Język angielski w rytmie breakdance

131

Widowiskiem o głodnym Świętym Mikołaju oraz pokazami tanecznych układów break dance zakończył się w Osolinie projekt prowadzony przez Społeczne Stowarzyszenie Wiejskie „Okolice” w partnerstwie z samorządem gminy Oborniki Śl., Gminnym Ośrodkiem Pomocy Społecznej i Szkołą Podstawową w Osolinie.

Od 1 września  20-30-osobowa grupa dzieci i młodzieży uczyła się jednocześnie języka angielskiego i jednego z najtrudniejszych tańców: breakdance. Swoimi umiejętnościami pochwalili się przygotowując dwuczęściowy występ.  Przedstawienie, nosiło tytuł „Father Christmas is hungry”, a młodzi aktorzy zagrali w całości po angielsku. Później młodzi artyści popisywali się zwinnością i wytrenowaniem, tańcząc pojedynczo i w grupie różne układy breakdance.

 – Napisaliśmy wniosek do fundacji  na zajęcia dodatkowe nauki języka angielskiego poprzez taniec dla dzieci w wieku 6 do 25  lat – mówi Katarzyna Jarczewska, koordynatorka projektu. Jest to bardzo innowacyjny pomysł, który bardzo zainteresował osoby oceniające wnioski. Dzięki temu otrzymaliśmy grant w wysokości 12 tys. zł na zakup sprzętu, książek oraz wynagrodzenie dla osób prowadzących zajęcia

 Szkoła użyczyła za darmo pomieszczenia, urząd gminy dał wsparcie merytoryczne, wydruk zaproszeń, zaświadczeń, a urząd marszałkowski – gadżety na nagrody.

– Zajęcia odbywały się dwa razy w tygodniu po trzy godziny – powiedziała nauczycielka Ewa Skubisz, która prowadziła wykłady z języka angielskiego.  – W środę ze mną teoretyczne, a w piątki, praktyczne wykorzystanie poznanej wiedzy podczas nauki tańca prowadzonej przez Adriana Mikołajczyka.

– Dzieciaki niechętnie uczą się języków. Moim zadaniem było urozmaicić zajęcia tak, żeby polubiły tę naukę. Polegało to na tym, że wyjaśniałem terminy w języku angielskim, dotyczące tego tańca. Dzięki temu dzieci wykonując pewne kroki czy układy, dowiadywały się dokładnie co znaczą słowa je określające i skąd się wzięły. A przy okazji nauczyły się podstaw tego tańca – powiedział Adrian.

– Oczywiście u mnie było więcej nauki języka angielskiego, ale także bawiąc się, w  ruchu. W związku z tym, że zajęcia prowadziłam z uczniami od I do VI klasy, podzieliłam je na dwie grupy, ponieważ mniejsze dzieci mają mniejszy zasób słownictwa. Podobnie jak na breakdance, poprzez ruch i określanie czynności po angielsku utrwalałam ten język. W ten sposób można opisywać czynności, części ciała, ale też uczucia. Dzieci się świetnie przy tym bawiły i łatwiej uczyły. Oczywiście na moich lekcjach było więcej mówienia po angielsku, a mniej ruchu niż na zajęciach u pana Adriana – dodała Ewa Skubisz. – Osobną przygodą było opracowanie przedstawienia, a właściwie musicalu „Św. Mikołaj jest głodny”. Dzieciaki przygotowały je podczas czterech spotkań. Na dwóch pierwszych rozczytywaliśmy teksty i poznawaliśmy piosenki, dwa następne to już były zajęcia na scenie.

– Pani Kasia pokazywała nam obrazki związane z breakdance i myśmy nazywali figury, czy miejsca, gdzie się tańczy, a później na zajęciach tańca wykonywaliśmy je – powiedział Piotr.

Projekt sfinansowała Polsko-Amerykańska Fundacja Wolności, a przygotowało Stowarzyszenie „Okolice” w partnerstwie z samorządem gminy Oborniki Śl., GOPS  i SP w Osolinie.

Sara Świtalska, która w przedstawieniu grała tytułową rolę Mikołaja, na zajęcia chodziła od samego początku: – Pierwszego dnia szkoły przyszedł do nas pan Adrian i powiedział o tym projekcie. Pomyślałam, że to fajna rzecz i  zapisałam się. Bardziej podobał mi się taniec. Do spektaklu przygotowywałam się głównie podczas zajęć, ale jak czegoś nie umiałam, to powtarzałam w domu i już umiałam perfekcyjnie. A oprócz angielskiego lubię muzykę.

– Bardzo lubię taniec i jak się dowiedziałam, że pan będzie uczył breakdance`u to się zapisałam – dodała  Oliwia z trzeciej klasy. – Podobał mi się też angielski, ale wolę przyrodę.

Zadowoleni z pomysłu byli też rodzice dzieci: – Przychodziło tu dwóch moich synów w wieku 8 i 10 lat. To był bardzo dobry pomysł, bo w szkole nie są tacy chętni do nauki, a na dodatkowe zajęcia przychodzili chętnie. Nawet jeżeli angielskiego było tu mało, chętniej zapamiętywali niż to, co dzieje się na lekcjach. Nie ma się co dziwić, bo to jest zabawa. A dzięki temu, że powtarzają różne zwroty, zawsze jest „do przodu” – powiedział Szymon Zięba, tato Łukasza i Kuby. – Taniec też nie przeszkadza, bo to jest dodatkowy ruch, a chłopcy nie siedzą cały dzień przed komputerem. A może w przyszłości także czymś zaowocuje…

– Ja jestem bardzo zadowolona. Podoba mi się to, czego syn już się nauczył, a także to, że ma zajęcie pozalekcyjne i dobrze wykorzystuje wolny czas.- dodała Magdalena Surma, mama prawie 11-letniego Alana. – Przychodzenie na te zajęcia to dobry pomysł. Raz poszedł, zobaczył i zdecydowanie stwierdził, że będzie stale uczęszczał.

Jak zapowiedziała Katarzyna Jarczewska SSW „Okolice” złoży wniosek na dotowanie kontynuacji projektu.

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here