Wielka Orkiestra zagrała po raz dziewiętnasty

59

29 tys. 320 zł i 59 groszy zebrała gminna orkiestra w Obornikach Śl. Do ubiegłorocznego rekordu zabrakło 203 zł i 50 groszy. Najwięcej pieniędzy, bo 20 tys. 541 zł zebrał sztab urzędujący w Obornickim Ośrodku Kultury, 6 tys. 407 zł 29 gr przywieźli wolontariusze ze szkoły w Pęgowie, a 2 tys. 371 zł 70 – z salonu fryzjerskiego Gawlik.

OBORNIKI ŚLĄSKIE

 

Blisko 120 wolontariuszy z legitymacjami – bo niektóre zespoły składały się także z ochotników, którzy przyłączyli się w ostatniej chwili i nie zdążyli ich załatwi – wyszło wczoraj o godz. 9 na ulice miasta, by  zbierać pieniądze dla orkiestry. Wśród kwestujących najwięcej było gimnazjalistów. Jednak po mieście chodzili kwestarze w różnym wieku. Najmłodszymi z legitymacjami byli mieszkańcy Domu nad Stawem: 5-letni Patryk, drugoklasista Daniel, trzecioklasiści: Justyna, Kacper i Patryk oraz Robert, który chodzi do klasy piątej. – Na miasto poszliśmy przed godz. 10. Najpierw zbieraliśmy przed kościołem, kiedy ludzie szli na mszę, potem jak wychodzili. Później pochodziliśmy trochę po mieście  i wróciliśmy pod kościół – powiedzieli reporterowi NOWej. – Ludzie sami podchodzili do nas, żeby wrzucić coś do puszek. Jak wychodzili z kościoła, tworzyły się nawet kolejki. Niektórzy dawali nam też czekolady, a byli tacy, którzy część pieniędzy wrzucali do skarbonki a część dawali nam na lizaki.

Po południu wszyscy wystąpili dla orkiestry, śpiewając ekologiczne piosenki oraz rapując.

Wolontariusze niemal od samego rana mogli się pokrzepić w Obornickim Ośrodku Kultury. Czekał na nich gorący żurek ugotowany przez kadrę Domu nad Stawem, pizza z Milany oraz ciasta z Bezy.

Imprezy „do oglądania” rozpoczęły się o godz. 11.30 w hali sportowej gimnazjum meczem samorządowcy-policjanci. Kryteria doboru reprezentantów obu profesji były dość umowne, albowiem, choć w składzie drużyny samorządowej występowali burmistrz, wiceburmistrz oraz kilku radnych, trzon zespołu tworzyli zawodnicy, którzy na co dzień grają w piłkę a nie „w politykę”, a bramki policjantów bronił radny powiatowy. Wygrali „samorządowcy” 9:7.

Główną sceną orkiestry, jak co roku, była sala widowiskowa OOK. Rozpoczęli  już o godz. 15.30 artyści z Przedszkola Publicznego w Obornikach Śl., później występowali coraz dojrzalsi wykonawcy z ośrodka kultury, Domu Dziecka, Szkoły Podstawowej nr 2 oraz grupy Ekspresja i Kicz-Art. Gwiazdą wieczoru był opolski zespół grający reggae Paprika Korps.  Przed występem w Obornikach Śl. grupa koncertowała m.in. w Czechach, Niemczech, Słowenii, Finlandii i Chorwacji, a najdalej – w rosyjskim Nowosybirsku i Tomsku. Jak się dowiedzieliśmy byli to jedyni opłaceni wykonawcy. – Zespół za występ nie wziął żadnego honorarium. Sponsorzy pokryli tylko koszty wynajmu busa i dojazdu wszystkich członków kapeli – wyjaśnił szef sztabu WOŚP w Obornikach Śl. Dawid Michałkiewicz. – Chciałbym podkreślić, że wszystko co się wydarzyło podczas finału WOŚP było spełnieniem moich urodzinowych życzeń – dodał debiutujący w tej roli szef orkiestry.

Podczas występów niespodziewanie oderwała się część scenografii, która, jak powiedział Dawid Michałkiewicz „nie wytrzymała ogromnej, pozytywnej energii jaka się wyzwoliła podczas  występów lokalnych tancerzy”. Organizatorzy sprawnie zamontowali na scenie dekoracje podczas koncertu, na oczach publiczności, za co zebrali gromkie oklaski.

