Starobrukiem wykładana uliczka Matejki Jana

45

Ulica Jana Matejki wychodzi z trzebnickiego Rynku w jego południowo-zachodniej części (tam gdzie zaczyna się ul. Obornicka) i prowadzi do ulicy Kościelnej. Znajduje się z pewnością w czołówce najkrótszych uliczek miasta, ale pełni ważną rolę – łącznika między dwoma równolegle położonymi drogami.

Z racji okołorynkowego położenia wysnuć można wniosek, że ta ulica należy do najstarszych w Trzebnicy. Rzeczywiście już w średniowieczu z każdej rynkowej pierzei wychodziła oddzielna droga. Ta prowadziła w kierunku Polskiej Wsi, najstarszej zasiedlonej części miasta (przypomnę, że to dzisiejsze ulice Kwiatowa, Ogrodowa i Bolesława Chrobrego). Pewną ciekawostką, uwidocznioną na widoku miasta „z lotu ptaka” rysowanym w połowie XVIII w.  przez słynnego Fryderyka Wernera, jest fakt, że obecna ulica J. Matejki nie łączyła  się wtedy  z Kościelną, gdyż przestrzeń między obiema drogami zajmowały budynki i ogrody (zwracałem na to uwagę, opisując wcześniej ul. Kościelną). Jeden z budynków po prawej stronie ulicy (tu gdzie dziś Spółdzielnia Mieszkaniowa) wyróżniał się rozmiarami i kształtem, co być może uzasadnia dawną nazwę ulicy Bauhofstrasse  („Bau” – „budynek”, „Hof” – „dwór”). Na planach z lat późniejszych, od pocz. XIX wieku, opisywana ulica łączy się już wyraźnie z Kościelną, ma także połączenie z ulicą Michała Drzymały, w pobliżu kościoła św. Piotra i Pawła.

Dzisiejsza ulica, której w 1945 r. nadano nazwę Jana Matejki, poza znaczeniem komunikacyjnym (skrót do Kościelnej), słynie z dwóch instytucji, które się tutaj znajdują: Spółdzielni Mieszkaniowej Lokatorsko-Własnościowej oraz Prokuratury Rejonowej. Na budynku spółdzielni zainstalowany jest elektroniczny kalendarz, czasomierz i termometr („trzy w jednym”). Ten ostatni w przedwczorajsze, niedzielne, styczniowe przecież, popołudnie wskazywał aż +7,5 stopnia C. Na końcu uliczki (tuż przy ul. Kościelnej) jej niewątpliwą ozdobę stanowi urocza biała brzózka.

Ze spraw współczesnych dorzucić jeszcze warto, że renowacja ulicy Jana Matejki, którą wyłożono, nawiązującym do czasów średniowiecznych starobrukiem, była pierwszym etapem rewaloryzacji terenów w okolicach trzebnickiego Rynku, przeprowadzonym już kilka lat temu.

Pora teraz napisać nieco o patronie ulicy – malarzu znanym z pewnością wszystkim Polakom, choćby z gigantycznego płótna „Bitwa pod Grunwaldem”. Jan Alojzy Matejko urodził się w 1838 r., a  jego niezbyt długie życie (55 lat) przebiegło w Krakowie i okolicach. Jego dom rodzinny, dziś muzeum wielkiego malarza, mieści się przy ulicy Floriańskiej. Kształcił się Szkole Sztuk Pięknych w Krakowie, której później był dyrektorem (od 1873 r.). Jego uczniami byli m.in.: Jacek Malczewski, Józef Mehoffer i Stanisław Wyspiański.

Żył w czasach, gdy Polski nie było na mapach Europy. Był wielkim patriotą, mimo że ojciec pochodził z Czech. Jan nie mógł co prawda ze względu na stan zdrowia uczestniczyć w Powstaniu Styczniowym, w którym walczyło jego dwóch braci, ale w swoim malarstwie starał się przedstawić ważne sceny z historii Ojczyzny. Podobnie jak pisarz Henryk Sienkiewicz działał „dla pokrzepienia serc”. Starał się także dokładnie odtworzyć realia przedstawianej epoki. Przygotował i wydał „Ubiory w Polsce” – publikację, zawierającą ryciny z postaciami w historycznych strojach,  które później wielokrotnie wykorzystywał w swoich płótnach.

Matejko traktował swoje obrazy głównie jako głos w polemice dotyczącej przeszłości kraju. Dlatego umieszczał np. na swoich płótnach osoby, których w danym miejscu nie było (np. Kołłątaj na obrazie „Bitwa pod Racławicami”), bo nie chodziło mu tylko o przedstawienie faktów, lecz także syntezy historiozoficznej. Jego malarstwo cechuje „filmowość” ujęcia historii –  komponowanie tłumnych, wielopostaciowych scen, często rozwiniętych panoramicznie (jak w obrazie bitwy grunwaldzkiej), a także potężna skala ekspresji (niekiedy granicząca z patosem), doskonała dramaturgia, zarówno w aranżacji całych scen, jak i w oddaniu póz i gestów poszczególnych postaci.Czasem portretował samego siebie, jak w obrazie słynnego, zatroskanego losami ojczyzny błazna – Stańczyka.

Do najsłynniejszych jego prac należą także m. in. : „Kazanie Skargi”, „Batory pod Pskowem”, „Rejtan”, „Konstytucja 3 Maja”, „Hołd Pruski”, Sobieski pod Wiedniem”. Malarz cieszył się wielką sławą, tak w Polsce, jak i na całym świecie, do czego przyczyniały się liczne nagrody (m.in. na wystawach w Paryżu). W 1870 roku, po namalowaniu „Unii Lubelskiej” otrzymał francuską Legię Honorową. Był honorowym członkiem akademii: paryskiej, berlińskiej, praskiej, wiedeńskiej, a także Akademii Rafaelowskiej w Urbino. Walczył także o upiększanie Krakowa i zachowanie jego zabytków.

Interesował się także historią Śląska. Spod jego pędzla wyszedł m. in. obraz przedstawiający ks. Henryka Pobożnego wyjeżdżającego na bitwę pod Legnicą i portret Henryka Brodatego w cyklu „Poczet królów polskich”. Ten cykl obrazów, a właściwie rysunków wielkiego artysty mieli okazję podziwiać mieszkańcy Trzebnicy prawie 50 lat temu  – 7 maja 1961 r. na wystawie zorganizowanej w trzebnickim ratuszu przez stawiające wtedy pierwsze kroki Towarzystwo Miłośników Ziemi Trzebnickiej. Było to piękne dopełnienie patronatu wielkiego malarza nad jedną z najstarszych ulic miasta.

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here