było coś niesamowitego. Dziękuję moim zawodnikom za ambitną postawę do samego końca meczu – mówił zaraz po spotkaniu szczęśliwy szkoleniowiec tryumfatorów.

Niestety, kilka minut później do Żmigrodu napłynęła niezbyt korzystna wiadomość z Sulikowa, gdzie Piast Nowa Ruda wygrał 3:0 i zapewnił sobie drugie miejsce w tabeli. Do rozegrania rundy zasadniczej pozostały już tylko  jedna kolejka. W sobotę żmigrodzianie udadzą się właśnie do v-ce lidera, ale pojedynek ten nie będzie miał wpływu na końcowy układ w tabeli w dolnośląskiej IV lidze. Już dziś wiadomo, że w pierwszej rundzie play-off Ogień zmierzy się z niewygodną Koroną Sulików.

Ogień Żmigród – SIL KUS-KUS Kamienna Góra 3:2 (25:27, 21:25, 25:23, 26:24, 15:12). Ogień Żmigród: Tomasz Łaba, Szymon Wroński, Kamil Durczewski (libero), Paweł Jadczyk, Mirosław Kłopotowski,  Marek Wieczorek oraz Józef Chodorowski, Mateusz Cichosz, Paweł Mróz, Kamil Rudnicki i Mateusz Butrak.

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here