– Występy to nie wszystko. Orkiestra świątecznej pomocy w naszym ośrodku zajęła także foyer. W holu mieliśmy kiermasze: „Książka z sercem” biblioteki im. Iwaszkiewicza, wyrobów kół plastycznych działających w OOK oraz stoisko Domu Pomocy Społecznej z rękodziełem mieszkańców. Przy każdym stała orkiestrowa puszka, do której nabywcy wrzucali datki. Można było także wykonać sobie, z pomocą instruktora, pamiątkową zakładkę  w barwach WOŚP – powiedziała Halina Muszak, dyrektor OOK.

Wiele emocji wzbudziła licytacja orkiestrowych gadgetów. – Było ponad trzysta rzeczy. Wiele fantów przynieśli przynieśli oborniccy artyści. Były też pamiątki z egzotycznych krajów, podarowane przez właścicieli sklepu „Szczypta świata”. Ponieważ zabrakłoby czasu, żeby zlicytować wszystkie podczas finału, część sprzedawaliśmy na stoisku przed salą widowiskową – zaznaczył Dawid Michałkiewicz.

Licytację prowadził, jak co roku, dyrektor Domu Dziecka Bogdan Sapkowski i, jak co roku, nabierała ona tempa w iście hitchcockowskim stylu: po kilkudziesięciu minutach licytujący płacili po sto zł za plakaty z podpisem Jurka Owsiaka. Najgoręcej zrobiło się jednak podczas aukcji tortu ufundowanego – jak co roku – przez właściciela Bezy Adama Kosowskiego. Do  momentu, gdy padała suma 300 zł licytacja przebiegała demokratycznie: kwoty padały z różnych miejsc sali. Później utworzyły się trzy centra -„spółdzielnie” zbierające pieniądze od swoich zwolenników. I to „spółdzielnie” systematycznie podbijały cenę podgrzewając atmosferę. Gdy kwota licytacji zbliżała się do 1000 zł, jedna ze spółdzielni „zbankrutowała”; odpadła z gry, ale jej „kapitał” został podzielony pomiędzy pozostałych graczy. Licytacja trwała. Gdy krzyknięto liczbę 1300 zł, zapadła cisza. Wydawało się już, że prowadzący trzykrotnie wyliczy tę kwotę, kończąc zabawę, gdy gracze poprosili o przerwę i udali się na naradę. Po dyskusji i kilkakrotnym przeliczeniu gotówki, razem podali ostateczną kwotę 2500 zł. – To jest tort dla orkiestry, to jest tort dla dzieci, to jest tort od oborniczan – podsumował licytację Sapkowski, pokazując rulon z gotówką.  Smakołyk został sprawiedliwie podzielony.

Prowadzący licytację zauważył na koniec w sali włodarzy gminy: – Burmistrzowie też mają prawo brać udział w aukcji. A tu jest taka tradycja, że burmistrzowie licytują do końca, a zakupioną rzecz ponownie oddają do licytacji. Żeby więcej było dla orkiestry – powiedział Sapkowski. Niestety, nowo wybrani włodarze na niedzielnej licytacji nie kupili nic…

Puszki były na bieżąco przynoszone do Banku Spółdzielczego, gdzie je komisyjnie otwierano i przeliczano zawartość. – Chociaż dostajemy całe góry monet, damy radę jeszcze przed północą. Dzisiaj pracuje 15-osobowa załoga, mamy także pomocników z orkiestry – powiedział w niedzielę wieczorem prezes banku Przemysław Andrzejewski.

 

KUŹNICZYSKO

 

Podobnie jak w ubiegłym roku i teraz orkiestra grała także w Szkole Podstawowej w Kuźniczysku.  Jak nas poinformowała szefowa orkiestry Bożena Pieniądz w niedzielny poranek na kwestę wyszło, a nawet wyjechało 26 wolontariuszy. Dla dzieci z chorobami nerek zbierali w Kużniczysku, Biedaszkowie, Pęciszowie, Koczurkach, a także w Miliczu i we Wrocławiu.

O godz. 15.30 rozpoczęła się impreza w szkole. Przy dźwiękach muzyki bawili się wszyscy: dzieci i ich rodzice. Nawet dla przedszkolaków były otwarte okolicznościowe przedszkole. Później był występ piąto- i szóstoklasistów, a wieczorem orkiestrowa licytacja:. – O fanty na aukcję zadbali rodzice. Były m.in. odtwarzacze dvd i laptopy dziecięce Najwartościowszym okazał się złoty pierścionek, który „poszedł” za 400 zł. – powiedziała Bożena Pieniądz. – Do atrakcji tegorocznego finału trzeba zaliczyć także udział artystów z Wrocławia, którzy uczyli nasze dzieci, jak malować na szkle.

Orkiestra w Kuźniczysku zebrała 9 tys. 784 zł i ok. 40 zł w walutach obcych.

PODZIEL SIĘ

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here