Spacerek przez stulecia

59

Jak wyglądało życie w naszym mieście przed laty? Jak zmieniały się władze i zwyczaje? Co było ważne dla dawnych trzebniczan? Mimo ogromnego postępu techniki nie udało się dotąd stworzyć ogólnodostępnego wehikułu czasu, którym można byłoby np. wyskoczyć na weekend do XVII wieku lub na wczasy do średniowiecza.

 Ale skoro udało się wymyślić telefon komórkowy czy internet, to może i przemieszczanie się w czasie będzie kiedyś rzeczą pospolitą. Na razie musimy bazować na badaniach historycznych, które (co tu ukrywać) odsłaniają nam jedynie fragmenty przeszłych czasów.

Lat temu 800 – w 1211 r. trwała największa inwestycja trzebnickich wszechczasów. Mocno zaawansowane były prace nad budową fundacji wznoszonej przez parę książęcą – Henryka Brodatego i Jadwigę. Powstawał klasztor i kościół dla sprowadzonego z ziemi niemieckiej zakonu cysterek. Architektoniczne wzorce dla budowy potężnej świątyni czerpano z najlepszych przykładów sztuki romańskiej zachodniej Europy. Do budowy używano cegły z miejscowej trzebnickiej cegielni, a w kronikach odnotowano postacie ówczesnych mistrzów murarskich: Jakuba i Dalemira z Zajączkowa.

700 lat temu (1311 r.) -Trzebnica znajdowała się w księstwie głogowskim. Kilkanaście lat wcześniej książę Henryk III, który używał tytułu „dziedzic Królestwa Polskiego”, zbudował obok obecnej Bramy Trębaczy drewniany zamek otoczony wałem i fosą. Rezydował tam kasztelan, który sprawował kontrolę nad miastem. W Trzebnicy działała mennica książęca, tłocząca kwartniki z napisem TREBNIC.

Przed 600 laty (1411 r.) – nasze miasto było już w księstwie oleśnickim. W poprzednim roku syn księcia Konrada III – także Konrad, walczący po stronie Krzyżaków w słynnej bitwie grunwaldzkiej dostał się do niewoli króla Polski Władysława Jagiełły. Ojciec oczywiście wykupił syna i … zażądał od mieszczan trzebnickich 41 grzywien rocznie, na spłatę długu przy tej okazji zaciągniętego.

W 1511 r., a więc pół wieku temu miasto padło ofiarą wielkiego pożaru, który dosięgnął nawet murowanego kościoła św. Piotra. Warto dodać, że sześć lat wcześniej wielki ogień doszczętnie strawił drewnianą zabudowę miasta. Pięknie zachowała się wówczas ksieni klasztoru Anna III, która zwolniła mieszczan na 10 lat od podatków na rzecz klasztoru i ofiarowała drewno na odbudowę domostw.

Natomiast 400 lat temu w 1611 r. nie odnotowano żadnego szczególnie ważnego wydarzenia. Trzebnica wraz z całym Śląskiem od kilkudziesięciu lat znajdowała się pod panowaniem cesarza Austrii z dynastii Habsburgów. Ksienią klasztoru była Polka Elżbieta Piotrowska. Wybrano ją po tym, jak rok wcześniej uciekła z zakonu jej poprzedniczka Maria Luck, która przyjęła luteranizm.

Także 300 lat temu (rok 1711 r.) trzebnickim zakonem kierowała Polka – Zuzanna Kopydlańska. (Wybrano ją na tę funkcję pięć lat wcześniej po Kunegundzie Kaweckiej). Ksieni Zuzanna jest postacią trochę zapomnianą, a szkoda, bo zasłynęła z roztropnej polityki gospodarczej. W ciągu jej jedenastoletnich rządów zakon zaoszczędził 100 tys. guldenów. Pozwoliło to spłacić długi, zapewne zaciągnięte na początek barokowej przebudowy kościoła św. Jadwigi i klasztoru.

Rok 1811 nie należy do najsympatyczniejszych dat w naszej regionalnej historii. Śląsk był już wtedy pod władzą Królestwa Prus, które walczyło z Napoleonem i ponosiło (jeszcze wtedy) klęski. Dwieście lat temu wszedł w życie dekret sekularyzacyjny, znoszący wszystkie zakony. Dotknął on również najstarszy żeński klasztor na Śląsku, działające od ponad 600 lat trzebnickie cysterki (a jeszcze rok wcześniej w uroczystościach odpustowych ku czci św. Jadwigi brało udział 10 tys. pielgrzymów). Opisywałem te wydarzenia niedawno, przy okazji tekstu o ulicy Klasztornej, wiec wspomnę tylko, że w maju tego roku ostatnie zakonnice zmuszono do opuszczenia obiektów klasztornych. Wkrótce do najbardziej reprezentacyjnych pomieszczeń wprowadziły się rodziny pruskich urzędników państwowych,…ale nie na długo, bo już w następnym roku na Śląsk wkroczyły wojska napoleońskie.

I przydałaby się na zakończenie tej podróży w czasie jakaś ciekawa wiadomość sprzed 100 lat, ale to nie takie proste. Był to zapewne rok taki sobie, zwyczajny. Trzebnica była niedużym miasteczkiem we wschodniej części Cesarstwa Niemieckiego. Liczyła (w 1910 r.) 7676 mieszkańców, wśród których przeważali ewangelicy – 63 %, a katolików było ponad 36 %. W mieście znajdowało się ok. 640 budynków. Do uzdrowiska – Zdroju Jadwigi przybywało rocznie prawie tysiąc kuracjuszy, którzy korzystali z niedawno pięknie zagospodarowanego Parku Zdrojowego. Do Wrocławia prowadziły dwie linie kolejowe: szeroki i wąski tor. A jak wyglądała Trzebnica dokładnie 100 lat temu przekonać się można z wysłanej z naszego miasta właśnie w 1911 r. pocztówki, którą znalazłem na niezawodnym portalu internetowym Hydral.

Wracając na chwilę na „ścieżki codzienności” wypada sformułować końcową refleksję: ciekawe, jakie wydarzenia z obecnego 2011 roku zapiszą się na trwałe na kartach historii. Oby były to fakty optymistyczne. Tego sobie życzmy i …nad tym pracujmy.

 

    

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here