Wiosenna na…wiosnę

51

Chociaż fragment jednej z trzebnickich ulic zapadł się na początku października, dopiero po ustąpieniu zimy będzie można mówić o jej naprawie. Gmina weszła w spór z Wodnikiem o to, kto powinien załatać dziurę. Niestety kłótnia nie wyjaśnia dlaczego na rozwiązanie problemu trzeba czekać pół roku.

Kiedy na początku października 2010 r.  spółka komunalna Wodnik naprawiała awarię sieci wodociągowej na ulicy Wiosennej, pod naporem ciężkiego samochodu utworzyła się głęboka dziura. Otoczono ją taśmą, postawiono znak ostrzegawczy: uwaga głęboki wykop i …tyle. Do listopada ani komunalka, ani gmina nie naprawiły wyrwy. Jak się okazało przez cały czas toczą spór o to, kto jest winny zapadliska na kilkadziesiąt centymetrów.

– Jak wiemy zima zaatakowała szybciej, więc już w połowie listopada nie było mowy o jakichkolwiek remontach, wiec teraz trzeba będzie poczekać na poprawę warunków atmosferycznych, obiecuje naczelnik wydziału inwestycyjno-technicznego. – Wyrwa powstała wskutek awarii sieci kanalizacyjnej. Pośrednio przyczyniła się do niej awaria sieci wodociągowej. W naszej ocenie awarię, jak i uszkodzenie drogi winna naprawić spółka Wodnik. Ponieważ odmówiła wykonania powyższych prac, uszkodzenie zostanie naprawione przez gminę, która będzie domagała się pokrycia wynikłych kosztów z gwarancji ubezpieczeniowej Wodnika – dodaje Zbigniew Zarzeczny.

Kiedy poruszaliśmy sprawę uszkodzonej nawierzchni Jerzy Grabowski, dyrektor Wodnika twierdził, że spółka jest jedynie administratorem urządzeń kanalizacyjnych i nie ponosi odpowiedzialności za ich nieprawidłowe wykonanie (zdaniem dyrektora spółki kanalizacja Wiosennej od początku była źle przeprowadzona). Na pytanie, kto powinien zapłacić za naprawę dziury na ulicy, odsyła nas do prezes Barbary Spalińskiej, która posiada wszelką dokumentację i zna sprawę. Problem w tym, że prezes od dłuższego czasu przebywa na urlopie chorobowym. Dokument, o którym wspominał Jerzy Grabowski, to ekspertyza podczas, której obecni byli zarówno przedstawiciele Wodnika, jak i gminy: – Wizja lokalna, z której sporządzono notatkę służbową, była przeprowadzona w obecności pracownika Urzędu Miejskiego Pawła Jędrzejewskiego. Wynika z niej, że przyczyną zapadliska w jezdni była nieszczelność studzienki kanalizacyjnej oraz zapchanie kanalizacji nieczystościami – wyjaśnia Zbigniew Zarzeczny.

Naczelnik Zarzeczny przedstawia zapisy w umowie pomiędzy gminą a spółką, z których wynika, że zgodnie z umową dzierżawy urządzeń wodno-kanalizacyjnych usuwanie awarii jest obowiązkiem Wodnika. Kolejne punkty umowy stanowią, że zobowiązaniem dzierżawcy jest natychmiastowe usunięcie awarii sieci wodociągowych i kanalizacyjnych (co spółka wykonała tylko dla sieci wodociągowej), jednak § 5 ust. 13 umowy mówi, że dzierżawca ponosi odpowiedzialność za wszystkie szkody wynikające z niewłaściwego eksploatowania sieci wodociągowej i kanalizacyjnej (zalania piwnic, uszkodzenia dróg itp.).

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here